Chwilowy przesyt siatkówki

Fot.
Fot. Archiwum

Dla nowego rozgrywającego Asseco Resovii, Fabiana Drzyzgi, mistrzostwa Europy w Gdańsku były drugimi w karierze. Przed dwoma laty wraz z reprezentacją Polski zdobył brązowy medal. Teraz miał okazję już w większym wymiarze czasowym zaprezentować się na boisku, ale w smutnych nastrojach opuszczał Trójmiasto.

– Czujemy ogromny niedosyt, bo przecież byliśmy współgospodarzami tej imprezy – mówi FABIAN DRZYZGA, rozgrywający reprezentacji Polski. – Nie zrealizowaliśmy planu minimum, jakim było wejście do strefy medalowej. Przegraliśmy, ale taki jest sport i życie. Świat się na pewno nie zawalił. Na pewno przez jakiś czas będziemy to jeszcze przeżywać, bo nie jest miło, zwłaszcza po takim meczu jak ten z Bułgarią. Niestety, czasu nie cofniemy.

– W tym sezonie gra reprezentacji cały czas falowała, ale po dwóch setach barażu z Bułgarią wydawało się, że wreszcie złapaliście właściwy rytm…
– Ten mecz od początku dobrze się nam układał i wszystko nagle odmieniło się. W tie-breaku prowadziliśmy 9:6, ale nie potrafiliśmy dobić rywala. Przypomina mi się teraz cały ten okres reprezentacyjny, w którym niemal zawsze trwoniliśmy przewagę i dostawaliśmy w przysłowiową banię.

– Taka porażka u ciebie wywołuje jakiś dołek, chwilową niechęć do siatkówki, czy może zwiększa motywację do jeszcze większej pracy?
– Do tej imprezy przygotowywaliśmy się dwa miesiące, ale na kadrze byliśmy w sumie prawie pół roku. Po sezonie ligowym były dwa tygodnie wolnego i tak naprawdę siatkówki każdy z nas ma w tym momencie dość. Mam nadzieję, że teraz będziemy mieli chociaż kilka dni wolnego.

– Czy trener Andrea Anastasi powinien pozostać na stanowisku?
– Pojawiły się głosy, że o dalszych losach trenera zadecyduje to, czy wejdziemy do czołowej czwórki. Nie wiem, nie interesuje mnie to i nie jest moją rolą wydawanie opinii w tej sprawie.

– A ty chciałbyś, żeby Anastasi nadal pracował z reprezentacją Polski?
– Bez komentarza.

– Po tym sezonie reprezentacyjnym odczuwasz pewnie niedosyt, bo mało grałeś…
– Taka była decyzja trenera i ja się z nią już wcześniej pogodziłem. Od chłopaków mogłem zawsze usłyszeć dobre słowo. Teraz nawet jak wszedłem na boisko, dużo mi pomagali. Wspierali mnie, ale też nie traktowali jak małe dziecko i mieli wobec mnie wymagania. Cała ekipa zachowała się super i bardzo im za to dziękuję.

– Lukas Tichacek stwierdził, że cieszy się na myśl szybkiego powrotu do klubu, gdzie zamierza się szybko odbudować po nieudanych ME. A jak jest w twoim przypadku?
– Nie wiem, jakie nastroje panują w reprezentacji Czech. My bardzo ciężko przepracowaliśmy cały sezon reprezentacyjny. Cieszę się, że zamiast leżenia na plaży i nic nierobienia solidnie zasuwałem na treningach, bo dla młodych zawodników takie „bezrobocie” to zabójstwo.

– W Asseco Resovii, podobnie jak w reprezentacji, czeka cię twarda rywalizacja o miejsce w wyjściowym składzie.
– Każdy z nas ma jakieś swoje ambicje i chce pokazać się z jak najlepszej strony, grając jak najwięcej, bo o to wszystkim w naszym zawodzie chodzi. Jednak to trener podejmuje decyzję i każdą z nich ja uszanuję, ale na pewno nie poddam się, choćby na sekundę.

– Przed tobą duże wyzwanie, bo ambicje Asseco Resovii są w tym sezonie duże.
– Dwa mistrzostwa z rzędu na pewno do czegoś zobowiązują i trzeba kolejny tytuł obronić. Liga Mistrzów na pewno będzie priorytetem i fajnie byłoby zagrać w Final Four.

Rozmawiał w Gdańsku Rafał Myśliwiec

Leave a Reply

Your email address will not be published.