W naszym kraju pojawiła się moda na …bycie obrażonym i zagrożonym. Tak się wydaje, bo przecież niemożliwe jest, by w cywilizowanym kraju światłych ludzi, ktoś czuł się naprawdę zagrożony tym, że ktoś inny ma odmienne odeń orientację seksualną, albo światopogląd. Tym bardziej nie jest możliwe, że naprawdę czuje się tym obrażany! Całe to pozowanie na „zagrożonych i obrażonych” wskazuje zatem na jakąś swoistą „modę” – że na topie jest być „obiektem ataków i celem do zniszczenia”. Ci, którzy pozują na takowe usta mają pełne frazesów o tzw. „wartościach”. Różne są to wartości: od religijnych, poprzez patriotyczne, na kulturowych skończywszy…
A propos właśnie kultury… Znany publicysta prorządowy, bo inaczej trudno go nazwać, były naczelny „Wprost”, a dziś udzielający się na m.in. portalu wpolityce.pl, w telewizji wpolsce oraz współprowadzący program TVP Info „W tyle wizji” – słabej kopii TVN-owskiego „Szkła kontaktowego”, sam o sobie mówiący i piszący, że jest człowiekiem renesansu – Stanisław Janecki- na swoim profilu na Twitterze napisał tak: „Latami kobiety upominały się o szacunek dla swoich umysłów (mózgów), a gdy wiele na tym polu zrobiono, postępowe kobiety zastąpiły mózgi – za przeproszeniem – c…pami” I kto tu kogo degraduje oraz uprzedmiotawia?”. My wyraz wulgarnie określający damskie organy płciowe świadomie wykropkowaliśmy, ale autor tej „złotej myśli” – bynajmniej.
Warto by się może zastanowić, jakie to ”wartości” reprezentuje sobą człowiek tak się wypowiadający o kobietach. I czy to są „wartości” na miarę Europy w XXI wieku. Nie chodzi już o sam wulgaryzm, bo – nie czarujmy się- Polacy tak w ogóle od nich nie stronią i zaklinanie rzeczywistości w tym temacie tego nie zmieni. Bardziej przerażające jest użycie go w kontekście takim, w jakim uczynił to prawicowy publicysta, biorący pieniądze podatników za udzielanie się w publicznej telewizji, człowiek bądź co bądź – jak sam podkreśla wielokrotnie – wszechstronnie wykształcony.
Jak można prowadzić dialog społeczny o prawach mniejszości czy kobiet, jeśli przedstawiciele rządowych mediów mają takie hmm zdanie o kobietach i tylko tak widzą problemy tychże. Ironiczna wstawka o umysłach (mózgach) także była, jak się wydaje, przemyślana przez S. Janeckiego. Miała najpewniej nawiązywać do tego, że kobiety mają jednak inne mózgi i nie powinny pretendować do „walki” na nie z mężczyznami.
Otóż Panie Stanisławie Janecki, umysł to jednak nie tylko mózg, co widać jaskrawo po Panu! Można być intelektualnie sprawnym i wyciągać, jak Pan, zupełnie alogiczne wnioski. Można być wykształconym i nie potrafić ze swej wiedzy uczynić żadnego pożytku. Można w końcu być pozornie obytym, a gdy przyjdzie co do czego wyjdzie kołtuństwo i chamstwo, jak szydło z wora.
Gdyby tak chcieć nawiązać do poziomu jaki S. Janecki zaprezentował swą wypowiedzią na Twitterze, to można by napisać, że chyba się z męskim organem płciowym – tu konieczna wulgarna jego nazwa – na głowy pozamieniał. Może wówczas, w swoim „języku” wykształconego człowieka renesansu znany prawicowy publicysta zrozumiałby, że mówiąc w cywilizowanym stylu, jego słowa nie licują z wartościami, które rzekomo chciałby reprezentować.
Redaktor Monika Kamińska


