
RZESZÓW. 19 czerwca w kolejce do onkologa w Podkarpackim Centrum Onkologicznym pierwsi pacjenci stawili się już przed piątą rano. Podobno niepotrzebnie…
– Stoję tu, by zarejestrować siostrę, która nie ma na to sił. Czy to jednak normalne, by stać w kolejce kilka godzin, żeby zarejestrować się do onkologa? Czy nie można tego rozwiązać inaczej? Zapisywać np. bezpośrednio po wizycie u lekarza na kontrolę za pół roku czy nawet rok? Czy pan minister zdrowia, jego rodzina czy znajomi też stoją w takich kolejkach? Oczywiście nie, bo mają swoje kliniki i swoich lekarzy, a nas mają po prostu w nosie. Uważam, że to skandal – mówi mieszkanka Rzeszowa (nie chce podać nazwiska), która w kolejce stoi jako druga.
– Dotarłam parę minut po piątej i jestem trzecia. Mieszkam pod Dębicą, więc pobudkę byłam zmuszona sobie zrobić już o 3 rano. Myślę, że winnym tego zamieszania jest zła organizacja, bo w innych przychodniach tak nie jest. Do większości można się nawet zarejestrować w Podkarpackim Systemie Informacji Medycznej – internetowo. Tylko nie tutaj – mówi pani Małgorzata.
Trzeba być zdrowym, by chorować
W kolejce przed przychodnią o godzinie szóstej stoi ponad 30 osób. Co kilka minut dochodzą kolejne. – Trzy lata temu, kiedy zaczęto w ten sposób (co pół roku) rejestrować, był tu koszmar, w kolejce stało z 200 ludzi. Były łzy i głośne narzekania. Jak pani widzi, dziś jest spokojnie, ludzie się przyzwyczaili – mówi smutno pani Małgorzata – albo część z nich nie doczekała. Raka owszem się leczy, ale i śmiertelność wśród pacjentów jest duża. Widać to przy kolejnych wizytach. Twarze wciąż się zmieniają – dodaje czwarta w kolejce kobieta.
O godzinie 7.30 drzwi przychodni stają otworem. Ludzie gęsiego ruszają do przodu. Czy to koniec stania? – Nie. Teraz godzinę będziemy stali na schodach, bo nie zaczną rejestrować wcześniej niż o godz. 8.30 – mówią ludzie. I karnie ustawiają się w zakręconej na schodach kolejce. Krzesełek przed okienkiem rejestracji wystarczyło tylko dla kilku pierwszych osób.
Gdy dzwonię do poradni o godzinie 12 okazuje się, że zarejestrować mogę się w dowolnym okresie przyszłego roku. Czyli stanie w kolejce nie było potrzebne? Dlaczego rejestracja nie jest prowadzona z dnia na dzień, systematycznie, bez „zganiania ludzi” na jeden dzień? O wyjaśnienie zwróciliśmy się do dyrekcji ośrodka. Niestety, nie udało się nam uzyskać odpowiedzi, bo obaj dyrektorzy nie znaleźli kilku minut na rozmowę z dziennikarzem.
NFZ widzi nieprawidłowości
Co na to NFZ? – Na wizytę u lekarza pacjent ma prawo zapisać się w dowolnie wybranym dniu w godzinach pracy rejestracji. Ustalanie przez poradnię określonych dni do zapisywania się jest niezgodne z prawem. Rejestratorka przy zapisywaniu pacjenta do lekarza powinna wyznaczyć mu pierwszy wolny termin, chyba że z przyczyn osobistych pacjent woli termin późniejszy. Placówka medyczna ma obowiązek umieścić pacjenta na liście oczekujących i realizować przyjęcia zgodnie z kolejnością. Po zakończeniu pierwszej wizyty lekarz ustala termin kolejnej (o ile jest konieczna) i pacjent powinien od razu być zarejestrowany na konkretny dzień (z ewentualnym podaniem godziny), aby nie musiał ponownie przychodzić do poradni – mówi Marek Jakubowicz, rzecznik prasowy POW NFZ w Rzeszowie.
Anna Moraniec



3 Responses to "Chorzy na raka nie są skazani na stanie w kolejce?"