Chcą, żeby prezydent podziękował i przeprosił

Sortowni śmieci w mieleckiej strefie nie będzie. Dzięki komu? Fot. Paweł Galek

Opozycja domaga się od prezydenta Jacka Wiśniewskiego podziękowań za zablokowanie budowy sortowni śmieci. Obiekt ten miał powstać w centrum Specjalnej Strefy Ekonomicznej pomiędzy halami produkcyjnymi, w których pracuje łącznie kilkanaście tysięcy osób i zaledwie 700 m od zabudowań mieszkalnych. Radni PiS żądają też przeprosin za kalumnie, które prezydent miał rzucać pod ich adresem.

O sprawie wielokrotnie pisaliśmy na łamach Super Nowości. Przypomnijmy, że kontrowersyjna inwestycja miała być lokowana w jednej z hal na terenie strefy. Składowane miały być tam odpady: opakowaniowe, z budowy i remontów, z infrastruktury drogowej, z terenów zanieczyszczonych; komunalne włącznie z frakcjami gromadzonymi selektywnie.

„Wypadałoby przeprosić”

Decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach dla tego zadania 8 grudnia ub.r. wydał prezydent Jacek Wiśniewski. Zrobił to bez… przeprowadzenia oceny oddziaływania na środowisko. Spotkało się to z ogromną krytyką społeczną. Protesty przedsiębiorców i mielczan, a także liczne publikacje Super Nowości na ten temat, przyniosły pożądany efekt.
Agencja Rozwoju Przemysłu skorzystała z prawa pierwokupu nieruchomości i zablokowała budowę stacji składowania i przeładunku śmieci. W efekcie wydana przez prezydenta decyzja środowiskowa przestała mieć jakiekolwiek znaczenie.
Mieleccy radni jednogłośnie (poprzez aklamację) przegłosowali oświadczenie, w którym wyrażają wdzięczność ARP za zablokowanie kontrowersyjnego przedsięwzięcia. Ale to nie wszystko. Radni PiS zażądali od Jacka Wiśniewskiego osobnych podziękowań za to, że (jak twierdzą) przyczynili się do zablokowania budowy sortowni śmieci.

„To nie magistrat decydował”

– Wszyscy znamy genezę. Zaczęło się od błędnej decyzji pana prezydenta, który zgodził się na ulokowanie tego zdaania w środku strefy – mówił radny Jakub Blicharczyk. – Chciałbym podziękować radnym, którzy nagłośnili sprawę, doprowadzili do zwołania sesji nadzwyczajnej i w konsekwencji do zablokowania tej inwestycji. Panie prezydencie, wypadałoby się zachować po dżentelmeńsku, podziękować radnym, którzy zauważyli pana błąd, i przeprosić za te wszystkie uwagi, które z pana strony na nich spływały – oświadczył.
W podobnym tonie wypowiadali się inni radni PiS. – Skoro dziękujemy ARP, to dobrze byłoby pamiętać o radnych, którzy nie zwątpili pomimo półprawd wypowiadanych przez prezydenta. Dzięki temu jesteśmy w innej sytuacji – podkreślał Radosław Swół.
Po stronie Wiśniewskiego stanęli radni koalicji. – To nie prezydent decydował o lokalizacji tej inwestycji. On podejmował działania w zakresie warunków środowiskowych. Taka była jego rola. W związku z tym nie chciałbym, żebyśmy tej dobrej sprawy, która już się zakończyła, przekształcili w pyskówkę – apelował Bogdan Bieniek, przewodniczący rady.
Podnosi się sytuację z przeszłości. Starajmy się operować językiem pozytywnym, nie konfliktować, bo jest to niepotrzebne – wtórował mu radny Zdzisław Nowakowski.

„Trzech prezydentów”

Głos zabrał prezydent. – Powtarzam po raz kolejny, że to była decyzja stricte administracyjna – podkreślił. – A skoro mówimy o dobrym klimacie, to poprosiłem, żeby w stanowisku Rady Miasta było napisane, że „prezydent i radni dziękują ARP za podjętą decyzję”. Nie wiem, z jakiego powodu nie zostało to ujęte. W każdym razie to kolejny dowód na to, że państwo radni z klubu PiS widzicie siebie i prezydenta z boku, który w waszej opinii cały czas stara się działać na niekorzyść miasta. Jest to kolejne kłamstwo – złościł się.
Na reakcję radnych PiS nie trzeba było czekać. – Skoro tak bardzo pan chciał dziękować, to co pan zrobił, żeby nie doszło do tej inwestycji? W mojej ocenie pan zrobił wszystko, świadomie lub nie, żeby tam ta inwestycja właśnie powstała. Z czego się pan cieszy? Że powstrzymaliśmy pana przed tym szaleństwem? – grzmiał radny Robert Wójcik.
Wygląda na to, że w magistracie pracuje trzech prezydentów
– ironizował radny Swół. – Jeden jest za budową sortowni śmieci i podejmuje wszelkie decyzje, aby ona powstała. Drugi z kolei mówi, że to dobrze, że tego pierwszego powstrzymaliśmy. A teraz pojawia się trzeci, który mówi: nie będę odpowiadał na pytania. Powiem szczerze, wygląda to dziwnie.

Paweł Galek

Leave a Reply

Your email address will not be published.