
– Ostatnie lata pokazują, że z rozegraniem pierwszych kolejek bywa różnie. Niestety, nie wyciąga się z tego żadnych wniosków i co roku jest ta sama bajka – mówi Maciej Kuciapa, który jest zwolennikiem zaczynania sezonu ligowego zdecydowanie później, niż końcem marca. Fot. Wit Hadło
ŻUŻEL. NICE PLŻ. Rozmowa z MACIEJEM KUCIAPĄ, żużlowcem Stali Rzeszów.
Po rocznej przerwie, barw Stali Rzeszów ponownie będzie bronił Maciej Kuciapa, który w środę wraz z kolegami z zespołu wyjechał na treningi do węgierskiego Debreczyna. – Deszczowa, a wręcz zimowa aura zmusiła nas do treningów poza Rzeszowem – mówi MACIEJ KUCIAPA, który w środę wraz z kolegami z drużyny nie miał okazji potrenować w Debreczynie z powodu padającego deszczu. Może uda się w czwartek?
– Jak długo będziecie na Węgrzech?
– Wszystko zależeć będzie od pogody. Wiadomo, że jak najszybciej chcielibyśmy wyjechać na tor w Rzeszowie, ale wczoraj rano leżał na nim śnieg, więc o jeździe nie było mowy. Chcemy zostać w Debreczynie do końca tygodnia i solidnie potrenować, bo w tym roku, przynajmniej ja, nie miałem okazji jeszcze pojeździć na motocyklu żużlowym.
– Kto oprócz Ciebie będzie jeździł w Debreczynie?
– Karol Baran oraz nasi juniorzy. Już na miejscu, dołączy do nas Dawid Lampart, który do Debreczyna dotrze prosto z Krsko, gdzie ostatnio trenował ostatnio.
– Wreszcie zatem będzie można pojeździć…
– Najwyższa pora, bo przecież do ligi pozostało raptem półtora tygodnia. W poniedziałek odbyłem jeszcze jeden z ostatnich treningów crossowych, bo pozwoliła na to pogoda, która niestety wczoraj już się całkowicie popsuła.
– Sprzęt do sezonu ligowego masz już skompletowany?
– Motocykle czekają już na jazdę i pierwsze testy. Na pewno zacznę treningi na silniku, który służy do wjechania się w tor. Później, gdy będę już czuł motocykl i ta jazda będzie płynna, skupię się na dopasowaniu motocykli.
– Duże zmiany zaszły w Twoim parku maszyn w zimowej przerwie?
– Nie ukrywam, że po poprzednim nieudanym sezonie, zmiany musiały być. Trzeba było zakupić trochę części i dozbroić się na ten sezon, tak aby był on zdecydowany lepszy, niż poprzedni. Mam nadzieję, że pomoże mi w tym też rzeszowski tor, gdzie zawsze jeździło mi się dobrze.
– Coraz częściej słychać głosy zwolenników przełożenia inauguracyjnej kolejki, zaplanowanej na 28 marca. Podzielasz tę opinię?
– Jeśli nie będziemy mieli możliwości potrenowania, to jestem jak najbardziej za przełożeniem pierwszej kolejki. Na pewno porozmawiamy o tym z trenerem i jeśli cała kolejka nie zostanie odwołaona odgórnie, to będziemy działać w kierunku przełożenia meczu z Orłem Łódź. Treningi na Węgrzech na pewno nie wystarczą do tego, aby dobrze przygotować się do sezonu. Pierwszy mecz jedziemy u siebie i wiadomo, że chcielibyśmy jak najwięcej pojeździć przed tym spotkaniem na naszym torze.
– Paradoksem jest to, że Nice PLŻ rusza o tydzień wcześniej, niż PGE Ekstraliga, której zawodnicy, przynajmniej teoretycznie, powinni być bardziej wjechani w sezon…
– Ostatnie lata pokazują, że z rozegraniem tych pierwszych kolejek bywa różnie. Niestety, nie wyciąga się z tego żadnych wniosków i co roku jest ta sama bajka. Nie chodzi przecież o to, aby po dwóch, trzech treningach od razu ścigać się o ligowe punkty. Cierpią też na tym kibice, bo co to za frajda, oglądać mecze przy temperaturze kilku stopni, jaką mamy obecnie.
– Trener KSM Krosno, Ireneusz Kwieciński za wzór daje ligę szwedzką, która rusza miesiąc później, od polskiej…
– Nasza liga spokojnie mogłaby wystartować w połowie kwietnia, czy nawet jeszcze później i na pewno zdążylibyśmy z objechaniem wszystkich kolejek. Za trzy, cztery tygodnie na pewno będziemy już po kilku, kilkunastu treningach i ta jazda będzie wyglądać całkiem inaczej. A tak musimy szukać na siłę jazdy, ponosimy koszty i szkoda tylko, że nikt nie bierze pod uwagę zdania żużlowców.
Rozmawiał Marcin Jeżowski



2 Responses to "– Co roku jest ta sama bajka"