
ŻUŻEL. 2.LŻ. Rozmowa z KAROLEM BARANEM, nowym zawodnikiem Stali Rzeszów.
Po rocznej przerwie spędzonej w Częstochowie, Karol Baran wraca do Stali Rzeszów, do której został wypożyczony z Orła Łódź. – Cieszę się z powrotu do Rzeszowa – mówi Karol Baran, który znalazł się w awizowanym składzie Stali na niedzielny mecz z drużyną Stainer Kolejarz Unia Rawicz.
– Co albo raczej kto przekonało cię do powrotu do Stali?
– Musiałem w końcu podjąć decyzję, gdzie będę jeździł w tym sezonie. Dłuższa przerwa w startach przekreśliłaby sezon. Klub z Rzeszowa skontaktował się i o wszystkim porozmawialiśmy. Ostatecznie zdecydowałem się podpisać kontrakt w Rzeszowie.
– Ponoć interesował się tobą klub z Ostrowa Wlkp. Ile w tym prawdy?
– Owszem. Pan Jan Garcarek kontaktował się ze mną. Rozmowy były krótkie i treściwe. Oferty Ostrovii i Stali były bardzo podobne. Po analizie wybrałem jednak starty w Rzeszowie. Oczywiście, działacze Ostrovii ze zrozumieniem przyjęli moją decyzję i na tym zakończyliśmy negocjacje.
– Przed sezonem 2018 podpisałeś kontrakt z Orłem Łódź. Czy w ogóle brałeś pod uwagę starty w tym klubie ewentualnie w PGE Ekstralidze?
– Brałem, jednak nie mogłem czekać na swoją kolej. Zawodnicy jechali dobrze, każdy jest w optymalnej formie i ściganie się na treningach z brakiem pewności miejsca w składzie dla nikogo nie byłoby komfortowe.
– Jak podsumujesz ubiegły sezon, spędzony w Częstochowie?
– To było dobre doświadczenie. Pewnie gdyby nie moje problemy na początku sezonu, to zupełnie inaczej by to wyglądało. Tak naprawdę, to nawet w meczu z Gorzowem, gdzie pojechałem całkiem przyzwoicie, nie czułem się dobrze na motocyklu. Ciągle mi czegoś brakowało i zamiast skupić się na jeździe, musiałem też dużo myśleć o sprzęcie, ustawieniach. Więcej było szukania i kombinowania, niż samej jazdy i wożenia punktów. Poznałem jednak wielu fajnych ludzi, kibiców i miałem okazje ścigać się na jednym z najlepszych stadionów na świecie. Życzyłbym sobie wszędzie takich dobrych torów do ścigania.
– Wieli rzeszowskich kibiców cieszy się z twojego powrotu na Hetmańską, jednak część ma ci ciągle za złe, że wystawiłeś Stal przed sezonem 2017, nie podpisując z nią kontraktu. W tym wypadku trzeba jednak chyba podkreślić, że to raczej Stal wystawiła Ciebie wcześniej – mam tu na myśli zaległości finansowe…
– To, co było dwa lata temu trzeba, zostawić za sobą. Czekałem wówczas do końca, licząc na jakiś przełom. W ostateczności innej decyzji podjąć nie mogłem. Zaległości powodują tylko kolejne problemy. Nie tak powinno to chyba wyglądać. Niestety problemy z sezonu 2016, przeniosły się na kolejny rok. To przykre.
– Jakie cele stawiasz sobie na ten sezon. Ten drużynowy jest chyba jasny – awans ze Stalą do I ligi.
– Chce przejeździć cały sezon zdrowo, będąc pewnym punktem drużyny, co mam nadzieję, da awans do I ligi. Szkoda, że nie wystąpiłem w eliminacjach do Złotego Kasku. Mam jednak nadzieje, że wystartuje w eliminacjach IMP i pokaże się tam z dobrej strony.
– Czy będziesz gotowy do startu w niedzielnym meczu z Rawiczem?
– Tak, będę gotowy. Czekam już w gotowości od początku marca.
Rozmawiał Marcin Jeżowski


