Cmentarna ciasnota

Znalezienie wolnego miejsca pod grób na rozwadowskiej nekropolii graniczy z cudem. Świeże mogły powstają więc na ścieżkach między grobowcami. Żaden ład architektoniczny tu nie obowiązuje, ale obowiązek pochówku jest od każdego ładu ważniejszy. Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. Nawet urnę z prochami zmarłego gdzieś trzeba złożyć, a miejsca już nie ma. Grabarze z frontem robót wyszli więc poza obrys cmentarza. Czy na jednej akcji się skończy?

Nie od dziś wiadomo, że przed budową nowej nekropolii miasto nie ucieknie. Jednak do tej pory tylko się o tym mówiło. W ostatnich dniach grabarze „wzięli sprawę w swoje ręce” i wyszli poza cmentarny płot. Zapewne na parafialnym cmentarzu wprowadziliby nową świecką tradycję pochówków bez pozwolenia, ale na straży cmentarnych rewirów stanął inspektor nadzoru budowlanego. Postawił grabarzom ultimatum i ci szybciutko rozebrali to, co za płotem postawili. A w zasadzie wmurowali w ziemię.

Stalowa Wola ma dwa cmentarze. Nowy, komunalny jest w nowej części miasta. Stary, parafialny jest na rozwadowskiej górce i kiedyś był cmentarzem małego Rozwadowa, który przed aneksją był oddzielnym miastem. Rozwadów w latach siedemdziesiątych ub. wieku poszerzył o swoje terytorium granice Stalowej Woli, a stary cmentarz pozostał w swoich niewielkich granicach. Nagrobnego marmuru na nim przybyło i w cmentarnych murach zrobiło się ciasno.

Przeczytaj pełny tekst artykułu w papierowym wydaniu Super Nowości

Jerzy Mielniczuk

5 Responses to "Cmentarna ciasnota"

Leave a Reply

Your email address will not be published.