Coraz mniej narzekamy na Polską Grupę Pocztową

Rok temu Czytelnicy skarżyli się na konieczność odbierania listów sądowych w punktach awizo oddalonych o 20 km od miejsca zamieszkania. Dziś nie ma już takich skarg. Fot. Wita Hadło
Rok temu Czytelnicy skarżyli się na konieczność odbierania listów sądowych w punktach awizo oddalonych o 20 km od miejsca zamieszkania. Dziś nie ma już takich skarg. Fot. Wita Hadło

RZESZÓW, PODKARPACIE. Przez rok przyzwyczajaliśmy się do odbierania listów sądowych w kioskach i sklepach. Udał się eksperyment ze zmianą dostarczyciela poczty.

Już rok minął od czasu, gdy Polska Grupa Pocztowa wraz z InPostem i Ruchem wygrała przetarg na dostarczanie sądowej korespondencji. Jak podaje Ministerstwo Sprawiedliwości, przez ten czas z sądów wpłynęły roszczenia przeciwko usługodawcy na ponad milion złotych. Prywatne osoby, choć nadal miewają problemy z odbieraniem sądowych listów, skarżą się już coraz rzadziej.

Jeszcze w 2013 roku listy z sądu przynosił nam dobrze znany listonosz. Jeśli nie było nas w domu, w skrzynce znajdowaliśmy awizo i po paczkę szliśmy na pocztę. Rok temu wszystko się zmieniło, a całe zamieszanie dotknęło przecież najważniejszych przesyłek, bo sądowych.

Tylko w styczniu ub. roku do Okręgowej Izby Radców Prawnych w Rzeszowie prawnicy i radcowie prawni zgłosili ponad 20 skarg. Jak powiedział nam wówczas Lech Skierczyński, dziekan Rady Okręgowej Izby Radców Prawnych w Rzeszowie, głównie chodziło o rzadsze dostarczanie listów, kumulowanie przesyłek i ich nienależyte awizowanie przez doręczycieli.

– Zwrotki wracają hurtowo, nie ma w tym żadnej regularności, są opóźnienia jeśli chodzi o zwrot korespondencji. Sporadycznie, ale zdarzają się już przypadki, gdzie z powodu nieterminowej korespondencji odwoływane są rozprawy, zwłaszcza w sądach rejonowych – mówiła sędzia Marzena Ossolińska-Plęs, rzecznik Sądu Okręgowego w Rzeszowie.

Bałagan był nie tylko w sądach. Problem z odbiorem przesyłek mieli wszyscy. Przykładowo, mieszkaniec wsi Studzian w gminie Przeworsk na Podkarpaciu dostał 30.01.2014 roku wezwanie do sądu na rozprawę, która odbyła się dzień wcześniej. Taką samą sytuację miał Władysław Hernik z Rzeszowa.

Wiedząc, że przyjdzie do niego z sądu ważne pismo, codziennie sprawdzał swoją skrzynkę pocztową. W końcu 29 lipca znalazł w niej awizo z logo firmy InPost. Dzień później odebrał pismo w punkcie i bardzo się zdziwił, kiedy okazało się, że dostał wezwanie na rozprawę, która odbyła się 28 lipca o godz. 11.40 w Krakowie, czyli dzień przed tym, jak dostał awizo.

– Najbardziej zdenerwowało mnie jednak to, że ten listonosz, który wypisywał zawiadomienie, najnormalniej w świecie dokonał oszustwa. Jako datę wypisania awizo wpisał dzień 19.07.2014 r. – mówił Władysław Hernik.

Według resortu sprawiedliwości, zmiana operatora korespondencji spowodowała komplikacje w działalności sądów i nadal takie się zdarzają, ale coraz rzadziej. Sądy na Podkarpaciu oceniają pozytywnie współpracę z PGP, jednak zdarzają się mniejsze problemy.

Choć idealnie nie jest, coraz rzadziej dostajemy sygnały od naszych Czytelników. Te jednak nadal się zdarzają. Najczęstszą przyczyną skargi jest wrzucanie awizo do skrzynki bez pukania do drzwi adresata i wpisywanie błędnej daty wystawienia powiadomienia.

Urząd Komunikacji Elektronicznej zakończył kontrolę Polskiej Grupy Pocztowej i spółek z nią współpracujących. Szczegóły nie zostały jeszcze przekazane Ministerstwu Sprawiedliwości.

Blanka Szlachcińska

2 Responses to "Coraz mniej narzekamy na Polską Grupę Pocztową"

Leave a Reply

Your email address will not be published.