Chcemy się bawić, a nie bać

Organizacja imprez masowych to wielka odpowiedzialność. A publiczność przychodzi na koncerty nie po to, aby się bać, ale się bawić. Fot. Bogdan Myśliwiec

Czy jesteśmy bezpieczni na imprezach masowych? Gdańska tragedia obnażyła problem, z którym trzeba się teraz będzie zmierzyć

Stał na scenie. Mówił, że jest dumny z gdańszczan, którzy kolejny raz okazali wielkie serce dla akcji Jerzego Owsiaka. Zabójca wszedł na podniesienie, zadał prezydentowi Gdańska ciosy nożem, a potem niespacyfikowany przez nikogo dorwał się do mikrofonu i oznajmił kim jest i dlaczego zaatakował. Ochrona okazała się kompletnie nieprofesjonalna. Paweł Adamowicz ginął na oczach setek ludzi.

We wtorek gdańska prokuratura wystąpiła do sądu z wnioskiem o aresztowanie Dariusza S., szefa ochrony tamtejszego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, podczas którego doszło do ataku nożem na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.

Dariusz S. usłyszał trzy zarzuty za złożenie dwukrotnie nieprawdziwego zeznania oraz podżegania innej osoby do złożenia fałszywych zeznań w wątku śledztwa dotyczącym identyfikatora z napisem „media”. Zatrzymany bezpośrednio po zdarzeniu i zatrzymaniu Stefana W., który zaatakował Pawła Adamowicza, przekazał organom ścigania identyfikator, którym rzekomo miał się posłużyć napastnik. Faktycznie nie miało to miejsca, a nożownik wszedł na scenę przez nikogo nie zatrzymywany. Inną kwestią jest to, że dużą część ochrony gdańskiego finału WOŚP stanowili nastolatkowie.

Cztery strefy ochrony

Uczestnicy koncertów światowych gwiazd, takich jak Metallica, która w ubiegłym roku dała muzyczny show w Krakowie mają porównanie, jak wygląda ochrona na światowym poziomie. – Przechodziłem przez cztery strefy ochrony. Najpierw musiałem okazać bilet i dowód osobisty. Jeśli nazwisko na bilecie i w dowodzie się zgadzało, to można było przejść do kolejnej strefy. W strefie drugiej ustawione były bramki wykrywające metal. Trzeba było przez nią przejść, jeśli ktoś miał aparat wyższej klasy, trzeba było zostawić go w depozycie. Tam należało także wyrzucić korek od butelki jeśli miało się przy sobie jakiś napój. Sprawdzano też zawartość torebek i plecaków. Gdy wszystko było ok, można było przejść dalej. Kolejna ochrona jeszcze raz skanowała bilet i dostawało się opaskę na rękę. Ja byłem na koncercie na płycie hali, więc wchodząc na nią, okazywałem bilet po raz trzeci – opowiada Jacek z Tarnobrzega. – Podczas koncertu nie można było kupić alkoholu, w sprzedaży było tylko piwo bezalkoholowe. – Nieco mniej ochrony było na koncercie zespołu Iron Maiden, który odbył się kilka tygodni później, w tej samej hali.

Jak dodaje, na obu wydarzeniach poczucie bezpieczeństwa było jednak bardzo duże, słychać było nawet głosy, że te rygory, za bardzo wyśrubowano, ale może biorąc pod uwagę to co się teraz dzieje, wszystko było po prostu na wysokim poziomie.

Święta miast, miasteczek i wsi

Organizatorzy imprez plenerowych, które odbywają się niemal w każdym podkarpackim mieście, miasteczku i wiosce wiedzą, że ochrona to rzecz podstawowa, którą trzeba wliczyć w koszty i bez, której nie da się uzyskać pozwolenia na imprezę. Wynajmowane są więc firmy ochroniarskie. Bezcenne okazują się także ochotnicze straże pożarne, które mają ludzi, są obyte ze sprawami bezpieczeństwa i po wyznaczeniu im zadań są niezwykle pomocni przy organizacji tego typu wydarzeń. Jest także policja. 

W Tarnobrzegu, największe imprezy plenerowe to Dni Tarnobrzega. Przez lata trwały one aż trzy dni, a na scenie ustawionej na nadwiślańskich błoniach koncertowały największe polskie gwiazdy. Wejście na imprezę jest bezpłatne i nikt nie kontroluje tu publiczności, ani pod względem niebezpiecznych narzędzi, ani wnoszonego na teren imprezy alkoholu. Przez lata nic się jednak na tarnobrzeskich imprezach nie stało. Nad bezpieczeństwem czuwa ochrona, członkowie OSP, straż miejska i policja. Wzmożona strefa bezpieczeństwa obowiązuje za sceną i bezpośrednio przed nią. Tu można wejść tylko za okazaną akredytacją, a bezpośrednio przed sceną nie mogą znajdować się żadne osoby postronne, łącznie z przedstawicielami mediów, którzy mogą wykonywać zdjęcia zazwyczaj w ciągu tylko kilkunastu minut, a potem są wypraszani ze strefy „O”.

Uczestnicy imprez muszą mieć pewność

Po wydarzeniach z Gdańska, w tym tygodniu w tarnobrzeskim magistracie prezydent Dariusz Bożek zorganizował spotkanie na temat bezpieczeństwa imprez masowych. – Władzom miasta zależy na tym, aby imprezy organizowane w mieście były zgodnie z prawem, by wszystkie wymogi były spełnione, a ich uczestnicy czuli się bezpiecznie – mówi Dariusz Bożek, prezydent Tarnobrzega. Prezydent przyznaje, że wydarzenia z Gdańska napawają go zgrozą, ale i znakiem zapytania, na ile my jesteśmy przygotowani, aby każda impreza organizowana u nas była dopięta na ostatni guzik i by nic złego się tu nie zdarzyło.

– Każdy, kto chce w Tarnobrzegu organizować imprezę masową, powinien zapoznać się z wymogami, które nakłada na niego ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych. Wytyczne umieściliśmy na stronie internetowej urzędu. Tam jest informator i wniosek, który trzeba złożyć do urzędu – mówi Przemysław Rękas z wydziału bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego tarnobrzeskiego magistratu. – To, co jest oczywiste za bezpieczeństwo uczestników zawsze odpowiada organizator imprezy. Warto także pamiętać, że procedurę związaną z otrzymaniem zgody na imprezę masową należy rozpocząć na 30 dni przez planowanym terminem. Należy złożyć całą dokumentację imprezy, wśród której nie może zabraknąć map z drogami ewakuacyjnymi, wskazanie wejść i wyjść z budynku, lokalizację uczestników imprezy, newralgicznych miejsc. Ilości osób. Dla wydania zgody lub odmowy wydania zgody kluczowe są także opinie z policji, państwowej straży pożarnej, sanepidu i służb medycznych. Bez przedłożenia tych opinii nie ma mowy o wydaniu zezwolenia. Od  samych opinii tych, szczególnie policji będzie natomiast zależało czy będzie to impreza masowa zwykła, czy o podwyższonym charakterze. Podczas tych drugich może według policji zaistnieć zagrożenie dla bezpieczeństwa i porządku publicznego.

Raz ręczny miotacz pieprzu, raz strzelba gładko lufowa

– Decyzja o tym jaka jest opinia o imprezie oraz poziom jej zabezpieczenia przez nas zależy od rodzaju imprezy. Czasami wystarczą działania interwencyjne, czasem prewencyjne, a bywa, że trzeba podnieść poziom zabezpieczenia do akcji – mówi podinsp. Stanisław Sekuła, komendant miejski policji w Tarnobrzegu. – Wówczas stosowane są środku przymusu. Od ręcznego miotacza pieprzu po miotacz wody i strzelbę gładko lufową. Niestety nawet takie rzeczy trzeba brać pod uwagę. Kolejna ważna kwestia to uczestnicy. W imprezach artystycznych ten poziom zagrożenia jest dużo niższy, ale przy zabezpieczaniu imprez masowych jakimi są mecze, w tym mecze drużyn, których kibice są zantagonizowani, bierzemy pod uwagę takie rzeczy jak rasizm, ksenofobię, poglądy polityczne, propagowanie faszyzmu. Myślę, że po tych ostatnich wydarzeniach na pewno potrzebna będzie poprawa współpracy policji ze służbami informacyjnymi organizującymi imprezę. Bo policjanci obligatoryjnie uczestniczą w takich imprezach po cywilnemu. Mają przy sobie legitymacje służbowe i są zobligowani do działań, ale pierwsze działania zawsze należą do służb porządkowych organizatora. Druga rzecz to trzeba się zastanowić jak wypracować model porozumiewania się w sensie łączności. Dziś nie wszystkie służby mają tą łączność radiową kompatybilną. Powinni taką łączność mieć choćby dowodzący. Bo jak na imprezie dochodzi do zakłócenia porządku, to trzeba mieć świadomość, że ochrona przechodzi wówczas pod dowodzenie policji.

Małgorzata Rokoszewska

5 Responses to "Chcemy się bawić, a nie bać"

Leave a Reply

Your email address will not be published.