Czarn(k)o to widzę

Znowu Czarnek na tapecie. Będzie trudno poodkręcać to wszystko, co już zepsuł i jeszcze niewątpliwie zepsuje, ale to jest absolutnie pierwsza rzecz do zrobienia po odsunięciu mafii od władzy, razem z reperacją praworządności. Szkoła, w ogóle edukacja i wychowanie, to najważniejsza działka w naszym życiu – a szkody tam poczynione będą miały wyjątkową trwałość.
Czarnek chce mieć wszystko wedle jednego modelu, w którym jego ludzie – kuratorzy – będą mieli władzę absolutną. Jeden program, jedno słuszne (katolickie, naturalnie) widzenie świata. Paciorek i siusiu na komendę. Zrealizują to pałą: na przykład, bez uzasadnienia będą mogli wywalić z posady dyrektora każdej szkoły i powołać własnego – i to w ciągu roku szkolnego.
Nic prostszego. Lubiących dzieci księży – nawet do przesady lubiących – mamy wszak pod dostatkiem; chętnie sobie zarobią.
Nie zdziwię się, jeśli wrócą fartuszki, mundurki i fryzury na zapałkę oraz szkoły męskie i żeńskie – żeby głupich myśli nie było.
Wszystko to zresztą było już w użyciu za czasów Wielkiego Językoznawcy. Więc da się. Towarzysze z komitetu powiatowego pomogą jak wtedy.
Przypominam tylko, że Językoznawca w końcu wykorkował, a jego gorliwi wyznawcy mieli potem trochę przykrych wydarzeń w życiu. Nieprzesadnie, ale dało się skrajnych idiotów wyeliminować.
O ile znam sprawę – a coś tam czytałem – to cały cywilizowany świat idzie dziś w zupełnie przeciwnym kierunku: indywidualizowania procesu nauczania. Państwo przestaje się wytrącać do edukacji; określa jedynie podstawę programową, pozostawiając jej realizację metodyczną i ewentualną rozbudowę inwencji nauczyciela. Tylko egzamin końcowy ma być w jakimś sensie identyczny dla wszystkich. Światopogląd jednakowy zaś być nie może, bo to zgroza.
Realizacja pomysłów Czarnka – to na przykład koniec wielu szkół społecznych z ich często rewelacyjnie pomysłowymi rozwiązaniami dydaktycznymi.
Czarnek zmienia też listę lektur szkolnych. Nawet mi się nie chce opisywać szczegółów. jego recepta jest banalna: bozia, żołnierze wyklęci i Jan Paweł II do oporu.
Tu rzekłbym złośliwie: no i dobrze, nie ma lepszego sposobu, by obrzydzić tę tematykę młodzieży; ale w tym wypadku nie ma miejsca na zwykłe złośliwości. Proponowane treści młodzież bez wątpienia odrzuci – ale tego, co w programie nie będzie, po prostu w większości w ogóle nie pozna.
Oczywiście, zrodzi to nowe i powiększy istniejące nierówności społeczne.
Ludzie mądrzy i wykształceni staną na uszach – a zapewnią swoim dzieciom prywatnie odpowiednie wykształcenie; ale na to nie wystarczy być mądrym, trzeba jeszcze mieć środki. Pińset plus nie starczy.
Czarn(k)o to wszystko widzę.

Bogdan Miś, matematyk, informatyk oraz wybitny polski dziennikarz prasowy i telewizyjny. Obecnie na emeryturze.

5 Responses to "Czarn(k)o to widzę"

Leave a Reply

Your email address will not be published.