„Czeczeńcy” na krawędzi

Piłkarze ręczni PGE Stali Mielec mają dość kolejnych obietnic. Nie wiadomo, czy klub przystąpi do sezonu. Fot. Wit Hadło
Piłkarze ręczni PGE Stali Mielec mają dość kolejnych obietnic. Nie wiadomo, czy klub przystąpi do sezonu. Fot. Wit Hadło

PIŁKA RĘCZNA. SUPERLIGA. Puszczają nerwy – PGE Stal Mielec w tarapatach.

Mieleccy szczypiorniści we wtorek, 15 lipca, wrócili z urlopów i zabrali się do pracy. Wybornych humorów i werwy do treningów jednak brakuje, bo nad podkarpacki klub nadciągnęły czarne chmury.

– Nigdy nie mówiliśmy, że jest ładnie, wygodnie i bezstresowo. Problemy były, są i będą – nie ma wątpliwości Zygmunt Szklarz, wiceprezes Stali. – Jesteśmy na etapie uszczegóławiania umowy z PGE. To poważne przedsiębiorstwo, dlatego rozmowy wciąż trwają. Proszę pamiętać, że mamy sezon wakacyjny, a to mocno komplikuje sprawę decyzyjności. Chcielibyśmy podpisać kontrakt na najbliższe trzy lata, żeby ustabilizować sytuację klubu – wyjaśnia.

Czują się oszukani
Całkiem inne spojrzenie na temat finansów mają jednak główni zainteresowani, czyli zawodnicy. – Powiem dość przewrotnie, wakacje nie były bombowe – irytuje się Krzysztof Lipka, bramkarz Stali, a Marek Szpera dodaje: – Zaległości są bardzo duże. Po zakończeniu ubiegłego sezonu dostaliśmy słowo od prezesa, że pieniądze za 2014 r. pojawią się na koncie do końca maja, nikt nie wspominał nawet o tych z 2013 r., zresztą jeszcze większych. I tylko dlatego podpisaliśmy kolejne umowy z klubem! Praktycznie każdy z nas miał przecież inne oferty z Polski, ale znowu nie dotrzymano słowa. Jeśli do końca lipca nie zapadną konkretne decyzje, po prostu się rozjedziemy.

Szczypiorniści Stali coraz bardziej tracą cierpliwość, ale w obecnej sytuacji trudno im się dziwić. – Jesteśmy w kropce. Nigdy w tym klubie nie było kolorowo, ale teraz zaczyna się przesada. Ludzie mają rodziny, myślimy o swojej przyszłości, dlatego czujemy się zawiedzeni. Załatwianie pieniędzy to nie nasze zadanie. Boli nas, że każdy mówi jak jest fajnie, a nikt do końca nie wie, co się tu dzieje – tłumaczy z kolei Grzegorz Sobut, jeden z mieleckich weteranów.

Sezon w zawieszeniu
Sprawa jest postawiona na ostrzu noża. Najbardziej pesymistyczny scenariusz zakłada nawet likwidację klubu! Pomimo prolongaty kontraktów z niemal wszystkimi graczami, trener Paweł Noch nie może zatem liczyć na spokój. – Jestem zadowolony z sytuacji kadrowej, ale dopadły nas problemy organizacyjne i na tę chwilę wszystko stoi pod wielkim znakiem zapytania. Zapowiadał się bardzo fajny zespół, ale ciężko przewidzieć, jak to się skończy, bo starania mogą pójść na marne. Na temat finansów wolę nie rozmawiać, odpowiadam za sprawy szkoleniowe – tłumaczy Noch, który do zespołu dołączy dzisiaj, po ukończeniu kursokonferencji szkoleniowej. – Nie wiem, co zastanę po powrocie z Warszawy. Jednak prowadzenie zajęć w takiej atmosferze jest, proszę mi wierzyć, wręcz niemożliwe.

Bez nazwisk, bez pieniędzy
Tarapaty finansowe to nie tylko problem mielczan. Po raz pierwszy od kilku dobrych lat w PGNiG SuperLidze obyło się bez głośnych transferów, a problemy z płynnością zaczęły dopadać tak uznane marki jak Pogoń Szczecin czy przede wszystkim mistrza Polski – Vive Targi Kielce.

Z zespołem na zasadzie gościny ćwiczy Damian Krzysztofik, który wobec niepokojących informacji nie zdecydował się jeszcze na złożenie autografu na umowie. – Trenuję dla siebie, chociaż z klubem jestem w zasadzie dogadany. Pojawiły się jednak poważne problemy z jego działalnością i utrzymaniem w ogóle. Nie chcę podpisywać kontraktu, bo za dwa tygodnie okaże się, że klub przestanie istnieć. Muszę się wstrzymać, w ostateczności wrócę do Tatrana Presov – mówi wychowanek Stali, który przed rokiem przeniósł się na Słowację.

Kluczowe dla losów dalszej działalności Stali wydają się zatem przedłużające się negocjacje z PGE, sponsorem strategicznym klubu. – Po zakończeniu współpracy z Tauronem około pięciu miesięcy, do przełomu listopada i grudnia, brakowało nam sponsora tytularnego. To właśnie wówczas zaczęły narastać zaległości. Od momentu podpisania umowy z PGE klub się bilansuje – precyzuje Zygmunt Szklarz.

– Obietnice o przedłużeniu umowy o kolejne trzy lata słyszymy już od bardzo dawna. Taka informacja została podana wręcz opinii publicznej podczas jednego z meczów play-off w ubiegłym sezonie w mieleckiej hali, a do tej pory nic się nie ruszyło – kontrargumentuje Marek Szpera, rozgrywający „Czeczeńców”.

Drużyna ma w przyszłym tygodniu spotkać się z prezesem klubu, Wojciechem Kamienieckiem. Nam nie udało się z nim skontaktować.

Tomasz Czarnota

Leave a Reply

Your email address will not be published.