W lipcu Główny Inspektor Farmaceutyczny zakazał sprzedaży ponad 60 serii leków na nadciśnienie zawierających chiński valsartanum. Powód? Europejska Agencja Leków potwierdziła, że w sprowadzanej zza Wielkiego Muru substancji czynnej znaleziono silnie trujący związek chemiczny N-nitrozodimetyloaminę (NDMA). Środek wstrzykiwany przez naukowców szczurom, by te chorowały na nowotwory (zanieczyszczenie nie było co prawda zabójcze, ale na tyle istotne, że wszystkie leki z walsartanem należało wycofać).
Skąd się wziął w leku? Prawdopodobnie chiński producent, który był potentatem w produkcji tego czynnika nie dochował właściwych procedur w procesie produkcji, a że większość koncernów farmaceutycznych zaopatrywała się u tego wytwórcy. Wtedy sytuację rozwiązano w ten sposób, że lekarze wypisywali pacjentom recepty na preparat zawierający niezanieczyszczony valsartanum (na rynku była jeszcze grupa preparatów z walsartanem, których GIF nie wycofał), lub wybierali lek z inną substancją czynną, z tej samej grupy. Upłynęło trochę czasu i kolejny szok. Europejska Agencja Leków uznała właśnie (komunikat EMA datowany na 15 października 2018 r.), że następna substancja czynna dostarczana od jednego z chińskich producentów – irbesartan – nie może być dopuszczona na europejski rynek, bo w niektórych partiach znaleziono zanieczyszczenie rakotwórczym związkiem podobnym do NDMA – NDEA. Mało tego, unijni urzędnicy lekowi sprawdzają obecnie jakość wszystkich sartanów dostarczanych z Azji do Europy. Chcą wiedzieć czy sprowadzane z Chin kandesartan, losartan oraz olmesartan (wykorzystywane głównie w lekach na nadciśnienie oraz przyjmowanych po zawale serca), są bezpieczne. Czy to znaczy, że niebawem rodzimi producenci leków stracą źródło dostaw substancji czynnych potrzebnych do produkcji leków i wróci pytanie o to, czym leczyć pacjentów chorych na nadciśnienie? I tu nasuwa się jeszcze jedno pytanie. Czy leki w Polsce są pod odpowiednim nadzorem? Bo gdyby nie Europejska Agencja Leków to pewnie nadal łykalibyśmy toksyczny walsartam.
Redaktor Anna Moraniec


