
Stan wojenny – zamach przeciw praworządności.
W związku ze stanem wojennym, prawo złamano niezliczoną ilość razy. Ci, którzy go zaplanowali i wprowadzali, zapewne nie liczyli się z przepisami. A na pewno nie brali pod uwagę faktu, że kiedyś będą odpowiadać za swoje czyny. Zresztą po 30 latach (w tym po ponad 20 latach istnienia suwerennej Polski) sądzenie ich idzie opornie.
Bezprawność działań podjętych przez generała Wojciech Jaruzelskiego i innych obrońców socjalizmu w Polsce została dawno wykazana.
W ówczesnym prawie, tylko w jednym miejscu była mowa o możliwości wprowadzeniu stanu wojennego. Była to Konstytucja PRL, której art. 33, ust. 2 głosił, iż „Rada Państwa może wprowadzić stan wojenny na części lub całym terytorium Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, jeżeli wymaga tego wzgląd na obronność lub bezpieczeństwo państwa”. Historycy i prawnicy zwracają uwagę, że nie było jednak żadnych aktów prawnych niższego rzędu (ustaw i wynikających z nich rozporządzeń wykonawczych), pozwalających na wprowadzenie stanu wojennego, np. określających okoliczności, w których może zostać wprowadzony.
Bez zgody Sejmu
Stan wojenny został wprowadzony przez Radę Państwa dekretem. Rzeczywiście, ciało to miało prawo do uchwalania tego typu aktów prawnych, ale tylko wtedy, gdy nie obradował Sejm. Bowiem w PRL Sejm nie obradował ciągle – jak się to dzieje obecnie – ale zbierał się na dwie sesje w roku. A w grudniu 1981 roku cały czas trwała sesja jesienno-zimowa. Wydane z naruszeniem prawa dekrety zostały zatwierdzone przez Sejm, w styczniu 1982 r.
Pod naciskiem WRON
Pamiętnej nocy, do Belwederu, gdzie urzędował przewodniczący Rady Państwa prof. Henryk Jabłoński, na błyskawicznie zwołane posiedzenie Rady Państwa udało się ściągnąć 14 członków RP. Przywiozły ich wojskowe samochody, zapewne mijając na ulicach wozy milicyjne, wiozące internowanych działaczy Solidarności.
Obecny na posiedzeniu wiceminister obrony narodowej gen. Tadeusz Tuczapski (i członek Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego) bez ogródek stwierdził, że Rada musi uchwalić stan wojenny. Tylko jeden z członków sprzeciwił się – był nim ówczesny przewodniczący Stowarzyszenia PAX Ryszard Reiff. Wkrótce stracił jednak stanowisko w RP.
Rada Państwa działała na wniosek (a raczej pod naciskiem) WRON. Istnienia takiego ciała nie przewidywała ani Konstytucja, ani żadna inna regulacja prawna.
Prawo wojenne
By prawo można było uznać za obowiązujące, musi być w prawidłowy sposób ogłoszone. Tymczasem w nocy z 12 na 13 grudnia nikt Dekretu o stanie wojennym nie znał Dziennik Ustaw został ogłoszony dopiero z 17 na 18 grudnia. Taki argument podnosił m.in. były rzecznik praw obywatelskich śp. Janusz Kochanowski.
W czasie stanu wojennego obowiązywać zaczęło prawo wojenne, któremu podlegali także zwykli obywatele. Na tej podstawie wydano blisko 170 tysięcy wyroków. Nie chodzi tu o działania na rzecz niepodległości Polski, ale o czyny, które normalnie nie były przestępstwami – niezachowanie godziny milicyjnej, przebywanie w innym mieście bez meldunku, porzucenie zatrudnienia w zmilitaryzowanym na czas stanu wojennego zakładzie pracy, itd., itp.
Kolejne złamanie prawa dotyczyło samego sposobu internowania. Decyzję o wielomiesięcznym często pozbawieniu wolności podejmował komendant wojewódzki Milicji Obywatelskiej, a od jego decyzji nie było prawnej możliwości odwołania. Nie mówiąc już o tym, że część osób internowano jeszcze przed północą.
Sprawiedliwość po latach
Sejm w 1992 roku uznał stan wojenny za nielegalny. Jednak do wymierzenia sprawiedliwości jest jeszcze daleko. W 2008 roku przed Sądem Okręgowym w Warszawie rozpoczął się proces osób oskarżanych o przygotowanie i wprowadzenie stanu wojennego. Oskarżonymi są Wojciech Jaruzelski, który zajmował stanowiska pierwszego sekretarza (czyli szefa) Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej a równocześnie premiera i ministra obrony narodowej, Czesława Kiszczaka, ówczesnego ministra spraw wewnętrznych oraz Stanisława Kani, byłego już wtedy I sekretarza PZPR.
Trybunał Konstytucyjny uznał 16 marca 2011 r. że Dekret o stanie wojennym, jak i Dekret. o postępowaniach szczególnych w sprawach o przestępstwa i wykroczenia w czasie obowiązywania stanu wojennego były niezgodne z Konstytucją oraz z Międzynarodowym Paktem Praw Obywatelskich i Politycznych.
W październiku br. sąd uznał iż Emil Kołodziej (pochodzący z Rzeszowszczyzny działacza Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego), w 1981 roku członek Rady Państwa przekroczył swoje uprawnienia, głosując za wprowadzeniem stanu wojennego. Jednakże Kołodziej nie odpowie za swój czyn, gdyż przestępstwo przekroczenia uprawnień uległo przedawnieniu.



7 Responses to "Czas bezprawia"