Chętni do gry są, gorzej z pieniędzmi

SSK Rzeszów wygrał rozgrywki III ligi w grupie lubelsko-podkarpackiej, ale do drugiej ligi się nie dostał. - Spróbujemy w następnym sezonie. Będziemy bogatsi o doświadczenia - mówi trener rzeszowian Łukasz Lewkowicz. Fot. SSK Facebook
SSK Rzeszów wygrał rozgrywki III ligi w grupie lubelsko-podkarpackiej, ale do drugiej ligi się nie dostał. – Spróbujemy w następnym sezonie. Będziemy bogatsi o doświadczenia – mówi trener rzeszowian Łukasz Lewkowicz. Fot. SSK Facebook

KOSZYKÓWKA MĘŻCZYZN. Rozmowa z Łukaszem Lewkowiczem, trenerem SSK Rzeszów.

– Co słychać w klubie?
– Drużyna jest na etapie roztrenowania, a działacze szukają sponsorów, którzy pomogliby dopiąć budżet. Żeby grać w trzeciej lidze, potrzeba minimum 30 tysięcy zł. Znalezienie dużego dobrodzieja jest praktycznie niemożliwe, więc jest plan, by oprzeć się na wielu mniejszych firmach. Mamy czas do połowy sierpnia, wtedy upływa termin zgłoszenia zespołów do rozgrywek.

– Miasto nie pomoże?
– W tamtym roku otrzymaliśmy 8 tysięcy zł dotacji, ale 18 tysięcy zł musieliśmy zapłacić Rzeszowskiemu Ośrodkowi Sportu i Rekreacji za wynajem hali. Nie trzeba być matematykiem, żeby sobie uświadomić, iż to co dostajemy z ratusza to kropla w morzu potrzeb.

– Ale przecież miasto przeznaczyło 7 tysięcy zł na organizację turnieju półfinałowego.
– Tylko, że PZKosz. gospodarzem wybrał pomorski Pelplin i miasto kazało nam zwrócić te pieniądze. Słaliśmy pisma do ratusza z prośbą o mniejsze koszty wynajmu hali, lecz niczego nie wskóraliśmy.

– Wraca pan jeszcze do wydarzeń w Pelplinie? Sześciu punktów zabrakło, by awansować do turnieju finałowego.
– Zabrakło trochę szczęścia i doświadczenia, bo nie wszyscy najlepsi zawodnicy pojechali z nami na turniej. Rozpamiętuję straconą szansę, tym bardziej, że z Jedynką Pelplin i Stalą Stalowa Wola, czyli z drużynami, które awansowały do drugiej ligi, wygraliśmy.

– Co cię nie zabije, to cię wzmocni – tę maksymę można odnieść do SSK, czy jednak po nieudanym sezonie zapał zgasł?
– Nie zgasł. Zamierzamy spróbować raz jeszcze, udowodnić sobie i innym, że stać nas na awans do drugiej ligi. Będziemy bogatsi o doświadczenia, większość zawodników zadeklarowała dalszą chęć gry, sporo innych osób kręci się wokół drużyny i mogłoby spróbować swoich sił. Zaporę stanowią jednak pieniądze.

– W trakcie sezonu często apelował pan do koszykarzy o większe zaangażowanie, w pewnym momencie postawił pan sprawę na ostrzu noża i zapowiedział, że dla leserów nie ma miejsca w SSK…
– Większość zawodników angażowała się na sto procent, ale byli i maruderzy. Po męskiej rozmowie zmienili swoje nastawienie do pracy, ale ich zachowanie jednak psuło atmosferę. Bo oni prezentowali wysoki poziom sportowy i często grali kosztem tych, którym bardziej zależało na losach klubu. Ta historia wiele nas jednak nauczyła. Dla hamulcowych w SSK miejsca już nie będzie.

– Co chwila czytałem też o kimś, kto krytykuje wasze poczynania. Naprawdę mieliście aż tylu wrogów?
– Po artykułach prasowych od razu pojawiały się hejty. Często nas wyśmiewano, traktowano jak dziwaków. Po mnie to spływało, ale koledzy, którzy budują medialny wizerunek SSK, krytykę bardzo przeżywali.

– Pół roku temu przekonywał pan na łamach Super Nowości, że ludzie w Rzeszowie tęsknią za dobrym basketem. Powtórzy pan te słowa?
– Oczywiście. Na nasze mecze przychodziło coraz więcej osób, kibice obserwowali nasz profil na Facebooku, oglądali akcje na YouTube. Kondycja rzeszowskiego basketu to temat na dłuższe opowiadanie. Od dawna powtarzam, że kuleje szkolenie dzieci i młodzieży, to z kolei pokłosie braku dostępności koszykówki. Gdy dorastałem, oglądałem z kumplami namiętnie NBA w telewizji publicznej. Dziś żeby obejrzeć w akcji najlepsze drużyny świata, trzeba mieć Canal Plus albo szukać jakichś dziwnych kanałów w Internecie. Mam też wrażenie, że Polski Związek Koszykówki nie wywiązuje się w stu procentach ze swoich zadań. Dzieciaki ciężko namówić do basketu, dużo atrakcyjniejszą ofertę mają dziś dla nich piłka nożna i siatkówka.

Rozmawiał: Tomasz Szeliga

One Response to "Chętni do gry są, gorzej z pieniędzmi"

Leave a Reply

Your email address will not be published.