Co nas czeka w sklepach?

- Mamy nadprodukcję żywności, więc sytuacja cenowa będzie się utrzymywać, nie ma przestrzeni do podwyżek - mówi Andrzej Faliński, dyrektor Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji. Fot. POHiD
– Mamy nadprodukcję żywności, więc sytuacja cenowa będzie się utrzymywać, nie ma przestrzeni do podwyżek – mówi Andrzej Faliński, dyrektor Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji. Fot. POHiD

PODKARPACIE. Eksperci twierdzą, że polski rynek wewnętrzny zmierza w stronę chaosu.

Podatkowe eksperymenty rządu odbijają się nam czkawką. Choć nadal ma się utrzymywać deflacja, nie wszystko i nie wszędzie będzie tanieć.

Podatek od handlu namieszał na polskim rynku. Najbardziej po głowie dostały polskie sklepy, które podatek miał chronić. Jeszcze teraz widać skutki podatku, choć ten został zawieszony. Duże sieci w obawie przed podatkiem obrotowym poszły w niskie ceny i akcje promocyjne. – Większość sieci, przygotowując się do nowych regulacji inwestuje w ceny – mówi Andrzej Faliński, dyrektor Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji.

Równocześnie ograniczono asortyment, zmniejszając wybór w sklepach. Duże sieci zainwestowały w linie produktów pod własnymi markami. – Takiej akcji nie były w stanie sprostać mniejsze sklepy i sieci – mówi Faliński. – Zauważalne jest, że te sklepy muszą się bronić, podnosząc swoje ceny – dodaje.

– Mimo wszystko wciąż globalnie patrząc mamy w Polsce nadprodukcję żywności, więc deflacja będzie się utrzymywała – ocenia dyrektor Faliński.

Deflacja, inaczej ujemna inflacja, według danych makroekonomicznych, trwa w Polsce ponad dwa lata. Oznacza to, że przynajmniej w statystyce ceny nie  rosną. Choć statystyka pokazuje ujemną inflację, Polacy zaczynają odczuwać wzrosty cen. Ostatnio zaczął drożeć nabiał, niektóre ceny poszły w górę nawet o jedną trzecią. Wzrosty zaliczyły też artykuły dziecięce. Niektórzy sądzą, że handlowcy zwietrzyli, że rodzice mają w kieszeni więcej pieniędzy dzięki programowi 500 plus.

– Handel w Polsce został ustawiony w roli Czarnego Piotrusia i przypisuje mu się różne złe intencje, tymczasem generuje 9 procent PKB. Dla porównania rolnictwo to 2,8 procent PKB – mówi Faliński. – Teraz w myśleniu o handlu mamy za dużo ideologii, a za mało ekonomicznej analizy. W związku z tym co się dzieje widać, że polski rynek wewnętrzny zmierza w stronę chaosu.

Artur Getler

Leave a Reply

Your email address will not be published.