
Lekarze od lat sprzeciwiają się zaostrzeniu kar za nieumyślne spowodowanie śmierci, czyli art. 155 kodeksu karnego, a przynajmniej o zaznaczenie w regulacjach karnoprawnych odrębności czynów popełnianych przez osoby wykonujące zawód medyczny na tle innych sprawców pospolitych przestępstw. Trudno im się dziwić. Według mnie, nie można stawiać na równi lekarza z piratem drogowym, który „nieumyślnie” wypadł z drogi i doprowadził do śmierci kobietę idącą chodnikiem lub kibola, który podczas zamieszek na stadionie „niechcąco” uderzył butelką, ale tak niefortunnie, że mężczyzna stracił przytomność i już jej nie odzyskał. Jest przecież sprawą oczywistą, że zupełnie inaczej należy oceniać działanie sprawcy czynów takich, jak: pobicie skutkujące ciężkim kalectwem lub śmiercią, bezmyślne użycie broni palnej np. na polowaniu na dzika i strzeleniu do kolegi myśliwego, a inaczej nieumyślny błąd popełniony przez lekarza działającego w dobrej wierze, bez najmniejszego nawet zamiaru wyrządzenia szkody pacjentowi. Pomoc, ratowanie życia, przeprowadzanie operacji jest przecież celem i sednem ich pracy. Tymczasem ministerstwo sprawiedliwości robi wszystko, by wrzucić ich do jednego worka. Projekt ustawy przewiduje zmianę zagrożenia karą wynoszącą obecnie od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności na zagrożenie karą pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat. Lekarze boją się polowań na „czarownice”, orzekania przez sąd w stosunku do lekarzy bezwzględnej kary pozbawienia wolności bez zawieszenia jej wykonania. Obawiają się, że ograniczone będzie zastosowanie przez sąd art. 37a kodeku karnego, ponieważ przepis ten pozwala sądowi orzec karę ograniczenia wolności lub grzywny zamiast kary pozbawienia wolności jedynie w przypadku skazania sprawcy za przestępstwo zagrożone karą do 8 lat pozbawienia wolności, jeśli wymierzona kara pozbawienia wolności nie byłaby surowsza od roku. Przypuszczają, że nie będzie już możliwości warunkowego umorzenia postępowania karnego, zgodnie bowiem z art. 66 § 2 kodeksu karnego warunkowego umorzenia nie stosuje się do sprawcy przestępstwa zagrożonego karą przekraczającą 5 lat pozbawienia wolności (nowelizacja art. 155 kodeksu karnego przewiduje zwiększenie zagrożenia karą do 8 lat). Podnoszą, że tak surowe kary w stosunku do lekarza, który „swój czyn popełnił często na skutek nadmiernego obciążenia pracą, dużej liczby pacjentów, złej organizacji opieki zdrowotnej, braków kadrowych w placówkach ochrony zdrowia czy wreszcie konieczności sprawowania nadzoru nad pracą lekarzy posiadających dyplomy uzyskane poza obszarem Unii Europejskiej, których kwalifikacje zawodowe i umiejętności językowe nie są kompleksowo weryfikowane przed dopuszczeniem do udzielania świadczeń zdrowotnych, są nie do przyjęcia”. Zaostrzenie przepisów może spowodować, że lekarze unikali specjalizacji zabiegowych, w których ryzyko powikłań jest większe. Zamiast leczyć nas skutecznymi, ale bardziej radykalnymi sposobami, przejdą na farmakoterapię, guza można usunąć, ale można go zatruwać tabletką. Ból przeciąć skalpelem, albo złagodzić lekiem narkotycznym czy akupunkturą. Wrócimy więc do leczenia ziołami i odczyniania uroków.
Redaktor Anna Moraniec



11 Responses to "Chca zrównać lekarza z kibolem lub piratem drogowym"