Co stało się z Tomaszem Mrozem?

Krzysztof Rutkowski wraz z Anną Mróz i pracownikiem biura detektywistycznego ustalają szczegóły poszukiwań Tomasza Mroza. Fot. Wit Hadło
Krzysztof Rutkowski wraz z Anną Mróz i pracownikiem biura detektywistycznego ustalają szczegóły poszukiwań Tomasza Mroza. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW. Detektyw Krzysztof Rutkowski ocenia na 50 proc. szanse odnalezienia żywego zaginionego mężczyzny.

W piątek doszło już do drugiej w ostatnim czasie konferencji prasowej w sprawie tajemniczego zaginięcia Tomasza Mroza. W konferencji wzięli udział: pani Anna – żona zaginionego, Krzysztof Rutkowski i jeden z jego prywatnych detektywów. Jeżeli poszukiwania w najbliższych dniach nie przyniosą rezultatu, Rutkowski chce sprowadzić specjalnie wyszkolone psy do poszukiwań zwłok.

Pod koniec maja Super Nowości pisały o tym, że nastąpił prawdziwy przełom w poszukiwaniach zaginionego Tomasza Mroza. Kobieta na co dzień pracująca w ośrodku pomocy społecznej podczas porannej mszy w kościele przy ul. Rzeszowskiej w Sokołowie Młp. zauważyła zaginionego. Z relacji kobiety wynikało, że był bardzo wystraszony. Gdy podeszła do niego, mężczyzna wybiegł z kościoła. Sygnał ten był sprawdzony przez ludzi Rutkowskiego, policjantów i rodzinę zaginionego. Niestety, nikomu nie udało się ustalić, kim był ten mężczyzna.

W kierunku Krakowa
– Następnie otrzymaliśmy sygnały, że Tomasz widziany był w Tarnowie, Bochni i na trasie Rzeszów – Kraków. Niestety, te sygnały nie przybliżyły nas do rozwiązania sprawy – mówi Rutkowski.

Rutkowski wspomniał o tym, żeby tego typu informacje przekazywać błyskawicznie. – Jeśli ktokolwiek widział Tomasza Mroza, niech natychmiast da znać o tym moim ludziom pod numer alarmowy 600 007 007 lub policjantom. Jeżeli takie informacje otrzymujemy po kilku godzinach lub na drugi dzień, to cała praca idzie na marne – dodaje.

Rutkowski dodał, że życzy rodzinie, aby pan Tomasz odnalazł się żywy, ale szanse te ocenia obecnie na 50 proc. Przyznał, że jego biuro detektywistyczne zajmowało się już sprawą zaginionego, który wyjechał do Wielkiej Brytanii i obserwował w mediach, co się dzieje w związku z jego zaginięciem. – Dlatego apelujemy do Tomasza. Jeśli żyjesz, ujawnij się i nie męcz rodziny poszukiwaniami. Nie musisz także bać się konsekwencji spowodowania wypadku – mówi Rutkowski.

Drugi wariant zakłada jednak, że mężczyzna nie żyje w wyniku ran odniesionych w wypadku lub popełnienia przez niego samobójstwa. – Dlatego też jeśli przez najbliższe dni nie pomogą apele i nie będzie żadnego przełomu w sprawie, to sprowadzimy na miejsce specjalnie wyszkolone psy do poszukiwania zwłok – przyznaje Rutkowski.

Poszukiwania zakrojone na szeroką skalę
Jak doszło do zaginięcia? Pan Tomasz zaginął 5 maja. W wyniku wypadku, w miejscowości Dobra (pow. przeworski) prowadzony przez zaginionego samochód wjechał do rowu i uderzył w drzewo. Mężczyzna, według zeznań świadka, miał wybiec z samochodu i utykając uciec do lasu. Zaginionego poszukiwali w lesie policjanci, strażacy, STORAT ze swoimi psami, ściągnięto helikopter. Tereny leśne wokół miejsca, gdzie doszło do wypadku, przeszukiwała również rodzina Tomasza Mroza. Niestety, nie natrafiono na żaden ślad przybliżający do rozwikłania zagadki zaginięcia.

***
Wszystkie osoby, które wiedzą, gdzie przebywa Tomasz Mróz, proszone są o kontakt z żoną zaginionego pod numerem: 721 173 083, ludźmi detektywa Krzysztofa Rutkowskiego pod numerem: 600 007 007 lub z policją – numer alarmowy 997.

Grzegorz Anton

2 Responses to "Co stało się z Tomaszem Mrozem?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.