SKRA CZĘSTOCHOWA – APKLAN RESOVIA. 10. gol Bartłomieja Buczka, pierwsze trafienie Szymona Hajduka.
Zwycięstwa Apklan Resovii pod Jasną Górą w kategorii cudu rozpatrywać nie wypada, ale faktem jest, iż piłkarze z Rzeszowa zdobyli tam cudnej urody bramki.
SKRA 0
APKLAN RESOVIA 2
(0-1)
0-1 Buczek (2.), 0-2 Hajduk (78.)
SKRA: Biegański – Gerega (57. Kieca), Poprawa (68. Błaszkiewicz), Holik, Obuchowski (82. Marek), Napora, Zalewski, Olejnik, Nocoń, Niedbała (82. Kaczmarczyk), Nowak
RESOVIA: Daniel – Kantor, Domoń, Zalepa, Adamski, Feret (90. Szafar), Kaliniec (89. Ogrodnik), Frankiewicz, Buczek (80. Świechowski), Hajduk (90. Obłoza), Hass.
Sędziował: Piotr Łęgosz (Włocławek). Żółte kartki: Nocoń, Zalewski, Kieca, Nowak. Widzów: 250.
Nie upłynęło 120 sekund, a nasza drużyna uniosła ręce w geście triumfu. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę do siatki… piętą skierował Bartłomiej Buczek. Najlepszy strzelec Apklan Resovii ma już na koncie 10 goli i w II lidze wyprzedza go tylko czterech zawodników. – Goście niczym nas nie zaskoczyli. Tę sytuację sami sprokurowaliśmy, choć wiedzieliśmy, żeby wystrzegać się stałych fragmentów, bo rywale potrafią zrobić z nich użytek – kręcił głową niezadowolony Paweł Ściebura, opiekun Skry.
Na następną bramkę trzeba było czekać do 78 minuty. Chwalony za mecz z Radomiakiem Szymon Hajduk przymierzył w „okienko”, ale piękna była cała akcja rozgrywana w trójkącie Dariusz Frankiewicz – Buczek – Hajduk. Dla młodzieżowca to było premierowe trafienie w biało-czerwonych barwach. W ostatnich minutach Hajduka zastąpił 19-letni Dawid Obłoza, dla którego był to z kolei II-ligowy debiut. Strzelec drugiego gola powinien zejść z boiska z asystą. Niestety, z wyłożonej jak na tacy piłki pożytku nie zrobił Szymon Kaliniec. Doświadczony pomocnik przegrał pojedynek z bramkarzem Skry Mikołajem Biegańskim. Młodzieżowy reprezentant Polski był najlepszym zawodnikiem częstochowskiej drużyny. Jego vis a vis miał zdecydowanie mniej pracy, ale też bronił dobrze. Refleksem Wojciech Daniel wykazał się zwłaszcza w 72 minucie, gdy z ostrego kąta strzelał Krzysztof Napora. – Cieszy mnie wynik, to w jaki sposób mój zespół podszedł do spotkania i jak wyglądał na boisku. Szybko zdobyta bramka pomogła, ale nie spowodowała, że się wycofaliśmy. Wprost przeciwnie. Kontrolowaliśmy wydarzenia i zasłużenie wygraliśmy – podsumował jasnogórską wiktorię Szymon Grabowski, opiekun Apklan Resovii, która „dobiła” właśnie do 40 punktów. Jednak ci, którzy twierdzą, że można już skupić się wyłącznie na następnym sezonie powinni posłuchać trenera Skry. – Wszyscy dzielą skórę na niedźwiedziu, już wiedzą, kto awansuje, kto spadnie. A to błąd, bo tabela jest spłaszczona i na dobrą sprawę wszystko może się wydarzyć – przestrzegał Ściebura. Rzeszowskiemu obozowi pycha raczej nie grozi. Od poniedziałku zaczęła się „akcja Niebiescy”, gdyż już w środę na Stadion Miejski przybywa 14-krotny mistrz Polski z Chorzowa.
tsz


