
– Zdecydowaliśmy się utworzyć pewnego rodzaju furtkę, czyli rozwiązanie, że w sytuacji przypadków najbardziej oczywistych, gdzie podejrzenie koronawirusa graniczy z pewnością – gdy jest gorączka powyżej 38 stopni, kaszel, duszności, utrata węchu lub smaku – nie będzie konieczności odbycia tradycyjnej wizyty i badania fizykalnego przed zleceniem testu – przekazał minister zdrowia, Adam Niedzielski po spotkaniu z przedstawicielami lekarzy rodzinnych. Wydawało się więc, że sprawa jest załatwiona. Jak to jednak często bywa w naszym kraju, do końca tak nie jest, bowiem coś poszło nie tak…
Wypracowana modyfikacja, na której lekarzom zależało, polega na tym, że wizyta tradycyjna, czyli badanie fizykalne, jest zastąpioną drugą teleporadą, która ma ma miejsc po 3 – 5 dniach od pierwszej, w przypadku utrzymujących się objawów. Zakładana zmiana miała być m.in. ukłonem w stronę pacjentów, którzy mieliby ułatwiony dostęp do testów.
Nie ma rozwiązań technicznych ani prawnych
-
– W całej przychodni nie działa aplikacja gabinet.gov.pl. Za każdym razem, gdy chcę się zalogować, to czytam, że „coś poszło nie tak”. Czyli gdy pacjent zgłosi się na teleporadę z ewidentnymi objawami zakażenia koronawirusem muszę mu powiedzieć, że „coś poszło nie tak”, albo dać mu skierowanie na papierze – irytuje się Anna Negacz, specjalista medycyny rodzinnej w ZOZ nr 2 w Rzeszowie, która dodaje: – Żaden punkt „drive thru” nie zrobi mu wtedy testu bezpłatnie, bowiem trzeba za niego płacić, o czym informują nas skierowani pacjenci
-
Sprawdziliśmy i rzeczywiście tak jest. W mobilnym punkcie w rzeszowskim „Medyku” słyszę, że owszem, skierowanie oczywiście mogę mieć od lekarza rodzinnego, ale tylko elektroniczne. Taką samą odpowiedź usłyszał pacjent z Dynowa, który z papierowym skierowaniem od lekarza rodzinnego trafił do „drive thru” przy Wojewódzkim Szpitalu Klinicznym nr 2 w Rzeszowie. Jak z problemem radzą sobie inne przychodnie? – W sensie prawnym, poza rozporządzeniem z 1 września, które w życie weszło już dzień później i dało lekarzom rodzinnym prawo do wydłużenia izolacji nie ma żadnych rozwiązań w kwestii testowania. To na razie bardziej zapowiedzi medialne, podawane na konferencjach prasowych. Owszem pojawiła się funkcjonalność w aplikacji gabinet.gov.pl, ale to nie daje szans na zafunkcjonowanie na co dzień. Ministerstwo obiecuje, że za 6 – 8 tygodni uruchomi aplikację, która pozwoli wystawiać skierowanie na testy z programów, z jakich lekarze już korzystają przy wystawianiu recept czy zwolnień – wyjaśnia Mariusz Małecki, prezes Porozumienia Podkarpackiego Związku Pracodawców Ochrony Zdrowia, zrzeszającego ponad połowę lekarzy rodzinnych.
-
– Rozliczą tylko elektroniczne skierowanie
Dlaczego żadne laboratorium nie przyjmie papierowego skierowania? Powód jest prosty. Warunkiem rozliczenia z NFZ jest wpisanie danych pacjenta do bazy EWP. – Kolejną sprawą jest brak określenia ścisłych kryteriów, które musi spełniać pacjent kierowany na test. Są tylko medialne przekazy. Oczekujemy dopracowania tych kwestii – dodaje Mariusz Małecki. Gdzie w takim razie skieruje pan pacjenta, który trafi z objawami zakażenia do pana gabinetu? – dopytujemy. – Każda sytuacja jest inna i nie da się tego przewidzieć. Nadal istnieje ścieżka, z której korzystaliśmy do tej pory. Przy dynamicznie rozwijającej się chorobie, bez wykonania testów, tylko na podstawie objawów klinicznych mamy możliwość wysłania pacjenta na oddział zakaźny – kończy prezes Porozumienia Podkarpackiego Związku Pracodawców Ochrony Zdrowia.
Anna Moraniec



2 Responses to "COŚ POSZŁO NIE TAK Bezpłatne testy na koronawirusa to fikcja"