Cieszę się, że wygrałem jeden bieg

16-letni Krystian jest czwartym przedstawicielem „klanu Rempałów”, który wystąpił w barwach klubu z Rzeszowa. Wcześniej nad Wisłokiem startowali jego wujkowie: Grzegorz, Tomasz i Marcin. Fot. Wit Hadło
16-letni Krystian jest czwartym przedstawicielem „klanu Rempałów”, który wystąpił w barwach klubu z Rzeszowa. Wcześniej nad Wisłokiem startowali jego wujkowie: Grzegorz, Tomasz i Marcin. Fot. Wit Hadło

NICE PLŻ. Krystian Rempała, junior PGE Marmy, o swoim rzeszowskim debiucie, pokonaniu uczestnika cyklu Grand Prix i występach na torach Nice PLŻ i PLŻ2.

1 kwietnia br. roku skończył dopiero 16 lat, a w minioną niedzielę zadebiutował w barwach PGE Marmy Rzeszów w meczu przeciwko ŻKS ROW Rybnik. – Trema trochę była, bo zawsze musi być. Jak jej nie ma, to jest źle – mówi o swoim pierwszym występie w Nice PLŻ rzeszowski junior Krystian Rempała.

– Do tej pory miałeś okazję startować tylko w zawodach młodzieżowych oraz gościnnie w PLŻ2, w barwach KSM Krosno. Jesteś zadowolony ze swojego debiutu przed rzeszowską publicznością?
– Mogło być lepiej, ale też mogło być gorzej. 4 punkty plus bonus to niezły wynik w debiucie. Szkoda zwłaszcza ostatniego biegu, który trochę zepsułem i przyjechałem ostatni. Źle ustawiliśmy przełożenia, bo tor cały czas się zmieniał i trzeba było reagować.

– Szkoda również wyścigu juniorów, w którym na wyjściu z pierwszego łuku miałeś małą scysję z rybnickim juniorem, Marcinem Bublem…
– Trochę się pogubiłem na wyjściu z pierwszego łuku, straciłem dystans i później została mi już tylko walka o 3. miejsce, którą na szczęście wygrałem.

– Z kolei już w następnym biegu pokonałeś nie byle kogo, bo uczestnika cyklu Grand Prix, Chrisa Harrisa. Jakie to uczucie?
– Fajnie jest pokonać takiego zawodnika i jest się z czego cieszyć. Przyjechaliśmy z Maćkiem na 5-1. Przywiozłem za plecami Chrisa Harrisa, ale długo nie wiedziałem, kogo pokonałem. Dopiero w parkingu dotarło to do mnie, że to był „Bomber” Harris

– Tym razem nie mogłeś liczyć w parkingu na pomoc taty Jacka…
– Tata tym razem nie mógł być ze mną, bowiem w tym samym czasie startował w Krośnie. Mogłem za to liczyć na pomoc wujka Grzegorza (Grzegorz Rempała – brat Jacka Rempały, ojca Krystiana – przyp. red.)

– Na swój sprzęt chyba nie możesz narzekać…
– Sprzęt przygotowywał mi jak zawsze mój tata. Żużel teraz jest taki, że każdy z każdym może wygrać. Jeśli tylko motor pasuje zawodnikowi i znajdzie odpowiednie ustawienia, to można wygrać praktycznie z każdym.

– Jak myślisz, czy po udanym debiucie wywalczyłeś sobie już na stałe miejsce w składzie PGE Marmy?
– Trudno powiedzieć. W Rzeszowie jest kilku juniorów, tak więc czeka mnie rywalizacja o miejsce w składzie na kolejne mecze.

– Widzisz dużą różnice pomiędzy startami w Nice PLŻ a PLŻ2?
– W Nice PLŻ poziom jest trochę wyższy, ale nie aż tak bardzo. W PLŻ2 też ścigają się dobrzy zawodnicy i o punkty jest równie ciężko. W Rzeszowie z kolei jeździ się zdecydowanie inaczej niż w Krośnie. Jest inna geometria, a przede wszystkim oba tory różnią się nawierzchnią. Jedno co je łączy, to zarówno w Rzeszowie, jak i w Krośnie tor jest ciężki i trzeba włożyć w wyścig sporo siły, by przywieźć jakieś punkty.

– Po niedzielnym meczu długo rozmawiałeś z Łukaszem Sówką. Na jaki temat?
– Rozmawialiśmy o warunkach torowych, o tym jak się on zmienia w czasie meczu. Łukasz jest bardziej doświadczonym zawodnikiem i na pewno warto posłuchać jego rad.

Rozmawiał Marcin Jeżowski

Leave a Reply

Your email address will not be published.