
LIGA SIATKÓWKI KOBIET. W nieprawdopodobny sposób Developres SkyRes zaprzepaścił szansę na grę o złoto.
– Wciąż nie mogę w to uwierzyć, ze gramy w finale. Nie wiem, jak to zrobiłyśmy, bo przecież ten mecz był już przegrany – mówiła uśmiechnięta od ucha do ucha,wybrana MVP meczu Zuzanna Efimienko-Młotkowka. ŁKS Commercecon w nieprawdopodobny sposób odwrócił losy meczu, w którzy był już na krawędzi.
Po słabym początku meczu, Developres rozkręcał się z seta na set i wydawało się, że nic nie zatrzyma zespołu trenera Lorenco Micellego w drodze do finału. Choć ze względu na problemy zdrowotne boisko na początku IV seta musiał opuścić Helene Rousseaux, a chwilę później Adela Helić, rzeszowianki spisywały się bez zarzutu, budując – wydawać się mogło – bezpieczną przewagę (21:15) i nagle ich gra się totalnie załamała. – To był decydujący moment tego meczu, bo takiej przewagi nie można zaprzepaścić – mówił trener Developresu, Lorenzo Micelli. – Znaleźliśmy się wtedy w takim położeniu, że byliśmy na boisku bez Helene Rousseaux i Adeli Helić, które zgłosiły problemy fizyczne z nogą i staraliśmy się im pomóc. W związku z tym, że sytuacja wymykała się nam spod kontroli, one musiały jednak wrócić na boisko. Straciliśmy swoją wielką szansę i zabrakło nam też trochę szczęścia, skoro nasze główne atakujące niemal w tym samym momencie miały problemy zdrowotne. Niezależnie od tego nasza drużyna powinna wygrać tego seta. Jest mi bardzo przykro, że tak to się nieszczęśliwie ułożyło. Dziewczynom nie można odmówić walki w tym meczu. Moim zdaniem, nie zabrakło nam koncentracji. Pojawiły się jednak problemy w naszej grze, z którymi nie potrafiliśmy sobie poradzić. Rywalki dały nam się mocno we znaki i postawiły na trudną zagrywkę. Mieliśmy niekorzystne ustawienie i nie byliśmy w stanie kończyć piłek. Potem po przejściu powinniśmy jednak wykorzystać swoje sytuacje, a tego nie zrobiliśmy – stwierdza Micelli, którego zespół miał jeszcze szanse w tie-breaku, kiedy prowadził 12:10, ale ich nie wykorzystał. Rzeszowianki, płacząc opuszczały boisko, gdzie na dobre trwała feta ekipy z Łodzi, która, mimo że zagrała bez swojej liderki Regiany Bidias to wyszła z nie lada opresji i zagra o złoto.
DEVELOPRES Rzeszów 2
ŁKS Łódź 3
(27:29, 25:17, 25:11, 26:28, 13:15)
DEVELOPRES: Kaczmar 2, Rousseaux 24, Żabińska 15, Helić 21, Blagojević 12, Ptak 12 oraz Sawicka (libero), Nowakowska, Kaczorowska 3, Andruszko 2, Rabka 1,
ŁKS: Papafotiou 2, McClendon 7, Efiemienko-Młotkowska 13, Kowalińska 22, Sielicka 21, Kwiatkowska 4 oraz Strasz (libero), Szyjka, Wawrzyńczyk 1, Mras 1, Rafałko.
Sędziowali: B. Baniak i A. Szydełko. Widzów: 1650. MVP meczu: Zuzanna Efimienko-Młotkowska.
rm


