Czy były prezydent wziął 20 tys. zł łapówki

Urzędniczka, która zeznawała w środę w sądzie przedstawiła skomplikowany proces powstawania planów zagospodarowania przestrzennego i zapewniała, że Grzegorz Kiełb nie wpływał w żaden sposób na kształt dokumentów. Fot. Bogdan Myśliwiec

TARNOBRZEG. Zarówno Dariuszowi Kołkowi, jak i Grzegorzowi Kiełbowi zależało, aby plany zagospodarowania osiedli Centrum i Mokrzyszów były jak najszybciej uchwalone.

Przed Sądem Rejonowym w Tarnobrzegu trwa proces byłego już prezydenta Tarnobrzega, a obecnie radnego miejskiego Grzegorza Kiełba. W środę, na wezwanie sądu stawiła się naczelniczka wydziału, który opracowywał plan zagospodarowania będący tłem korupcyjnej afery.

W środę przed Sądem Rejonowym w Tarnobrzegu odbyła się kolejna odsłona procesu oskarżonego o korupcję byłego prezydenta Grzegorza Kiełba. Sąd wezwał na ten dzień dwóch świadków. Jednym z nich była naczelniczka Wydziału Urbanistyki, Architektury i Budownictwa Urzędu Miasta Tarnobrzega Anna Feręs – Niezgoda i zgodził się na uczestnictwo w procesie przedstawicieli mediów. Na poprzedniej rozprawie jawność wyłączył ze względu na zeznania świadka Dariusza Kołka, które CBA opatrzyło klauzulą „tajne”.

Urzędniczka została przepytana przez sąd, prokuraturę, obrońców i samego oskarżonego o procedowanie planów zagospodarowania miasta. Chodziło o to, by ustalić, czy plany zagospodarowania osiedli Centrum i Mokrzyszów były procedowanie zgodnie z obowiązującymi przepisami, czy prezydent wpływał na urzędników pracujących nad dokumentem, czy wprowadzał do niego jakieś swoje poprawki, czy spowalniał proces prac nad którymś z planów oraz jaki wpływ na przygotowanie dokumentów miał Dariusz Kołek, od którego Kiełb miał przyjąć łapówkę.

Dariusz Kołek na obu terenach, co do których przygotowywano plany ma spore tereny inwestycyjne. Na osiedlu Centrum uzyskał już decyzję ustalającą warunki zabudowy dla inwestycji budowlanej. Na Mokrzyszowie miał plan powstania na jego terenie obiektu handlowego powyżej 2000 m.

Nigdy mnie nie namawiał
– Absolutnie nigdy prezydent nie namawiał mnie do przeciągania w czasie procedowania nad miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego – przyznała Anna Feręs-Niezgoda, naczelnik Wydziału Urbanistyki, Architektury i Budownictwa Urzędu Miasta Tarnobrzega. Urzędniczka szczegółowo poinformowała sąd jak przebiegały prace nad planami. Mówiła o tym, że prace nad nimi podlegają stałej kontroli przez wojewodę i plan dotyczący Mokrzyszowa przeszedł całą procedurę bez żadnych zastrzeżeń. Był wykładany do publicznej informacji aż trzy razy, wprowadzanych było do niego wiele poprawek. W tym także te, które złożył Dariusz Kołek. Urzędniczka mówiła także o tym, że dokumenty do podpisu prezydenta przygotowywała w jej wydziale jedna z pracownic na podstawie dokumentów przygotowywanych przez biuro planistyczne wybrane przez miasto w przetargu.

– Nie przypominam sobie żadnej sytuacji, aby prezydent wpływał na przebieg procedowania planów. Przygotowywaliśmy dla niego natomiast informacje z bieżących prac nad procedowaniem planów. Były one potrzebne m.in. na sesje rady miasta. Z biurem planistycznym kontaktowałam się najczęściej telefonicznie, bądź mailowo.

Bez zbędnych postojów
Urzędniczka pytana o to, czy Dariusz Kołek naciskał na szybsze procedowanie któregoś z planów, przyznała, że przychodził on do jej wydziału wielokrotnie, ale był zawsze uprzejmy. Pytał o postęp prac nad planami i prosił, by pracować nad nimi „bez zbędnych postojów”, bo mogą być sprawdzone przez sprowadzonego przez niego eksperta. Na pytanie sądu, czy Dariuszowi Kołkowi zależało bardziej na którymś z planów, naczelniczka przyznała, że wydaje jej się, że chciał, aby oba były uchwalone jak najszybciej, ale Mokrzyszów był dla niego bardziej istotny.

Według prokuratury Grzegorz Kiełb przyjął 20 tys. zł łapówki od Dariusza Kołka w związku z procedowaniem planu zagospodarowania osiedla Mokrzyszów. On sam twierdzi, że pieniądze od byłego radnego przyjął, ale miały być one ustaloną między nimi wcześniej pożyczką na poczet kampanii wyborczej.

Kiełb twierdzi, że nie wpływał na procedowanie ani tych dwóch planów zagospodarowania przestrzennego, ani innych, nad którymi także trwały pracy. Zależało mu na ich uchwaleniu jak najszybciej, aby inwestorzy, którzy byli zainteresowani zaniedbanymi działkami mogli je w końcu zagospodarować z korzyścią dla miasta. Słowa te potwierdziła w środę urzędniczka.

Małgorzata Rokoszewska

One Response to "Czy były prezydent wziął 20 tys. zł łapówki"

Leave a Reply

Your email address will not be published.