
Właściciele rzeszowskich ogródków działkowych narzekają na problem związany z bioodpadami, które zmuszeni są sami dowozić do Punktów Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych. Nie dość, że muszą sobie załatwiać własny transport, to jeszcze za liście, gałęzie i trawę płacą horrendalne dodatkowe opłaty, mimo że wnoszą miesięczne opłaty za śmieci gromadzone w swoich blokach, czy w domach. Niestety, w Rzeszowie wprowadzono przepisy, w których ogródki działkowe nie są ujęte w systemie gminnym i trzeba za odpady zielone z ogródków płacić oddzielnie.
– Pożyczyłem przyczepę od znajomego i w moim ogródku działkowym załadowałem ją liśćmi, trawą i gałęziami – opowiada działkowiec z Rodzinnego Ogrodu Działkowego „Małopolanin” w Rzeszowie. – Pojechałem do PSZOK-u przy alei Sikorskiego, żeby je tam zostawić. Cena za metr sześcienny za odbiór takich odpadów jest tam bardzo wysoka – aż 116 zł za metr sześcienny. Dlaczego mam płacić dodatkowo za bioodpady z ogródka działkowego, skoro w bloku już płacę za wywóz śmieci 27 zł od osoby?
Może lepiej spalić trawę?
Właściciel ogródka działkowego do punktu odbioru odpadów zielonych, przywiózł kilka metrów sześciennych trawy, liści i gałęzi wyciętych malin i krzewów. Zapłacił prawie 500 zł. Zastanawia się, czy dobrze zrobił. Mógł jak mówi, spalić liście i gałęzie w swoim ogródku i jeśli nawet strażnik miejski, by to zauważył i nałożył na niego mandat (do 500 zł), to wyszłoby na to samo. Przynajmniej nie musiałby pożyczać przyczepy, jechać do PSZOK-u, stać w kolejce i jeszcze sam ładować bioodpady w odpowiednie miejsce, choć to obowiązek pracownika PSZOK-u. Podobne sygnały dostaliśmy od działkowców z innych rejonów miasta.
Niektórzy z nich znaleźli rozwiązanie tego problemu. Proszą znajomego o napisanie oświadczenia, że przywiezione przez nich zielone odpady pochodzą z konkretnego adresu domu jednorodzinnego. Dzięki temu, zgodnie z przepisami nie muszą za nie płacić. Miasto potwierdza, że bioodpady bezpłatnie odbierane są jedynie od właścicieli domów jednorodzinnych.
Jak informuje MPGK Rzeszów, to miejskie przedsiębiorstwo realizuje odbiór odpadów komunalnych od mieszkańców na podstawie umowy z miastem Rzeszów, stosując zawarte w zapisach specyfikacji prawo miejscowe. Czyli uchwałę Rady Miasta Rzeszowa z 22 stycznia 2020 r. Zgodnie z tymi przepisami, systemem gminnym objęte zostały tylko nieruchomości zamieszkałe. Ogródki działkowe nie są objęte takim systemem i to zarządy ogródków działkowych winny zlecić we własnym zakresie wywóz odpadów. Wysokość opłat za przyjęcie „zwykłych” odpadów do PSZOK-u ponad ustalone limity, są ujęte w uchwale RM. Na terenie Rzeszowa mieszkańcy bloków wnoszą opłatę 27 zł za osobę miesięcznie, natomiast w zabudowie jednorodzinnej 32 zł.
MPGK: – Bez komentarza
– MPGK jako podmiot prowadzący PSZOK ma obowiązek przy odbiorze odpadów i przy wprowadzaniu danych do ewidencji, sprawdzać z odpowiednimi dokumentami tożsamość osoby oddającej odpady – wyjaśnia Sławomir Progorowicz, prezes MPGK w Rzeszowie. – Jak też, czy odpady są przekazywane przez właściciela nieruchomości w rozumieniu ustawy o utrzymaniu porządku w gminach. Pobieranie od znajomego takiego oświadczenia i dostarczanie odpadów do PSZOK-u pochodzących z nieruchomości (w tym przypadku z ogródków działkowych) nie objętych systemem gminnym powoduje, że wszyscy mieszkańcy wnoszący opłaty do gminy ponoszą koszty zagospodarowania odpadów pochodzących z nieruchomości spoza systemu.
Kwestie uczciwości postępowania opisanego przykładu – dostarczania oświadczenia podpisanego przez znajomego z adresem zameldowania bioodpadów w domu jednorodzinnym, jak również palenia ich w ogródku działkowym – prezes MPGK wolał pozostawić bez komentarza.
PZD prosi o wywóz odpadów z ROD
Jakie jest stanowisko okręgu podkarpackiego Polskiego Związku Działkowców w sprawie dodatkowych opłat za dostarczenie bioodpadów (liści, trawy czy gałęzi) do PSZOK-u? – Problem odbioru odpadów zielonych był poruszany podczas spotkania z Jolantą Kaźmierczak, wiceprezydentem Rzeszowa i Małgorzatą Wojnowską, dyrektorem Wydziału Ochrony Środowiska i Rolnictwa UM w Rzeszowie – mówi Jadwiga Przepaśniak, prezes OP PZD w Rzeszowie. – Podczas spotkania przedstawiciele okręgu podkarpackiego PZD złożyli wniosek o zorganizowanie odbioru odpadów zielonych z terenów rodzinnych ogrodów działkowych.
Z 26 rzeszowskich rodzinnych ogrodów działkowych (ROD), korzystają rodziny z dziećmi i emeryci, którzy często nie mają możliwości oddania zielonych odpadów w wyznaczone miejsca. Działkowcy oddając trawę, gałęzie czy liście muszą słono płacić, jeśli nie są mieszkańcami domów jednorodzinnych. Dodatkowo działkowcy – jak informuje PZD – skarżą się na długi czas oczekiwania na odbiór bioodpadów w kolejce do PSZOK-u. Zarząd okręgu podkarpackiego Polskiego Związku Działkowców ma nadzieję, że po spotkaniach z władzami miasta to się zmieni. Liczą też na zorganizowanie przez urzędników miejskich wywozu odpadów zielonych z terenów ROD, przynajmniej dwa razy w sezonie działkowym. Na wzór podobnych akcji prowadzonych w innych miastach województwa podkarpackiego.
Mariusz Andres



13 Responses to "Co działkowcy mają robić z bioodpadami?"