Czy do Mielca wpłyną grube miliardy?

Czy śmigłowce bojowe Viper będą montowane w Mielcu? Fot. Bell Helicopter
Czy śmigłowce bojowe Viper będą montowane w Mielcu? Fot. Bell Helicopter

MIELEC. Zakłady lotnicze i miasto może czekać skok rozwojowy na ogromną skalę. 

W najbliższych tygodniach powinno się rozstrzygnąć, czy do Polskich Zakładów Lotniczych w Mielcu wpłyną rządowe zamówienia z warte kilkanaście (lub więcej) miliardów złotych. Będzie tak, jeśli polską armię wzmocnią śmigłowce: bojowe Bell AH-1Z Viper i wielozadaniowe Black Hawk. Dla samego miasta oznaczałoby to skok rozwojowy na gigantyczną skalę. Prezydent Daniel Kozdęba jednak studzi emocje.

Przetarg Ministerstwa Obrony Narodowej na 50 śmigłowców wielozadaniowych rok temu wygrało francuskie konsorcjum Airbus Helicopters, pozostawiając w pokonanym polu m.in. Polskie Zakłady Lotnicze w Mielcu. Tymczasem okazuje się, że Francuzi podobno nie mają ochoty spełniać wymogów offsetowych, do których sami się zobowiązali.

Vipery będą montowane w Mielcu?
Szef MON, Antoni Macierewicz oświadczył, że jeśli Airbus Helicopters ostatecznie potwierdzi swe stanowisko, to przetarg zostanie rozpisany na nowo. Dodał, że chciałby, aby w nowej procedurze uczestniczyły fabryki działające w Polsce, czyli również w Mielcu.

Na tym nie koniec dobrych wieści. Oprócz śmigłowców wielozadaniowych, MON planuje zakup kilkudziesięciu wyspecjalizowanych maszyn szturmowych, przeznaczonych do bezpośredniego wspierania żołnierzy i zwalczania broni pancernej. Jednym z ubiegających się o kontrakt jest amerykańska firma Bell Helicopter Textron, która oferuje śmigłowce AH-1Z Viper. W razie wygrania przetargu, maszyny te mają być montowane w… Mielcu.

„Pomagamy tyle, ile możemy”
Co to może oznaczać? Przyjmując najbardziej optymistyczny wariant, czyli tryumf PZL w powtórzonym przetargu na śmigłowce wielozadaniowe i wybranie przez ministerstwo oferty firmy Bell Helicopter – będą to: zlecenia o wartości kilkunastu (dziesięciu?) miliardów złotych, setki nowych miejsc pracy, rozwój miasta i regionu itd. Prezydent Daniel Kozdęba nie chce tego komentować. – Informacji nie ma mam, nie chcę wiec wyrokować – zaznacza.

Czy miasto monitoruje przebieg zdarzeń? – dopytujemy. – Robią to przede wszystkim firmy, które są tym bezpośrednio zainteresowane tymi przetargami – odpowiada prezydent. – My, jeżeli jest taka potrzeba, staramy się pomóc, ile tylko możemy, bo zależy nam na nowych miejscach pracy w Mielcu. Niemniej trudno mi wychodzić przed szereg. To firmy prowadzą rozmowy z rządem czy z innymi podmiotami, które są to w jakiś sposób zaangażowane.

Paweł Galek

Leave a Reply

Your email address will not be published.