Chcemy już wyręczać nie tylko Boga, ale i naturę

3.qxd65-letnia nauczycielka języka rosyjskiego i angielskiego w jednej ze szkół w Berlinie ma już 13 dzieci. Wychowuje je samotnie. Obecnie jest w 5. miesiącu ciąży; w lecie ma urodzić czworaczki. Wszystkie dzieci kobiety zostały poczęte metodą zapłodnienia in vitro. I tu nasuwa się pytanie. Kto w tym przypadku stracił rozum?

Fakt, że kobieta jest widocznie szalona, nie zwalnia od myślenia lekarzy, którzy na to się godzą. Bo co to jest, eksperyment medyczny? Ktoś chce sprawdzić, do którego roku życia organizm kobiety jest fizycznie zdolny do donoszenia ciąży? Przecież nie trzeba być lekarzem, żeby wiedzieć, że ciąża w tym wieku, będąca w dodatku wynikiem implantacji nie wiadomo ilu obcych komórek jajowych i plemników z banku nasienia (zanim zaszła w ciążę kilkakrotnie poddawała się na zabiegowi wszczepienia obcych komórek jajowych na Ukrainie), jest sprzeczne z naturą i świadczy o całkowitej nieodpowiedzialności. Właśnie takie wynaturzone działania powodują, że medycyna prokreacyjna ma złą sławę i trudności z dostępem do niej mają od lat starające się o upragnione dziecko małżeństwa.

Normalnie zabieg przeprowadza się najczęściej u kobiet do 41 roku życia (góra do 45. roku życia), albowiem po 41. roku życia silnie zmniejsza się szansa urodzenia żywego dziecka, a jednocześnie wzrasta ryzyko związane z ciążą i porodem. Kobieta jednak powołuje się na wolność i prawo do życia w sposób, jaki uważa za właściwy, nie potrafi jednak powiedzieć, jak wyobraża sobie opiekę w tym wieku nad niemowlętami lub dobre relacje z dojrzewającymi dziećmi w wieku 80 lat. Uważa, że skoro taka metoda (in vitro) istnieje i jest wykorzystywana przez tysiące osób, wolno z niej korzystać także jej, bez względu na to, w jakim jest wieku.

Wiem, że teraz kobiety z różnych względów coraz później decydują się na dziecko, 35- czy 40-latka jako pierworódka nie wywołuje żadnego zdziwienia wśród położnych czy lekarzy ginekologów. I nie przejmują się tym, że ciąża w późniejszym wieku wiąże się z niebezpieczeństwem nadciśnienia, zatrucia ciążowego i cukrzycy, a także poronienia. Co innego jednak, gdy pozwala na to natura. W przypadku sztucznego zapłodnienia chodzi jednak zupełnie o coś innego. Tu zapłodnić można kobietę w każdym wieku, umieszczając w jej macicy zarodek wyhodowany w probówce, a pochodzący od młodszych i obcych osobników. Dopóki będzie się na tym zarabiać spore pieniądze, będą więc przekraczane coraz dalsze granice, na razie wieku, w przyszłości może płci lub gatunku.

Redaktor Anna Moraniec

3 Responses to "Chcemy już wyręczać nie tylko Boga, ale i naturę"

Leave a Reply

Your email address will not be published.