
II LIGA. Rozmowa z BARTŁOMIEJEM BUCZKIEM, najlepszym strzelcem Apklan Resovii.
Bartłomiej Buczek był bohaterem pucharowego meczu z I-ligową Wartą Poznań. Jego dwie bramki zapewniły „pasiakom” awans do 1/16 finału tych rozgrywek.
– Trener Szymon Grabowski powiedział, że Resovia nareszcie miała na boisku napastnika z prawdziwego zdarzenia.
– Nie dziwię mu się. Od piątej kolejki jestem bez gola w lidze. Ale taki mecz jak z Wartą doda mi animuszu i wiary, że potrafię zdobywać bramki. Na wysokości zadania stanął cały zespół. Byliśmy skuteczni w ataku i czujni w obronie, imponowaliśmy ruchliwością. Cieszymy się podwójnie, bo przecież udało się zmazać plamę, jaką daliśmy w Radomiu (rzeszowianie przegrali z Radomiakiem 0-5 – red.).
– Co takiego się wydarzyło, że się Pan odblokował?
– Nie „napalałem się”, tylko spokojnie podszedłem do obowiązków. Zawsze oddaję drużynie serce, walczę z całych sił, lecz przed spotkaniem z Wartą postanowiłem lekko się wyluzować. Taki chill.
– Chill czyli co?
– Chłodna głowa, dystans. Po prostu nie myślałem o tym, co się stanie na boisku.
– Warta była taka słaba czy wy tacy mocni?
– Byliśmy zaskoczeni kiepską postawą poznaniaków. Wyglądali co najwyżej na zespół środka tabeli drugiej ligi.
– Z kim chciałby się Pan zmierzyć w następnej rundzie?
– Fajnie byłoby zagrać z drużyną ekstraklasy. Po cichu liczyłem na Wisłę Kraków, podoba mi się jej styl. Skoro jednak „Biała Gwiazda” odpadła, to niech będzie Lech Poznań (śmiech).
– W sobotę zagracie o punkty ze Skrą Częstochowa. Pan usiądzie na trybunach, po czwartej żółtej kartce…
– Jestem zły, że akurat w tym momencie muszę pauzować. Tak długo czekałem na przełamanie i kiedy ono nastąpiło, nie będę mógł pomóc drużynie. Co zrobić…
– To mecz o przysłowiowe 6 punktów.
– Zwycięstwo pozwoli nam złapać głębszy oddech. Skra, tak jak i my, zanotowała słabszy początek, ale gdy się odblokowała, to poszła w górę tabeli. Spodziewam się twardej, męskiej walki.
– Druga liga to zupełnie inna bajka, niż trzecia?
– Różnica jest, bez dwóch zdań. Po awansie nie doszło do kadrowej rewolucji, więc musieliśmy zapłacić frycowe. Gdy poznaliśmy lepiej specyfikę drugiej ligi, okazało się, że pasujemy do tego towarzystwa.
– Gracie ciekawą piłkę, walczycie jak lwy, tymczasem kibice siedzą w domach. Derby z Siarką obejrzało niespełna tysiąc osób, mecz z Wartą zaledwie 200. W czym problem?
– Kibiców przyciągają wyniki. Jak będą nieco lepsze, jestem przekonany, że Stadion Miejski się zapełni.
Rozmawiał Tomasz Szeliga
***
Buńczuczni goście
– Na Skrę trzeba uważać. Ten zespół w pięciu ostatnich meczach zdobył 10 punktów – ostrzega Szymon Grabowski, trener Apklan Resovii. Beniaminek spod Jasnej Góry ma tylko 2 punkty mniej od rzeszowian i do stolicy Podkarpacia przyjedzie po… zwycięstwo. – Są powody do optymizmu. Tym bardziej przed meczem w Rzeszowie, bo rywal najwyższych lotów nie jest – można przeczytać na oficjalnej stronie internetowej Skry. Częstochowianie dysponują najniższym budżetem w lidze (1 mln zł), ale ich także stać na ciekawe transfery. Trzy tygodnie temu Skrę wzmocnił 32-letni pomocnik Łukasz Hanzel, który w barwach Zagłębia Lubin, Piasta Gliwice i Ruchu Chorzów rozegrał ponad 170 meczów w ekstraklasie.
APKLAN RESOVIA – SKRA
sobota, godz. 15 (stadion miejski)


