Czeka nas paraliż służby zdrowia?

Bez diagnostyki laboratoryjnej czy obrazowej nie może działać żaden szpital. Fot. Wit Hadło

PODKARPACIE. Kolejne grupy zawodowe niezadowolone ze swoich zarobków.

Dziś do rozmów o podwyżkach z resortem zdrowia usiądą związki zawodowe techników medycznych, fizjoterapeutów i diagnostów laboratoryjnych. „Sytuacja niezadowolenia przekroczyła wszelkie granice i zostaliśmy zmuszeni do wchodzenia w spory z pracodawcami. Przy obecnych stanowiskach pracodawców, odsyłających nas do Ministra Zdrowia, a Ministra Zdrowia do pracodawców, oczywista jest dalsza eskalacja akcji protestacyjnych” – czytamy w oświadczeniu przesłanym do mediów przez Zarząd Główny Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Techników Medycznych Elektroradiologii (OZZTME). Czy jeżeli nie dojdzie do porozumienia to wkrótce może nas czekać paraliż służby zdrowia?

W środowym spotkaniu, które odbędzie się w Radzie Dialogu Społecznego w Warszawie udział wezmą szefowie Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pracowników Diagnostyki Medycznej i Fizjoterapii (OZZPDMiF), Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Medycznych Laboratoriów Diagnostycznych (KZZPMLD). Równocześnie przed siedzibą resortu zdrowia na ul. Miodowej odbędzie się pikieta wspierająca, na którą wybierają się także związkowcy z Podkarpacia.

To kolejne zawody (po lekarzach, pielęgniarkach i ratownikach medycznych), które w tym roku domagały się poprawy warunków pracy i podwyżek. Jak mówią technicy elektroradiologii średnia pensja zasadnicza w tej grupie zawodowej to ok. 2200 zł. Ich dodatkowym argumentem jest sprawa wydłużenia czasu pracy techników elektroradiologii – „z 5 godzin do 7 godzin 35 minut dziennie, czyli o ponad 50 proc. bez jakichkolwiek przeliczeń pensji zasadniczej”. „Bez diagnostyki obrazowej medycyna nie istnieje i nie pomogą nawet najlepiej wynagradzani lekarze i pielęgniarki, a bez naszej grupy zawodowej ze szpitali zostaną tylko domy opieki” – dodają.

W porównaniu do innych grup zawodowych, technicy medyczni, fizjoterapeuci i diagności laboratoryjni wykazywali spokój (oprócz lokalnych konfliktów w laboratoriach medycznych, np. w Mielcu i Kolbuszowej) I nie było strajków oraz głodówek.

Też chcą godnie zarabiać
Nasza sytuacja przypomina sytuację pielęgniarek, które po uzyskaniu dyplomu nie podejmują pracy w ochronie zdrowia z powodu upokarzająco niskiego wynagrodzenia. Absolwenci kierunku medycyna laboratoryjna czy analityka medyczna próbują podjąć pracę w laboratoriach, ale oferuje się im 2,2 tys. zł brutto miesięcznie, a przecież chodzi o zawody ważne dla systemu ochrony zdrowia – mówi Iwona Kozłowska, przewodnicząca Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Medycznych Laboratoriów Diagnostycznych.

Według niej, technicy analityki medycznej zarabiają na poziomie minimalnej płacy krajowej, do maksimum 3,3 tys. zł miesięcznie. Diagności laboratoryjni dostają od 2,2 tys. zł do 4 tys. zł – tyle otrzymuje młodszy asystent. Podstawa wynagrodzenia specjalisty to często 2,5 tys. zł.

Oprócz postulatu dotyczącego podwyżek diagności laboratoryjni mają zamiar upomnieć się o normy zatrudnienia. – Zdarza się, że laboratorium medyczne funkcjonuje 24 godziny na dobę i zatrudnia 5 pracowników. Musimy choć spróbować określić minimalną liczbę etatów – mówi Kozłowska.

Anna Moraniec

3 Responses to "Czeka nas paraliż służby zdrowia?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.