
BARYCZKA (GM. NIEBYLEC). Lekarze oceniają stan zdrowia mężczyzny rannego podczas wybuchu jako niestabilny, ale…
W poniedziałek, po ponad miesiącu od czasu, kiedy doszło do wybuchu domu w Baryczce, ciężko ranny gospodarz – Bronisław K. (73 l.) – został wybudzony ze śpiączki. Mężczyzna przebywa w centrum leczenia oparzeń w Łęcznej. Jednak jak dowiedziały się Super Nowości, lekarze nie pozwalają go przesłuchać policjantom, ponieważ jego stan jest nadal niestabilny. A to Bronisław K. jest kluczem do rozwiązania zagadki wybuchu.
Postępowanie prowadzone jest pod kątem zagrożenia życia lub zdrowia wielu osób albo mienia w wielkich rozmiarach. Od samego początku sprawy, a więc od 14 czerwca, wiadomo, że do wybuchu doszło przez rozszczelnienia butli z gazem. Stężenie gazu wewnątrz pomieszczeń było tak ogromne, że wystarczyło choćby zaświecenie światła, czy odpalanie papierosa, żeby doszło do wybuchu. Tyle, że śledczy ze Strzyżowa sprawdzają, czy to nie Bronisław K. sam spowodował wybuch, bo z relacji mieszkańców Baryczki wynika, że wielokrotnie wypowiadał takie groźby, ponieważ dom, w którym mieszkał, miał być zlicytowany przez komornika.
Jak dowiedzieliśmy się, już wkrótce powinna być sporządzona opinia biegłego, ale prawdopodobnie nie wniesie ona nic odkrywczego do sprawy. – Dlatego kluczową sprawą jest przesłuchanie poszkodowanego mężczyzny. Być może w najbliższych dniach uda nam się go przesłuchać, choć może być z tym duży problem – mówi Zbigniew Wieszczek, z-ca szefa Prokuratury Rejonowej w Strzyżowie.
Grzegorz Anton


