
SANOK. Będzie wniosek o odwołanie dyrektora i starosty?
Atmosfera wokół sanockiego szpitala robi się coraz bardziej gęsta i napięta. Głos w sprawie informacji o kolejnych zaciąganych kredytach, likwidacji łóżek oraz oddziałów, zabrała europoseł Elżbieta Łukacijewska.
Tematowi sytuacji w sanockim szpitalu poświęcona była konferencja prasowa zorganizowana w Sanoku przez europoseł Elżbietę Łukacijewską we wtorek, 1 maja. Wziął w niej udział także Sebastian Niżnik, starosta sanocki w latach 2010-2014, obecnie radny powiatu sanockiego.
– Jestem bardzo zaniepokojona tym, co się dzieje w sanockim szpitalu – rozpoczęła Elżbieta Łukacijewska. – Przez lata wspierałam i pomagałam w rozwoju tej placówki. Ściągaliśmy pieniądze, także z rezerwy premiera, po to, aby szpital się rozwijał. Dzisiaj słyszę bardzo niepokojące informacje, że reforma szpitala ma polegać na tym, że likwiduje się łóżka dziecięce, bo nie chce się przyjąć więcej pielęgniarek. Nie możemy się na to zgodzić, bo może się okazać, że będzie to praktykowane na kolejnych oddziałach – powiedziała europoseł.
Mowa o likwidacji łóżek na oddziale dziecięcym w sanockim szpitalu. Ubyło już pięć, jeśli dyrektor nie zatrudni na oddziale kolejnych trzech pielęgniarek, może to skutkować likwidacją kolejnych siedmiu łózek. Wszystko przez zmieniający się w lipcu tego roku współczynnik pielęgniarki na łóżko – na pediatrii wzrośnie od z 0,6 do 0,8, co wymusi zatrudnienie na oddziałach dodatkowego personelu.
Europoseł odniosła się też do informacji o trudnej sytuacji finansowej sanockiego szpitala oraz kolejnych kredytach zaciąganych przez placówkę. – Chciałabym publicznie zadać pytanie panu dyrektorowi, czy prawdą jest, że bierze kredyty w parabankach, bo to się może bardzo źle skończyć dla szpitala i dla mieszkańców, którzy potrzebują pomocy lekarzy i pielęgniarek. Jestem tym bardzo zaniepokojona. Mam nadzieję, że szpital pod wodzą obecnego dyrektora nie skończy jak zarządzany przez niego szpital w Nisku – zakończyła europosłanka.
Henryk Przybycień przez ponad rok szefował lecznicy w Nisku. Odszedł w 2016 roku w atmosferze skandalu, prosto na kierownicze stanowisko do szpitala w Sanoku. Lekarze i związkowcy wystosowali wówczas pismo do zarządu i rady powiatu, w którym sprzeciwiali się jego kandydaturze. – W 2016 roku przyjechał dyrektor w teczce. Było to bardzo duże zaskoczenie, ponieważ właśnie rozstał się ze szpitalem w Nisku. Jeśli prześledzi się historię tego szpitala, myślę że pewne analogie nasuwają się same. Mówimy o kredytach w parabankach, które nie zwiastują nic dobrego – zwrócił uwagę Sebastian Niżnik, radny powiatu sanockiego, w latach 2010-2014 starosta sanocki.
Jego zdaniem, problemy w sanockim szpitalu nawarstwiają się od chwili, kiedy placówce zaczął szefować Henryk Przybycień. – Do tej pory słyszeliśmy sprzeczne sygnały mówiące o tym, że sytuacja szpitala jest znakomita. Okazuje się, że prawda jest zupełnie inna. Nadal nie znamy założeń planu restrukturyzacji szpitala, wisi nad nim widmo likwidacji kolejnych oddziałów, a informacje które do nas docierają są cenzurowane i nierzetelne – powiedział Sebastian Niżnik.
Zwrócił też uwagę, że likwidacja kolejnych oddziałów dla szpitala może oznaczać dodatkowe kłopoty. – Mamy najwyższy stopień referencyjności, jeżeli chodzi o płatności to mamy poziom szpitali wojewódzkich, niewiele powiatowych placówek może się tym pochwalić. Jeśli zamkniemy zakaźny, a co za tym idzie i pulmonologię, a takie informacje do nas docierają, spadniemy do drugiego koszyka referencyjności i co wówczas – zamkniemy szpital? Będziemy wysyłać mieszkańców do szpitali w Lesku, Brzozowie czy Krośnie? – pytał.
– Mam nadzieję, że nie skończy się to takim wnioskiem, jaki padł w Nisku, że albo odwołujemy starostę, albo starosta odwoła dyrektora szpitala. Mam nadzieję, że jednak zarząd pójdzie po rozum do głowy, uporządkuje sprawy i zrezygnuje z człowieka, który w mojej opinii nie powinien pełnić funkcji dyrektora szpitala – zakończył.
Rozwój sytuacji w sanockim szpitalu będziemy śledzić na bieżąco.
Martyna Sokołowska



4 Responses to "Czarne chmury nad szpitalem w Sanoku"