Cudze chwalicie…

Fot. Jerzy Mielniczuk
Fot. Jerzy Mielniczuk

STALOWA WOLA. W najświeższym numerze ekskluzywnego magazynu podróżniczego „Voyage”, Artur Kot rozpływa się nad jazz stylem, zwanym również zigzag moderne, a u nas znanym z niepolska jako art deco.

W całości w tym stylu budowana była przed wojną Stalowa Wola. Dziennikarz przypomina „miasto marzeń” z dopieszczonymi do perfekcji projektami, w „których nawet układ kominów miał swój artystyczny wyraz”. Dziś art deco, który mógłby z powodzeniem być oficjalnym stylem II Rzeczypospolitej, na szczęście jeszcze widać w wielu budynkach.

Najlepszym przykładem jest gmach dyrekcji Huty Stalowa Wola (na zdjęciu), z którego nie dało się wypędzić ducha sprzed trzech ćwierćwieczy. I niech wierzy kto chce, ale poza muzeum, właśnie ten budynek jest najchętniej wizytowany przez turystów odwiedzających Stalową Wolę. By zachłysnąć się w nim art deco w czystym wymiarze, przyjeżdżają tu nawet wycieczki z Australii. A my to mamy pod nosem…

jam

Leave a Reply

Your email address will not be published.