Czego i dlaczego nie zobaczymy na ekranie TVP?

Arkadiusz-RogowskiOstro ostatnio „jedziemy” po Telewizji Publicznej, ale jej kierownictwo robi wszystko, by nasza krytyka nie ustawała. Po uruchomieniu komorników do ściągania abonamentu przez KRRiTV, skrajnym upolitycznieniu programów informacyjnych i publicystycznych czy zapowiedzi zdjęcia z anteny tradycyjnej dobranocki, dojdzie teraz prawdopodobnie do tego, że TVP nie pokaże filmu dokumentalnego o byłym prezydencie Lechu Kaczyńskim.

Rzecznik „publicznej” tłumaczy, że sam temat nie może być argumentem, a najważniejsza jest jakość wykonania, czyli jeśli dobrze rozumiem, jakość techniczna jest ważniejsza od wartości merytorycznej. Tyle że filmowi „Prezydent” od strony technicznej nic nie brakuje, o czym świadczy m.in. wysoka frekwencja na specjalnych jego pokazach w różnych miastach.

Poza tym, polemizując z „linią obrony” rzecznika TVP, pytam: co z tego, że jakość techniczna telewizji jest świetna, cyfrowa, nieskazitelna, skoro ubywa w niej naprawdę ciekawych, interesujących programów, dokumentów i filmów? Przewaga formy nad treścią może być cechą mediów prywatnych, ale nie tych utrzymywanych z pieniędzy podatników, które muszą pełnić misję społeczną. Muszą pokazywać różne poglądy od lewej do prawej strony, różne punkty widzenia, tak jak to było np. przy okazji emisji niemieckiego serialu „Nasze Matki, nasi Ojcowie”.

Jest to oczywiście bardzo kontrowersyjny obraz II wojny światowej, ale summa summarum dyskusja o jego przeinaczaniu, którą film wywołał, wyszła nam na dobre. A skoro w ramówce „publicznej” znalazło się miejsce na niemiecki film, to dlaczego ma w niej zabraknąć miejsca na polskie filmy, jak choćby ten o Lechu Kaczyńskim? Bo niewygodny dla obecnej władzy? Czy „Układu Zamkniętego”, poruszającego bodaj największą patologię władzy w III RP, TVP też nigdy szerokiej publiczności nie pokaże?

Arkadiusz Rogowski

Leave a Reply

Your email address will not be published.