
KOLBUSZOWA, CMOLAS. Kobiety bardzo krytycznie o likwidacji porodówki: – Robi się ludziom wodę z mózgu, żeby swoje interesy załatwiać.
Mija drugi miesiąc, odkąd z trzeciego piętra Szpitala Powiatowego w Kolbuszowej zniknęły oddziały ginekologiczno-położniczy i noworodkowy. Krytycznie komentują to mieszkanki Cmolasu, które muszą rodzić w Rzeszowie, Mielcu, Tarnobrzegu i innych miastach, a do tego zostały pozbawione bardzo ważnych świadczeń ginekologicznych.
Likwidacja kolbuszowskiej porodówki wywołała ogromne kontrowersje. W obronie oddziałów zebrano kilka tysięcy podpisów. Były też petycje i protesty. Manifestowano m.in. przed biurem posła PiS, Zbigniewa Chmielowca oraz siedzibami lokalnych władz. Nic to nie dało. Rada Powiatu podjęła decyzję, że od nowego roku „przynosząca ogromne straty” porodówka przestaje istnieć. W jej miejsce ma zostać uruchomiona rehabilitacja łóżkowa.
Bardzo krytycznie likwidację oddziałów przyjęto w Cmolasie. – Mieszkanki gminy mówią, że starosta i radni powiatowi nie zdają sobie sprawy z tego, co to znaczy oddział ginekologiczno-położniczy – mówi wójt Eugeniusz Galek. – To nie tylko porody. To również świadczenia medyczne z zakresu ginekologii. Kobiety zostały tego pozbawione. W miejsce porodówki miał powstać oddział rehabilitacji łóżkowej. Gdzie on jest? Mieszkanki komentują to mniej więcej tak: „robi się ludziom wodę z mózgu po to, żeby załatwiać swoje interesy”.
Postawione w sytuacji bez wyjścia cmolesianki muszą teraz korzystać z usług szpitali poza powiatem. Najczęstszym kierunkiem, jaki obierają, jest Rzeszów. Porody to jedno, opieka ginekologiczna to drugie. Dlatego gabinet o tej specjalizacji ma się pojawić w gminnym ośrodku zdrowia w Cmolasie, który ma rozpocząć działalność w przyszłym roku.
Paweł Galek


