Cichaczem zgotowali kobietom piekło

22 października rząd PiS dopiął swego: stworzył Polkom piekło. Trybunał Konstytucyjny (uzależniony politycznie od obozu władzy) orzekł, że aborcja ze względu na ciężkie, nieuleczalne, a także śmiertelne wady płodów jest niezgodna z konstytucją. To koniec legalnych aborcji w Polsce, których było naprawdę niewiele, na Podkarpaciu od dwóch lat ani jednej, a wcześniej pojedyncze przypadki. Wyrok na kobiety wejdzie w życie praktycznie od zaraz – musi zostać tylko opublikowany w Dzienniku Ustaw. Że nie mam prawa o tym pisać, bo mnie to nie dotyczy (jestem za stara)? Otóż nie, dotyczy mnie bardziej niż tych, którzy te ustawy przeforsowali. Dotyczy mnie, bo jestem kobietą i matką, bo urodziłam i wychowałam czwórkę chłopaków, bo mam siedmioro wnucząt, w tym cztery wnuczki i nie pozwolę by kiedyś, jeżeli tak zdecyduje los, stanęły przed nierozwiązalnym dylematem: urodzić dziecko, które nigdy nie powie jej „mamo”, nie przytuli się, ba, latami będzie leżało i cierpiało, a ona będzie musiała bezsilnie na to patrzeć. Patrzeć często sama, pozostawiona przez męża czy partnera, którego ogrom nieszczęścia przerósł. Dźwigając na sobie cały ciężar opieki, 24 godziny na dobę, bez chwili odpoczynku. Dźwigając prawdziwy, a nie wyimaginowany krzyż. Często przez kilkadziesiąt lat podejmując heroiczny trud by opiekować się niepełnosprawnym dzieckiem. Dokonując niemal cudów, by dziecko, które potrzebuje całodobowej opieki, uczyć podstawowych czynności, rehabilitować, leczyć. Rezygnując ze swojego życia, pracy, samorealizacji. Będąc matką zdrowych synów i babcią zdrowych wnucząt, mogę jedynie wyobrazić sobie z jakimi problemami na co dzień borykają się rodzice niepełnosprawnych dzieci. Jednak to co sobie wyobrażam pozwala mi rozumieć kobiety, które mając do wyboru urodzenie dziecka – rośliny, zdecydują inaczej. Mówię to z tym większą stanowczością, że byłam świadkiem apelu matek o eutanazję dla swoich niepełnosprawnych dzieci i siebie, bo nie miały już sił na opiekę, a nie chciały zostawić dzieci na opiekę państwa. Co prawda matka natura jest bardziej łaskawa niż działacze pro life czy posłowie PiS, z wrażliwymi, a jakże, katolickimi sumieniami. Dzieci z naprawdę dużymi wadami rodzą się stosunkowo rzadko. W końcu 50 proc. ciąż ulega poronieniu samoistnemu (to o czymś świadczy!). Niestety i tak co roku rodzi się kilka tysięcy dzieci niepełnosprawnych w różnym stopniu, często w stopniu bardzo znacznym. Jeżeli ktoś nie wierzy może odwiedzić rzeszowskie hospicjum dla dzieci, które mimo dość dużej śmiertelności swoich podopiecznych wciąż jest pełne. I utrzymuje się w większości z datek ludzi dobrej woli, bo nakłady NFZ, a więc rządu, pokrywają tylko ok 40 proc. potrzeb. Więc rodźcie i same sobie radźcie. Przecież jest tyle fundacji i ludzi dobrego serca…

Polskie prawo antyaborcyjne jeszcze przed wyrokiem było jednym z najbardziej restrykcyjnych na świecie. Teraz Polska będzie mieć radykalniejsze prawo niż rządzony przez islamskich fundamentalistów Iran, gdzie przerwanie ciąży ze względu na ciężkie upośledzenie płodu jest legalne. Do czego PiS i posłuszni sędziowie zmusili kobiety? Będą musiały rodzić dzieci z cyklopią, sercem na zewnątrz ciała, wynicowanym mózgiem, z bezoczem. To zwyczajne barbarzyństwo, legalizacja tortur kobiet. I nie dziwi, że budzi gniew milionów Polek i Polaków, które mimo epidemii i zakazu zgromadzeń wyszli na ulice. Też tam byłam i będę

Redaktor Anna Moraniec

13 Responses to "Cichaczem zgotowali kobietom piekło"

Leave a Reply

Your email address will not be published.