
Politycy PiS i Solidarnej Polski nieustannie okłamują Polaków, że są oni coraz bogatsi. Posłuchawszy tego czy owego polityka Zjednoczonej Prawicy, niedawno uszczuplonej o Porozumienie Jarosława Gowina, można odnieść wrażenie, że wszyscy żyjemy w podatkowym raju, a Polski Ład sprawi, że raj będzie dla Polaków nie tylko podatkowy, ale przeniesiemy się do edenu w każdej dziedzinie naszego życia tak społecznego, jak i gospodarczego, a nawet osobistego. Tak nas ta nasza władza kochana wzbogaci! Na razie skutecznie wzbogaciła nasz język ojczysty, w którym dzięki politykom PiS i „przystawki” funkcjonują już takie nowe określenia jak „kaczyzm”, „suskizm”, czy „obajtyzm”, a także kilka innych. Ostatnio za sprawą sławetnej reasumpcji głosowania w Sejmie zarządzonej przez PiS-wską marszałek, Elżbietę Witek, pojawiło się nowe słowo w słowniku polsko-polskim. Mowa o „witkowaniu”. „Witkować” to w wolnym przekładzie: fałszować, podrabiać, mijać się z prawdą. Warto tu dodać, że „witkowanie” to nie takie byłe jakie kłamstwo, oszustwo, czy humbug. By „witkować” trzeba usiłować sprawiać wrażenie, że wszystko dzieje się w majestacie prawa i w zgodzie z nim. Zatem trzeba robić tak, jak marszałek Witek, która była na tyle po prostu bezczelna, że okłamała ordynarnie posłów, iż nim decyzję o reasumpcji wiadomego głosowania podjęła, zasięgnęła opinii 5 prawników. Fakt, że trzeba mieć sporo tupetu, żeby takie kłamstwo wygłosić tak pewnym głosem, w dodatku mając świadomość, że z pewnością ktoś zechce poznać tak treść tych opinii, jak i ich autorów, a wtedy przecież oszustwo wyjdzie na jaw. Trudno panią marszałek Witek podejrzewać o takie braki intelektu, żeby sobie z tego nie zdawała sprawy. Raczej należy przyjąć, że doskonale wiedziała, iż jej oszustwo wkrótce zostanie odkryte, a ona sama znajdzie się w ogniu krytyki i zwyczajnie straci godność marszałka Sejmu. Godność ta jednak nie jest zapewne tyle warta, ile warta jest sympatia prezesa PiS, Jarosława Kaczyńskiego. Od niej bowiem – wspomnianej sympatii – zależy być albo nie być w PiS-ie, a nawet w okrojonej już teraz Zjednoczonej Prawicy. Dla tej sympatii najwyraźniej pani marszałek Witek opłacało się stracić twarz i bezczelnie oraz też niezbyt mądrze – skłamać.
No, ale poza sympatią prezesa PiS pani marszałek Witek coś zyskała – właśnie wspomniane określenie „witkować”, czym obok innych polityków rządzącej ekipa zapisała się w słowniku wyrazów ukazujących jednocześnie komizm i tragizm naszej polityki…
Pani Marszałek Witek może być wręcz dumna, bo pochodzącego od jej nazwiska wyrazu po raz pierwszy publicznie użył sam Donald Tusk. No i właśnie lider PO stwierdził, że jesteśmy zagrożeni „witkowaniem”: – Widzieliście, co się działo w Sejmie. Widzieliście, na czym polega demokracja a la marszałek Witek. Pojawiły się po tym wszystkim komentarze, (…) że wybory powszechne do parlamentu też mogą zostać zniekształcone – mówił podczas Campusu Polska Przyszłości, dodając, że „witkowanie” w Sejmie grozi „witkowaniem” także jeśli chodzi o wybory parlamentarne. – Nie chcę, by nam „wywitkowali” te wybory – podkreślił.
Zgrabnie to – trzeba przyznać – ujął, ale to co powiedział D. Tusk to smutna prawda. Po tym, co pokazuje nam codziennie ekipa rządząca możemy być pewni, że jest ona zdolna do wszystkiego – do każdego oszustwa, każdego kłamstwa, każdej manipulacji, żeby utrzymać się przy władzy. Dlatego zagrożenie tym, że politycy PiS i „przystawki” posunąć się mogą do sfałszowania wyborów, jest całkiem realne! „Witkowanie” trwa i będzie trwać, dopóki rządzić będzie ta władza. Bo nie ma ona już nic do stracenia…
Redaktor Monika Kamińska



21 Responses to "Czeka nas dalsze i głębsze „witkowanie” władzy"