
SuperWywiad z KatarzynA� BondA�, pisarkA�, autorkA� kryminaA�A?w.
– Czy istnieje przepis na powieA�A� kryminalnA�?
– NajwaA?niejsze jest to, co autora przeraA?a, fascynuje, porusza. To moA?e byA� wszystko. Historia moA?e zaczynaA� siA� od pola rzepaku, od przypadkowo napotkanej postaci, od wycinka w gazecie albo zasA�yszanej historii. MyA�lA� wiA�c, A?e nie ma gotowego przepisu na powieA�A� kryminalnA�. Pisanie ksiA�A?ek to maraton, sam pomysA� nie wystarczy. Potem czeka siA� wiele tygodni, miesiA�cy, dla niektA?rych nawet lat, trzeba znieA�A� wiele, przepraszam za wyraA?enie, dupogodzin i nikt za pisarza tego nie zrobi. BA�yskotliwoA�A� nie zadziaA�a, jeA�li pisarz nie ma w sobie determinacji.
-Szuka pani tematA?w do powieA�ci czy one same paniA� a�zodnajdujA�a�??
– OczywiA�cie, szukam tematA?w i staram siA�, A?eby A�wiat do mnie mA?wiA�. Czytam lokalne gazety podczas moich podrA?A?y po Polsce, rozmawiam z ludA?mi. Staram siA� kumulowaA� w sobie wszystkie historie. Czasem bywa tak, A?e zaczyna siA� od zupeA�nie innej opowieA�ci, a potem przychodzi ta wA�aA�ciwa. W moich ksiA�A?kach tak byA�o za kaA?dym razem. Temat wybiera autora, a nie odwrotnie. JeA�li juA? pisze siA� ksiA�A?ki i myA�li siA� o tym powaA?nie, po pewnym czasie czA�owiek uczy siA� selekcjonowaA� dane. Teraz koA�czA� a�zCzerwonego PajA�kaa�?, czwartA� czA�A�A� przygA?d Saszy, i miaA�am moment kryzysu. On zawsze siA� pojawia. Wtedy szukam przestrzeni, ktA?ra mnie z niego wyzwoli. W ksiA�A?ce pojawiajA� siA� rA?A?ne motywy dotyczA�ce mafii. KtA?regoA� dnia odprowadzaA�am cA?rkA� do szkoA�y i rozmawiaA�am z jednym z rodzicA?w. Od sA�owa do sA�owa dowiedziaA�am siA�, A?e czasem zasiada jako A�awnik w sA�dzie. Wtedy akurat zasiadaA� w konkretnej sprawie, podobnej do tej, ktA?ra jest w mojej ksiA�A?ce i mnie interesuje! Nie mogA� zdradzaA� fabuA�y, ale rzecz dotyczy gangu obcinaczy palcA?w – tyle mogA� powiedzieA�. Wtedy byA�o to dla mnie pewnego rodzaju potwierdzeniem, A?e ta fabuA�a jest wA�aA�ciwa, bo A�wiat do mnie mA?wi.
– O tym, jak pani zbiera materiaA�y, krA�A?A� juA? legendy. Przed napisaniem a�zLampionA?wa�? jechaA�a pani do A?odzi, A?eby porozmawiaA� z menelami. To jest konieczne do tego, A?eby powieA�A� byA�a autentyczna?
– Nie jest konieczne, ale ja inaczej nie umiem. MuszA� chodziA� tymi ulicami, gadaA� z menelami. RozmawiaA�am teA? z mieszkaA�cami, lokalnymi raperami, policjantami, straA?akami, urzA�dnikami, najbogatszymi ludA?mi w mieA�cie – po prostu ze wszystkimi. KsiA�A?ka to sA�owo. Natomiast to, co oA?ywia akcjA� i dynamizuje jA�, to dialog. Jestem w stanie naA�ladowaA� rA?A?ne sposoby mA?wienia zwykA�ych ludzi. Niezwykle trudno jest natomiast mA?wiA� jak raper, wielokrotny przestA�pca albo uA?ywaA� slangu konkretnej dzielnicy, np. A�A?dzkich BaA�ut. NaprawdA� nie da siA� tego zapisaA� bez pA?jA�cia w odpowiednie miejsca. Tego nie moA?na podrobiA� czy wymyA�liA�. Tak samo jest z klimatem miejsca. Nie jesteA�my homogeniczni, co staram siA� pokazywaA�. To moja idA�e fixe. Bez tego nie ma opowieA�ci, ktA?ra by mnie satysfakcjonowaA�a. PiszA� specyficzne historie, ktA?re nie sA� tylko kryminalne. WA�tek kryminalny interesuje mnie najmniej. Wiem, A?e strasznie raniA� czytelnikom serca, ale to, co jest dla mnie najwaA?niejsze, to ten nasz A�wiat i jego tajemnica. Nie potrafiA� siA� powstrzymaA� i za kaA?dym razem muszA� te rzeczy sprawdzaA�. JeA�li tego nie robiA�, to zwyczajnie nie idzie mi pisanie.
-To znaczy, A?e jest pani perfekcjonistkA�?
– ChciaA�abym, lecz jestem chodzA�cym chaosem (A�miech). PiszA� ksiA�A?kA� rok, dwa, a to, co widzi czytelnik, to walka z A?ywioA�em. Sama muszA� siebie pokonaA�. Moje wady, mankamenty, ten chaosa�� wszystko, czego w sobie nie znoszA�. Bardzo moA?liwe, A?e wA�aA�nie dlatego zajmujA� siA� pisaniem. LubiA� to pokonywanie. JeA?eli ktoA� jest perfekcjonistA�, prawdopodobnie zostaA�by ksiA�gowym, analitykiem. Nie sA�dzA�, A?e ktokolwiek, kto posiada tylko i wyA�A�cznie tA� cechA�, mA?gA�by tworzyA� taki rodzaj opowieA�ci. Moja praca jest detaliczna, bo ja bardzo lubiA� twarde dane i nie wyobraA?am sobie funkcjonowania bez nich. W A?yciu rA?wnieA? muszA� mieA� oswojonA� przestrzeA� i porzA�dek A?yciowy.
– KsiA�A?ka rodzi siA� juA? w gA�owie czy dopiero, kiedy zasiada pani przed komputerem i zaczyna pisaA�?
– TworzA� plany, konspekty, robiA� dokumentacjA�, zapisujA�. Potem kreA�lA�, wyrzucam, przepisujA�, jeszcze raz zapisujA�a�� WyjeA?dA?am na tydzieA�, bo jestem wA�ciekA�a, na wszystkich krzyczA� itd. PA?A?niej wszystko wyrzucam do kosza, poniewaA? do niczego siA� nie nadaje, i piszA� od nowa. Nikt nie wie, w ktA?rym momencie rodzi siA� ksiA�A?ka, bo zapisanie kilku piA�knych scen czy fraz, bA�yskotliwych dialogA?w, celnych ripost nie tworzy opowieA�ci. Historia jest peA�na, kiedy jest skoA�czona, dlatego, dopA?ki nie napiszA� ksiA�A?ki, jestem niespokojna i ciA�A?ko ze mnA� funkcjonowaA�. ZwA�aszcza pod koniec, tak jak teraz. Jestem nabuzowana i nie potrafiA� nawet tego nazwaA�, a jednoczeA�nie wiem, z czego to wynika, bo napisaA�am juA? kilka ksiA�A?ek i znam te mechanizmy. Mimo to nie mam pojA�cia, w ktA?rym momencie bohaterowie oA?ywajA�. PrzestajA� byA� marionetkami i zamieniajA� siA� w postaci. Jest taki moment, kiedy ksiA�A?ka zaczyna A?yA� wA�asnym A?yciem. To jest przepiA�kne, ale tajemnicze. MyA�lA�, A?e dlatego ludzie piszA�.
-Jest pani typem pisarza, ktA?ry, jak np. Remigiusz MrA?z, codziennie musi napisaA� okreA�lonA� liczbA� stron? Czy czeka pani na odpowiedni moment, na natchnienie – o ile ono w ogA?le istnieje?
– Gdybym czekaA�a na natchnienie, to juA? nic nigdy bym nie napisaA�a! (A�miech). Jestem takim leniem, A?e prawdopodobnie bardzo dA�ugo mogA�abym czekaA�.
– W takim razie jak siA� zdyscyplinowaA�?
– Codziennie pisaA�. Szczerze podziwiam Remigiusza Mroza, A?e nawet w podrA?A?y musi napisaA� te swoje ileA� stron. Ja, niestety, potrzebujA� czasu. Minimum osiem do dziesiA�ciu godzin, A?eby cokolwiek napisaA�. To nie oznacza, A?e napiszA� bardzo duA?o: bA�dzie to jedna scena, czasem trzy. Nie wiem k…, jak Remigiusz to robi, A?e nie odpoczywa. JuA? mu powiedziaA�am, A?e mnie bolA� zA�by z zazdroA�ci (A�miech). To jest fenomenalne, ale ja tak nie potrafiA�. Jestem jak serce. Zaciskam siA�, wtedy pracujA�, ale potem muszA� odpuA�ciA�. Dlatego tak dA�ugo to trwa. Ale jeA?eli juA? siA� biorA� za pisanie, to wtedy nie ma nic innego. WyA�A�czam telefon, wyrzucam wszystkich z domu. MA?j pies musi siA� dostosowaA�, poniewaA? wszystko jest w stanie mnie wybiA� z rytmu. Nawet to, A?e przychodzi akurat listonosz, ktA?ry postanowiA� przynieA�A� mi reklamA� Netii, A?ebym zmieniA�a operatora. To mnie potrafi rozkojarzyA� na pA?A� dnia. Wtedy muszA� sprzA�taA�, zrobiA� coA� do jedzenia, np. pierogi, ktA?rych normalnie nie robiA�. To sA� takie zastA�pcze dziaA�ania, ktA?re pozwalajA� mi siA� wyciszyA�. Pisanie nie polega na zapisie, tylko na schowaniu siA� w fabuA�A� i znalezieniu w niej swojego miejsca. Trzeba odnaleA?A� siA� w tym A�wiecie i widzieA� wszystko oczami narratora czy bohatera, z perspektywy ktA?rego siA� pisze.
– GA�A?wnym bohaterem pani powieA�ci jest profiler. SkA�d pomysA� na tA� postaA�? W jaki sposA?b odkryA�a pani, A?e ktoA� taki w ogA?le istnieje?
– ByA�am dziennikarkA� w a�zNewsweekua�?, robiA�am materiaA� o niewykrytych zbrodniach. Jedna z historii dotyczyA�a zabA?jstwa mA�odej dziewczyny, ktA?ra pracowaA�a w sklepie. ZabA?jca zamordowaA� jA� noA?em do krojenia chleba i wziA�A� kilka groszy z kasy, bo nie byA�o wiA�cej. Archetypiczne zderzenie dobra i zA�a. Ona – symbolizujA�ca absolutne dobro, on – absolutne zA�o. WA�aA�ciwie moA?na powiedzieA�, A?e fatum. Policja bardzo dA�ugo nie mogA�a znaleA?A� tego faceta. To byA�y zamierzchA�e czasy, kiedy badania DNA byA�y bardzo drogie. Komendant myA�laA� o tym, ale nie miaA� pieniA�dzy. SpoA�ecznoA�A� organizowaA�a nawet aukcje, aby przeprowadziA� badania konkretnych podejrzanych, ktA?rych wytypowano, ale byA�o ich zbyt wielu. Kilka miesiA�cy pA?A?niej w jednej z regionalnych gazet znalazA�am informacjA�, A?e sprawca zostaA� zatrzymany. MiaA� na koncie jeszcze kilka innych zbrodni. Od razu zadzwoniA�am do komendanta i zapytaA�am, jak to zrobili. PowiedziaA�, A?e przyjechaA� facet w czarnym pA�aszczu, wziA�A� akta na noc, a rano przyniA?sA� mu ekspertyzA�. Na kartce napisaA� dwanaA�cie punktA?w z cechami charakterystycznymi tego konkretnego sprawcy. Kiedy policjant to przeczytaA�, wiedziaA�, po kogo ma iA�A�. ZapytaA�am, kim byA� ten czA�owiek. Komendant nie byA� w stanie nawet wymA?wiA� prawidA�owo nazwy profesji. PowiedziaA�: a�zprowider jakiA�, czy coA� takiegoa�?. a�zMoA?e profiler?a�?- zapytaA�am. a�zNo wA�aA�nie profilera�? – odpowiedziaA�. a�zPan mi da numer do tego goA�cia!a�? – poprosiA�am.
– Jak wyglA�daA�a rozmowa z pierwszym polskim profilerem?
– Pierwsze spotkanie z Bogdanem Lachem, bo o nim mowa, nie byA�o sympatyczne i w ogA?le nie chciano mnie do niego wpuA�ciA�. UwaA?ano, A?e to jest tajna operacyjna wiedza. Informowanie zwykA�ych obywateli o tego typu ekspercie, wedA�ug policji, powiA�kszaA�o wiedzA� ludzi, ktA?rzy chcieli dokonaA� zbrodni. PrzyjechaA�am do Katowic i dumna z siebie powiedziaA�am, A?e chcA� rozmawiaA� z pierwszym polskim profilerem. a�zNie ma nikogo takiego. O co pani chodzi?a�? – usA�yszaA�am w odpowiedzi. Wtedy powiedziaA�am, A?e w takim razie chcA� rozmawiaA� z Bogdanem Lachem, szefem sekcji psychologA?w. Oznajmili, A?e jest bardzo zajA�ty. a�zWie pan, ale tak siA� skA�ada, A?e ja stojA� na dole i nie wyjdA� stA�d dopA?ki pan mnie nie wpuA�ci. ChociaA? na pA?A� godzinya�? – oA�wiadczyA�am. No i siA� udaA�o. To teA? nie byA�o A�atwe, bo ja wtedy miaA�am dredy, nosiA�am trampki i bluzA� z kapturem z obraA?liwym napisem z przodu. ByA�am dla niego kompletnie niewiarygodnA� jednostkA�, wiA�c kiedy mnie zobaczyA�, najpierw zareagowaA� wrogoA�ciA�. Na szczA�A�cie to, jak wyglA�daA�am, nie wykluczaA�o mnie, dlatego A?e byA�am otrzaskana we wszystkich kryminalnych kwestiach. WczeA�niej pracowaA�am jako sprawozdawca sA�dowy, pisaA�am o kryminalnych sprawach.
– Po serii o Hubercie Mayerze napisaA�a pani tetralogiA� o Saszy ZaA�uskiej. SkA�d pomysA� na kobietA� profilera? Nie miaA�a pani obaw, A?e Sasza siA� nie obroni, bo czytelnicy sA� przyzwyczajeni do mA�A?czyzny?
– CzekaA�am siedem lat, A?eby zrobiA� z kobiety profilera. Kiedy zaczynaA�am, nikt nie wiedziaA�, kim jest profiler. Na kaA?dym spotkaniu autorskim musiaA�am to wyjaA�niaA� i przekonywaA� czytelnikA?w, a nawet policjantA?w, A?e to nie jest wrA?A?enie z fusA?w. PoczekaA�am kilka lat i kiedy nadszedA� moment, A?e wszyscy wiedzieli, kim jest profiler, przyszedA� czas kobiet. Poza tym w tamtym czasie nie byA�o tak wiele bohaterek kryminalnych. Mam takA� obsesjA�, A?e nie naleA?y robiA� kopii. Dlatego to Sasza zostaA�a profilerkA�. Ciekawe wydaA�o mi siA� teA? to, A?e dla kobiety to niezwykle infekujA�ca dziaA�alnoA�A�. Na A�wiecie jest zaledwie kilka kobiet, ktA?re utrzymaA�y siA� w branA?y, bo to mocno obciA�A?ajA�ca praca. W Polsce jest tylko jedna profilerka, na caA�ym A�wiecie kilka. Nie dlatego, A?e nie sA� dobre! SA� A�wietne, poniewaA? profilowanie polega na analizie wielozadaniowej. Ale proszA� sobie wyobraziA� spA�dzanie A?ycia na przyglA�daniu siA� powiA�kszonym skanom rA?A?nego typu obraA?eA�. W wiA�kszoA�ci przypadkA?w te zwA�oki sA� obrzydliwe. Nie kaA?da babka daje radA�. Inna rzecz, A?e w ksiA�A?ce bohater rozwiA�zuje jednA� zagadkA� przez dA�ugi czas. W przypadku prawdziwych zbrodni takich spraw na biurku jest dziesiA�A� i codziennie spA�ywa kilka nowych. Poza tym w tamtym czasie nie mA?wiA�o siA� o alkoholizmie kobiet. To teA? jest waA?na cecha Saszy. ChciaA�am, A?eby bohaterka nie byA�a typem postaci, ktA?ra poodkurzaA�a, ulepiA�a pierogi, a przy okazji rozwiA�zaA�a zagadkA�. Ma byA� zawodniczkA�, ktA?ra jest w stanie konkurowaA� z facetami z branA?y i jest w tym A�wietna. A przy tym ma swoje wady, niedoskonaA�oA�ci, tak jak kaA?dy z nas. W ogA?le lubiA� postaci, ktA?re sA� sA�abe. Nie znoszA� superbohaterA?w, posiadajA�cych niezwykA�e moce. MyA�lA�, A?e to teA? jest kobiece patrzenie. KaA?dy facet chce byA� lepszy, niA? jest w rzeczywistoA�ci, a kobiety mogA� powiedzieA�: a�ztak, moA?e nie jestem doskonaA�a, ale nadal A�wietnaa�?.
– Czy istnieje zbrodnia doskonaA�a?
– Podobno istniejA� tylko niewykryte sprawy, co wynika z braku dowodA?w lub z przyczyn obiektywnych – np. nie daA�o siA� zabezpieczyA� materiaA�u dowodowego. BywajA� takie sprawy, ktA?re nigdy nie zostanA� wykryte. SA� tajemnicA� i niA� pozostanA�. OczywiA�cie to najbardziej fascynuje. Zwykle jest tak, A?e policjanci A�ledczy wiedzA�, kto dokonaA� zbrodni. Natomiast od momentu, kiedy wiadomo, kto to jest, do momentu udowodnienia winy jest bardzo dA�ugi proces. To siA� odbywa w sA�dzie, a sA�d to teatr. UwaA?am, A?e nie ma zbrodni doskonaA�ej i z czasem kaA?da historia ma szansA� wypA�ynA�A� i zostaA� ujawniona, aczkolwiek A�wiat potrzebuje tajemnic i sekretA?w. Inaczej byA�my nie funkcjonowali. To, A?e kA�amiemy, oszukujemy, jest ludzkie.
– Porozmawiajmy o ostatniej ksiA�A?ce z serii o Saszy ZaA�uskiej. Kiedy czytelnicy siA� jej doczekajA�?
– W maju przyszA�ego roku bA�dzie premiera, na warszawskich targach. KsiA�A?ka jest prawie skoA�czona. BA�dzie siA� nazywaA�a a�zCzerwony PajA�ka�?, co zostaA�o ujawnione juA? na samym poczA�tku. Akcja bA�dzie siA� rozgrywaA� gA�A?wnie w Gdyni, ale to oczywiA�cie zupeA�nie inna opowieA�A� od tych wszystkich, ktA?re wczeA�niej pisaA�am. Nie zwykA�am pisaA� historii, ktA?re juA? znamy, wiA�c szykujA� niespodziankA� i to dosyA� sporA�. MogA� powiedzieA�, A?e poniewaA? jest to ostatnia czA�A�A� przygA?d Saszy, bA�dzie to ksiA�A?ka o niej. Wszystkie te dramatyczne pytania, ktA?re zadawaA�am w kolejnych czA�A�ciach, tutaj znajdA� swoje odpowiedzi. MogA� zdradziA�, A?e Sasza przeA?yje, ale seria nie bA�dzie mogA�a byA� kontynuowana.
– Pod koniec a�zLampionA?wa�?, Sasza mA?wi, A?e jeA�li bA�dzie musiaA�a, zejdzie nawet do piekA�a. Czy do tego dojdzie?
– StaraA�am siA� w kaA?dej czA�A�ci podsuwaA� czytelnikowi tropy, bo to jest wA�aA�ciwie taka gra w podchody. Czasem trzeba zejA�A� do piekA�a, A?eby siA� odrodziA�. Czasem nie ma innego wyjA�cia. JeA?eli nie ma siA� odwagi, A?eby do Hadesu wejA�A�, a potem do niego wrA?ciA�, to moA?e po prostu nie naleA?aA�oby zaczynaA� tej drogia��
RozmawiaA�a Wioletta Kruk



5 Responses to "Czasem trzeba zejA�A� do piekA�a"