Czeka nas paraliż służby zdrowia?

Lekarze czują się wypaleni zawodowo i przepracowani. 75 procent z nich deklaruje przystąpienie do Akcji Zdrowa Praca.

PODKARPACIE. Lekarze rozpoczynają „Akcję Zdrowa Praca”, czyli planują wypowiadanie klauzuli opt-out.

Do ograniczenia czasu pracy do 48 godzin tygodniowo, wypowiadania klauzuli opt-out do końca sierpnia 2019 r. i rezygnacji z dodatkowych prac od początku października 2019 r. namawia lekarzy Porozumienie Rezydentów oraz Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy (OZZL), przy wsparciu Naczelnej Izby Lekarskiej. Ma ona być odpowiedzią na problem pracy lekarzy ponad normy, może jednak ograniczyć również dostęp do leczenia, bo zabraknie lekarzy do obsady dyżurów.

– Akcja ma sprawić, by lekarze zaczęli pracować tak jak każdy inny obywatel, zgodnie z kodeksem pracy. Statystyki są zatrważające – 40 proc. lekarzy w kraju jest wypalonych zawodowo, a wszyscy wiemy, że praca z drugim człowiekiem jest wypalająca. Praca, która jest pod presją prawną prokuratora, jest wypalająca. Jeżeli codziennie lekarz musi kompensować niedobory systemu swoją pracą, to również jest bardzo silny trzeci czynnik wypalający i chcemy się z tym zmierzyć, chcemy propagować wśród lekarzy, by pracowali jak inni obywatele w naszym kraju – powiedział podczas wtorkowej konferencji prasowej w Katowicach przewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL Jan Czarnecki.

Dodał, że praktycznie wszyscy lekarze przekraczają wymiar 48 godzin pracy tygodniowo, a w wielu przypadkach ich praca to „maratony dyżurów”. – To nie może tak wyglądać, żeby każdy lekarz swoim własnym życiem kompensował źle działający system ochrony zdrowia – podkreślił. Przyznał jednak, że Akcja Zdrowa Praca może powodować ograniczenia w dostępie do świadczeń i dłuższy czas oczekiwania pacjentów. Kiedy jesienią 2017 roku rezydenci i część lekarzy specjalistów na Podkarpaciu złożyła wypowiedzenie klauzuli, szpitale przechodziły na ostre dyżury, ograniczały przyjęcia pacjentów planowych, ograniczając się do chorych z zagrożeniem życia. Według szacunków MZ, klauzulę opt-out wypowiedziało wówczas około 3,8 tys. lekarzy, zdaniem rezydentów – 5 tys. w skali kraju. Protest zakończył się porozumieniem w lutym 2018 roku, które gwarantowało podwyżki rezydentom, wzrost nakładów na zdrowie do 6 proc. PKB w 2024 r. i zobowiązanie do dalszego dialogu z przedstawicielami zawodów medycznych.

Według lekarzy, poprawa zapowiadana przez rząd nie ma miejsca, szczególnie jeżeli chodzi o zwiększenie finansowania do 6,8 proc. PKB na dany rok. Rząd bowiem wykorzystuje współczynnik sprzed 2 lat, a ten współczynnik jest mniejszy. – Nie wiadomo, czemu Ministerstwo Finansów i Ministerstwo Obrony Narodowej korzystają ze współczynników tegorocznych? Dlaczego ochrona zdrowia ma być potraktowana gorzej? Naczelna Rada Lekarska wyliczyła, że gdyby korzystać ze współczynników na dany rok, mielibyśmy o 10 mld zł w ochronie zdrowia więcej. To byłby skok cywilizacyjny dla kraju, a to się nie dzieje, dlatego wznawiamy protesty – oświadczył przewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL. Lekarze żądają przeznaczenia 6,8 proc. PKB na zdrowie w ciągu trzech lat, z uwzględnieniem PKB z bieżącego roku, ograniczenia biurokracji i likwidacji kolejek. – Przeprowadziliśmy sondaż, z którego wynikało, że ograniczenie czasu pracy to forma protestu najbardziej odpowiadająca lekarzom. 75 proc. przepytanych zadeklarowało, że jest gotowych się do niej przyłączyć. Jesteśmy zmęczeni tym wszystkim, co się dzieje w systemie.

– Ja już 13 lat temu, na spotkaniu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, w czasie trwającego w 7 szpitalach Podkarpacia strajku lekarzy, zadałem ówczesnemu premierowi pytanie: co się musi stać, żeby w ochronie zdrowia nastąpiły rzeczywiste, korzystne zmiany? Czy musi ktoś umrzeć? A jeżeli tak, to ile osób? Jedna, pięć czy dziesięć? Pacjenci w kolejkach umierają cicho. Nikt ich nie liczy. To pytanie jest ciągle aktualne – napisał w felietonie Zdzisław Szramik, szef podkarpackich struktur OZZL.

Anna Moraniec

8 Responses to "Czeka nas paraliż służby zdrowia?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.