Czuć smród, bo… bakterie nie dają rady

Jak zapewnia Marek Rajzer, mistrz oczyszczalni ścieków w Woli Dalszej, już za pięć dni smród unoszący się nad łańcuckim osiedlem nie będzie odczuwalny. Fot. Paweł Bialic
Jak zapewnia Marek Rajzer, mistrz oczyszczalni ścieków w Woli Dalszej, już za pięć dni smród unoszący się nad łańcuckim osiedlem nie będzie odczuwalny. Fot. Paweł Bialic

ŁAŃCUT. W środę do reaktora biologicznego zapobiegawczo wlano olejki eteryczne, które zmniejszą przykre zapachy wydobywające się z oczyszczalni ścieków.

Już od półtora tygodnia nad osiedlem Podzwierzyniec w Łańcucie pojawiają się czasami związki siarkowodoru i azotu. Z tego powodu cierpi blisko 900 osób. Lokatorzy bloków przy ul. Kochanowskiego nie otwierają nawet okien, bo taki smród czuć z pobliskiej oczyszczalni ścieków. Jednak jak zapewnia Marek Rajzer, mistrz oczyszczalni ścieków, przykre zapachy będą jeszcze wyczuwalne najwyżej pięć dni.

Oczyszczalnia ścieków w Woli Dalszej zlokalizowana jest w gminie Białobrzegi, ale należy do Łańcuckiego Zakładu Komunalnego. Trafiają do niej ścieki nie tylko z Łańcuta, ale także z trzech gmin: wiejskiej łańcuckiej i gmin Białobrzegi oraz Rakszawa. Oczyszczalnia funkcjonuje od 1996 roku. Dwa lata temu została zmodernizowana. Obecnie w Polsce, oprócz tej z Woli Dalszej, jest jeszcze tylko jedna, w których ścieki są oczyszczane metodą mechaniczno-biologiczną z technologią osadu czynnego, ze zintegrowanym procesem usuwania związków azotu i fosforu. Z niej pozyskiwana jest energia odnawialna w postaci biogazu.

W procesie oczyszczania ścieków uczestniczą bakterie. Wchodzą w reakcję z surowymi ściekami, powodując odseparowanie osadu czynnego od ścieków oczyszczonych. Jednak półtora tygodnia temu do oczyszczalni kolektorami doprowadzono gęste ścieki, których bakterie nie były w stanie oczyścić. Dlatego też dało się w powietrzu odczuć przykre zapachy.

– Prawdopodobnie do oczyszczalni trafiły przemysłowe ścieki z firmy Van Pur, wytwórcy piwa z Rakszawy. Jest  w nich  duży ładunek zanieczyszczenia i bakterie potrzebują dłuższego czasu, żeby te zanieczyszczenia zneutralizować – mówi Henryk Pazdan, sekretarz miasta Łańcuta. – Do oczyszczalni w Woli Dalszej przyjechała komisja z Zakładu Usług Komunalnych Energokom. Poprosiliśmy zarząd Van Puru, żeby na razie nie przesyłano ścieków do oczyszczalni. Może okazać się, że dzięki temu nie będzie już odczuwalny smród.

W oczyszczalni ścieków w Woli Dalszej poczyniono już środki zapobiegawcze, które przyczynią się do zneutralizowania przykrych zapachów. – Wynajęliśmy urządzenie, które włączyliśmy 8 czerwca i wyeliminuje ono smród – wyjaśnia Marek Rajzer, mistrz w oczyszczalni ścieków w Woli Dalszej. – Zamgławiamy zapach poprzez wlanie do reaktora biologicznego olejku eterycznego zmieszanego z wodą.

Sekretarz miasta Łańcuta i mistrz oczyszczalni ścieków są dobrej myśli. Ich zdaniem, wkrótce po wyeliminowaniu ciężkich ścieków, które docierały do Woli Dalszej z jednego z zakładów, bakterie znów będą w stanie pożerać osad czynny. Dzięki temu ścieki na tyle zostaną oczyszczone, że znów, tak jak dotąd, będą trafiać do rzeki Wisłok. Wyeliminowany będzie również smród, który daje się we znaki mieszkańcom osiedla Podzwierzyniec w Łańcucie. Jednak mieszkańcy zarzucają władzom miasta Łańcuta opieszałość, bo mimo że interweniowali w Urzędzie Miasta, to dotąd wciąż czuć fetor.

Mariusz Andres

13 Responses to "Czuć smród, bo… bakterie nie dają rady"

Leave a Reply

Your email address will not be published.