
RZESZÓW. Rodzice proszą o trochę empatii dla swoich chorych dzieci.
Na chodniku przy ul. Orzeszkowej często parkują rodzice chorych dzieci mających problemy z poruszaniem się. Noszą je na rękach do ośrodka rehabilitacyjnego.
Do redakcji zadzwoniła nasza Czytelniczka z prośbą o opublikowanie jej komentarza do artykułu z 27 sierpnia „Samochody na chodnikach, a piesi chodzą ulicą” jako głosu rodziców chorych dzieci.
– Jestem bardzo zaniepokojona tym, że na Orzeszkowej mógłby się pojawić znak zakazu zatrzymywania – mówi pani Agnieszka z Leżajska, mama rocznego Piotrusia. – U mojego synka zdiagnozowano ciężką chorobę. Od pół roku przyjeżdżam z nim dwa razy w tygodniu do ośrodka rehabilitacyjnego do Rzeszowa. Muszę parkować przy ul. Orzeszkowej, tak jak wielu rodziców chorych dzieci. Z auta przenoszę chore dziecko owinięte w koc na rękach do ośrodka. Muszę to zrobić szybko, bo dziecko po podróży jest mokre. Jeśli je przewieje, będę miała z nim duże kłopoty – informuje pani Agnieszka, która w dniu rehabilitacji jeździ 100 km z małym synkiem. Niektórzy rodzice noszą na rękach do budynku nawet 7-, 8-letnie dzieci.
– Raz dziecko mi się rozchorowało, bo nie miałam gdzie zaparkować i musiałam z nim przejść dłuższy kawałek z samochodu. Piotruś potem chorował cały miesiąc, a każde opuszczenie rehabilitacji dla jego zdrowia to tragedia. Ludzie często tego nie rozumieją, bo mają zdrowe dzieci. Kiedy mi zwracają uwagę, bym tu nie parkowała, tłumaczę im sytuację. Niestety, mimo naszego dramatu, często spotykam się z wrogością – żali się pani Agnieszka, prosząc jedynie o trochę empatii dla chorych dzieci i ich rodziców.
Marcin Żminkowski



One Response to "Człowieku, miej serce"