Chory wyjąduje na dachu szpitala

- Nie możemy pozwolić sobie na likwidację SOR, bo nie tylko prestiż szpitala na tym straci - mówi Mirosław Leśniewski, dyrektor Powiatowego Szpitala Specjalistycznego w Stalowej Woli. Fot. Jerzy Mielniczuk
– Nie możemy pozwolić sobie na likwidację SOR, bo nie tylko prestiż szpitala na tym straci – mówi Mirosław Leśniewski, dyrektor Powiatowego Szpitala Specjalistycznego w Stalowej Woli. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Jest decyzja o budowie nowego oddziału ratunkowego i najwyżej w województwie położonego lądowiska. Na dole nie da się go zrobić, choć miejsca nadto.

Powiatowy Szpital Specjalistyczny w Stalowej Woli podjął rękawicę rzuconą przez Ministerstwo Zdrowia i rozpoczął przygotowania do budowy nowego Szpitalnego Oddziału Ratunkowego oraz lądowiska dla helikopterów. Może to kosztować nawet 22,5 mln zł, ale lecznica nie ma wyjścia. Za trzy lata szpital bez lądowiska będzie mógł mieć co najwyżej izbę przyjęć. – Nie możemy sobie pozwolić na taką degradację – mówi Mirosław Leśniewski, dyrektor stalowowolskiego szpitala.

SOR w stalowowolskiej lecznicy przez rok był zagadką. Poprzedni zarząd szpitala godził się na jego likwidację, bo w każdej lecznicy jest to oddział deficytowy i nawet najlepszy kontrakt z NFZ nie pokryje kosztów utrzymania. Do tego dochodziły pieniądze na lądowisko.

Lądowisko wyniesione do niebotycznych kosztów
Platforma dla helikopterów powstanie na dachu nowego, najwyższego pawilonu szpitala. Została zaprojektowana na wiele lat przed ministerialnym obowiązkiem jej budowy. Fundamenty i ściany budynku zostały wzmocnione, a szpital dostał nawet pozwolenie na budowę lądowiska. Problem był „tylko” w pieniądzach, bo taka betonowa platforma z windą, oświetleniem i systemem nawigacji kosztować ma 8,5 mln zł. Będzie to jedno z najdroższych lądowisk sanitarnych w kraju. SOR zostanie przeniesiony do nowego pawilonu i trwa już procedura wyboru wykonawców, którzy za 2,5 mln mają dostosować nowe pomieszczenia do obowiązujących wymogów. Zanim na dachu zaczną lądować śmigłowce, SOR trzeba będzie jeszcze wyposażyć w nowy sprzęt, chociażby aparaturę RTG i USG.

Szpital będzie sięgał po pieniądze unijne, bo bez nich helikoptery będą omijać Stalową Wolę. W gruzach legły plany urządzenia lądowiska na stadionie sąsiadującym przez płot ze szpitalem. Nie można go też urządzić na lotnisku Aeroklubu Stalowowolskiego w pobliskiej Turbi, bo czas transportu chorego przekroczy wymagane 5 min. Podobnie jest z Niskiem, w którym niedługo rozpocznie się budowa w szpitalu SOR i lądowiska. Choć szpitale stalowowolski i niżański dzieli dystans 6 km, karetka nigdy nie przepcha się przez łączącą oba miasta ulicę w czasie krótszym niż wspomniane 300 sekund. Stąd konieczność budowy dwu lądowisk. Żeby to jeszcze na bogatego trafiło…

jam

3 Responses to "Chory wyjąduje na dachu szpitala"

Leave a Reply

Your email address will not be published.