
III LIGA. – Przyjeżdża do nas drużyna znajdująca się dwa piętra wyżej od Omegi, którą wysoko pokonaliśmy na inaugurację. Trzeba uważać – mówi trener Karpat Krosno Szymon Szydełko przed meczem z wiceliderem Orlętami Radzyń Podlaski.
Orlęta mają 11 punktów więcej od 10. w tabeli Karpat i świetny bilans spotkań na wyjazdach (6-1-2). Szydełko spodziewa się otwartego meczu. – Z lepszymi gra się lepiej. Jesteśmy gotowi, by pójść na wymianę ciosów – zapewnia. Rywala ma rozpracowanego. – Orlęta mają kim straszyć. Rafał Borysiuk to specjalista od stałych fragmentów, Piotr Zmorzyński to błyskotliwy skrzydłowy i najlepszy strzelec, w ataku są szybcy Wojciech Hołoweńko i pozyskany zimą doświadczony Kamil Oziemczuk. Nasi obrońcy muszą się mieć na baczności. Oczywiście też mamy swoje atuty, choćby kreatywnych pomocników. Rewanż byłby mile widziany, wszak w pierwszej rundzie przegraliśmy 0-3. Już w przerwie mogliśmy się spakować i wracać do Krosna – przypomina nieudany mecz z jesieni.
Drugi hit kolejki odbędzie się w Przeworsku, gdzie dojdzie do spotkania Orła z Resovią. Faworytem są mierzący wysoko goście, choć w tym sezonie poza domem niespecjalnie sobie radzą. Orzeł to ligowy średniak, który wyróżnia się bezkompromisowością (9 zwycięstw, 9 porażek). – Stosuję zasadę: wóz albo przewóz. Remisy mnie nie interesują – śmieje się opiekun gospodarzy Tomasz Kaczyński. – Z Resovią musimy podjąć walkę. Nie można wyjść na boisko tylko po to, by pokopać sobie piłkę. Tak było w Sanoku i wiemy, jak się skończyło (Stal rozbiła Orła 4-0 – red.).
tsz


