Chorzy nie będą musieli jechać do Kielc czy Krakowa

Mimo braku kontraktu, aparat nie będzie stał bezczynnie. Już od świąt Wielkiej Nocy chorzy wymagający diagnostyki PET będą mogli z niej korzystać. Firma liczy, że wobec zapowiedzi nielimitowania świadczeń onkologicznych i stawiania na kompleksowość leczenia NFZ zapłaci w końcu za wykonane badania zamiast wysyłać chorych i pieniądze za nimi do innych województw. Fot. Edward Kłak
Mimo braku kontraktu, aparat nie będzie stał bezczynnie. Już od świąt Wielkiej Nocy chorzy wymagający diagnostyki PET będą mogli z niej korzystać. Firma liczy, że wobec zapowiedzi nielimitowania świadczeń onkologicznych i stawiania na kompleksowość leczenia NFZ zapłaci w końcu za wykonane badania zamiast wysyłać chorych i pieniądze za nimi do innych województw. Fot. Edward Kłak

BRZOZÓW. Jedyny w regionie aparat do pozytonowej emisyjnej tomografii (PET), mimo braku kontraktu z NFZ będzie diagnozował pacjentów chorych na raka.

– Precyzyjnie skanując pacjenta aparatem PET-owskim dostajemy kompleksowy obraz choroby, nie tylko zmiany, z powodu której chory trafił do szpitala. Na przykład przy uporczywych bólach głowy, szukając guza mózgu, jednocześnie widzimy nawet najdrobniejsze przerzuty do innych narządów – mówi Jacek Liszka, prezes Medycznych Centrów Diagnostycznych Voxel, które w ubiegły piątek otworzyły nowoczesny Zakład Medycyny Nuklearnej w Podkarpackim Ośrodku Onkologicznym w Brzozowie.

Zainstalowanie nowoczesnej aparatury (PET i scyntygraf) pozwoli na wykonywanie specjalistycznych badań na miejscu w Brzozowie. Obecnie w tak wysokiej klasy sprzęt wyposażone są kliniki; najbliżej w Krakowie i Kielcach. Podkarpacie oprócz opolskiego jest jedynym województwem, w którym pacjenci nie mogli korzystać z tej zdobyczy cywilizacji.

Aparat jest, ale bez kontraktu z NFZ
PET to najdoskonalsza na świecie maszyna, która bada całe ciało i lokalizuje ogniska nowotworowe znacznie wcześniej i dokładniej niż tomografia komputerowa i jądrowy rezonans magnetyczny. PET jest stosowany także do śledzenia przebiegu leczenia chemią.
– Pozwala sprawdzić czy specyfik zastosowany w chemioterapii działa, czy jest skuteczny, czy tylko szkodzi choremu – mówi Jacek Liszka. – Służy też do precyzyjnego zaplanowania radioterapii. Jest supernarzędziem w przypadkach wątpliwych, gdzie klasyczne metody są niewystarczające i nie dają pewności diagnozy, np. bramkowania oddechowego guzów płuca (technikę tę wykorzystuje się w przypadku napromieniania guzów zlokalizowanych w obszarze o znacznej ruchomości oddechowej (np. dolna część płuc).

NFZ nie podpisał jednak kontraktu na to wysokospecjalistyczne świadczenie
– Trudno to zrozumieć, bo jest to najlepsza metoda do poszukiwania ognisk przerzutowych. Według mnie, na Podkarpaciu nawet dwa PET-y znalazłyby zastosowanie – uważa dr n. med. Antoni Samojedny, konsultant wojewódzki ds. radiologii i diagnostyki obrazowej.

– Na 2014 rok nie kontraktowaliśmy żadnych nowych świadczeń, bo pieniędzy mieliśmy tyle samo co w roku poprzednim. Do tematu będziemy mogli powrócić jesienią 2014 roku, negocjując umowy na rok następny – mówi Marek Jakubowicz, rzecznik POW NFZ w Rzeszowie.

W innych województwach badań PET-em robi się dużo. W Bydgoszczy 5000, w Kielcach 4500. O tym, że badania PET-em są potrzebne naszym pacjentom świadczą pieniądze wypływające z podkarpackiego funduszu do innych województw. – W 2013 roku 800 pacjentów z regionu miało wykonane 900 badań PET. Zapłaciliśmy za to 3 mln 690 tys. zł – mówi rzecznik NFZ.

Anna Moraniec

Leave a Reply

Your email address will not be published.