
KOLBUSZOWA. Jaki los czeka prawie dwa tysiące lokatorów spółdzielni w Kolbuszowej?
Blisko 20 proc. kolbuszowian, mieszkających w blokach miejscowej Spółdzielni Mieszkaniowej, może dotknąć reforma, o której coraz głośniej w gremiach rządowych. Chodzi o likwidację SM i zastąpienie ich wspólnotami. Zwolennicy zmian tłumaczą, że w ten sposób lokatorzy nie będą utrzymywać armii urzędników. – To jakiś absurd. Ktoś chce rozwalić to, co dobrze funkcjonuje – uważa Józef Rybicki, prezes SM Kolbuszowa.
Inicjatorzy reformy przekonują, że kiedy spółdzielnie zastąpią małe wspólnoty, to zwiększą się prawa właścicieli mieszkań, co skutkować będzie m.in. mniejszymi opłatami i większym wpływem na zarządców. Wśród samych kolbuszowian zdania są podzielone.
Prywatyzacja… prywatnego majątku
Natomiast zdecydowane “nie” rządowym planom mówi Józef Rybicki, prezes SM w Kolbuszowej, który w tej sprawie wziął udział w Krajowej Rady Spółdzielczej w Warszawie. – W sposób jednoznaczny i zdecydowany skrytykowaliśmy tam koncepcje niektórych posłów Platformy Obywatelskiej, które zmierzają do sprywatyzowania prywatnego majątku. No, bo przecież mienie spółdzielni jest prywatną własnością jej członków – przekonuje Rybicki.
– Chce się rozwalić to, co dobrze funkcjonuje, to co się sprawdza, jest racjonalne ekonomicznie, przyjazne i dobrze wypełnia rolę służebną wobec mieszkańców – wylicza zalety spółdzielczości. – Staramy się stworzyć ludziom, jak najlepsze warunki mieszkania i starać się, żeby koszty utrzymania lokali były optymalne. Mamy możliwości, doświadczenie, zaplecze remontowe. Czy nasi mieszkańcy są zadowoleni? Należy ich o to spytać.
Józef Rybicki bez wahania wskazuje przewagę spółdzielni nad wspólnotą. – Stara zasada mówi, że duży więcej może – mówi. – Czy, załóżmy, 20-lokalowa wspólnota będzie w stanie rozwiązać wszystkie problemy? Wątpliwe. Jeśli któryś z lokatorów nie będzie miał z pieniędzy na opłacenie mieszkania, powstanie dziura budżetowa i dla zachowania płynności finansowej trzeba będzie zaciągnąć kredyt. W spółdzielni takich problemów nie ma.
Paweł Galek



3 Responses to "Co z kolbuszowskimi blokami?"