
RZESZÓW. Urzędnicy demontują liczniki.
Mimo że kierowcy chwalili sobie liczniki odmierzające zmianę sygnalizacji świetlnej w mieście, urzędnicy postanowili je zdemontować. Powód? Nie mogą być montowane na skrzyżowaniach posiadających system detekcji ruchu. Urządzenia wylądowały w magazynie i czekają na dalsze pomysły.
Tylko w 2011 roku na zakup i montaż 64 sygnalizatorów odliczających fazę sygnału zielonego i czerwonego z miejskiej kasy wydano ponad 194 tys. zł. Przez lata sprawnie służyły kierowcom – usprawniały ruch i upłynniały opuszczanie przez zatroskanych kierowców skrzyżowania. Miasto postanowiło jednak je zdemontować, co zaczęło zastanawiać kierowców wysyłających liczne pytania do redakcji Super Nowości. Liczniki znikły m.in. ze skrzyżowania al. Rejtana z ul. Paderewskiego i al. Rejtana z ul. Lwowską.
Z tłumaczeń urzędników miejskich wynika, że powodem takiej zmiany jest fakt, iż nie mogą one być montowane na skrzyżowaniach wyposażonych w detekcję ruchu, ale tylko na takich, które posiadają sygnalizację stałoczasową.
– Chcemy jeszcze zasięgnąć opinii fachowców, którzy sprawdzą, czy rzeczywiście nie ma możliwości wykorzystania ich na skrzyżowaniach z detekcją ruchu – słyszymy w Miejskich Zarządzie Dróg w Rzeszowie. W najgorszym wypadku liczniki zobaczymy na ruchliwych skrzyżowaniach poza centrum miasta. Do tego czasu poleżą w magazynie.
Ewelina Nawrot



3 Responses to "„Czasowniki” znikają ze skrzyżowań"