Czy do tej strasznej tragedii musiało dojść?

– Dziewczynka straciła przytomność podczas kąpieli. Pracujący na miejscu strażacy stwierdzili w tym mieszkaniu podwyższone stężenie tlenku węgla – mówi Jolanta Skubisz-Tęcza, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Kolbuszowej. Fot. Archiwum

Zuzia miała zaledwie 11 lat, kiedy podczas kąpieli zatruła się czadem. W stanie krytycznym zawieziono ją do jednego z rzeszowskich szpitali. Odeszła trzy dni później. Jej śmierć wstrząsnęła całą Kolbuszową i pogrążyła mieszkańców w smutku. Część z nich do dziś zadaje sobie pytanie, czy do śmierci dziecka musiało dojść?

Zuzia mieszkała w jednym z bloków przy ul. ks. Ludwika Ruczki. W poniedziałek (24 ub.m.) przed godz. 20 kąpała się. W tym czasie jej mama rozmawiała przez telefon. Zaniepokojona brakiem odgłosów z łazienki, weszła i… znalazła nieprzytomne dziecko. Trudno sobie wyobrazić, co czuła, co myślała. A jednak zachowała zimną krew.
– Przed przyjazdem strażaków matka wyciągnęła dziecko z wanny i przystąpiła do reanimacji. Masowała jego klatkę piersiową. Później nasi strażacy wspólnie z ratownikami medycznymi kontynuowali resuscytację. Dziecku przywrócono czynności życiowe, ale nadal jest nieprzytomne – mówił nam tuż po zdarzeniu Marcin Wieczerzak, rzecznik Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Kolbuszowej.
– Nasze urządzenia pomiarowe potwierdziły w mieszkaniu obecność tlenku węgla. Sytuacja miała miejsce w łazience w bloku. Może zawiniła niedrożność przewodów wentylacyjnych lub miało miejsce jakieś uszkodzenie piecyka gazowego. Trudno na ten moment cokolwiek stwierdzać. Można tylko spekulować – zastrzegł Marcin Wieczerzak.
W mieszkaniu było jeszcze dwoje dzieci w wieku 14 lat oraz 3 miesięcy. Im na szczęście nic się nie stało. Ich siostrę w stanie krytycznym przewieziono do jednego z rzeszowskich szpitali. Rozpoczęła się dramatyczna walka o jej życie. Dwa dni po zdarzeniu w kolegiacie pw. Wszystkich Świętych w Kolbuszowej odbyła się msza św. w intencji Zuzi.
Mieszkańcy spontanicznie modlili się online. Niestety, w czwartek (27 ub.m.) mama dziewczynki przekazała w sieci informację o jej śmierci. Jej wpis poruszył wielu ludzi.
„Kochani, 11 lat temu Bóg dał nam najwspanialszą osobę na świecie. Dziś postanowił nam ją zabrać. Może ma jakiś plan wobec niej, oby. Dziękuję za każde wsparcie, modlitwę, za wszystko. Pomimo tylko 11 lat Zuzia wniosła więcej do tego świata niż niejedna osoba dorosła. Żegnamy Cię, córeczko. Tańcz tam na górze, nagrywaj tik toki i opiekuj się nami”.
Informację o śmierci dziewczynki umieściła też Szkoła Podstawowa nr 1 w Kolbuszowej: – Z wielkim smutkiem i żalem zawiadamiamy, że odeszła od nas nasza uczennica klasy 4 A, Zuzia O. Ta straszna wiadomość wstrząsnęła nami wszystkimi. Ludzie, których kochamy zostają na zawsze, bo zostawiają ślad w naszych sercach. Łączymy się ze wszystkimi w smutku i żalu – przekazała „Jedynka”, publikując zdjęcie zmarłej 11-latki.
Pogrzeb Zuzi odbył się dzień później. Msza św. żałobna została odprawiona w kolegiacie. Po nabożeństwie trumna z ciałem dziewczynki spoczęła na cmentarzu parafii pw. Św. Brata Alberta. Do dziś grób Zuzi tonie w kwiatach. Są tam też jej zdjęcia. Przedstawiają twarz uśmiechniętego beztroskiego dziecka. Na mogile jest też wielkie serce z róż.

Zawinił przewód wentylacyjny?

Tragedia wstrząsnęła nie tylko Kolbuszową, bo pisały o niej media w całej Polsce. Wielu mieszkańców zastanawia się, czy musiało do tego dojść. Wśród nich jest radny Paweł Michno, który ponad trzy dekady swego życia spędził w bloku, w którym doszło do zatrucia dziecka. Sugeruje, że mogła być to wina zatkanych przewodów wentylacyjnych.
– Mieszkałem w tym bloku przez 32 lata i pamiętam, że z przewodami wentylacyjnymi był tam zawsze bardzo duży problem
– wspomina. – Te ciągi są w większości są zapchane. Powodem tego stanu rzeczy jest to, że na wiosnę bardzo często ścielą się tam ptaki. Wchodzą od góry przez zniszczone kratki. Może w tym przypadku też zawinił zatkany przewód?

Będą sprawdzać

Paweł Michno na ostatniej sesji Rady Miejskiej wystąpił do władz gminy o dokonanie przeglądu ciągów wentylacyjnych we wszystkich kolbuszowskich blokach. – Chodzi o to, aby pracownicy komunalni w jak najszybszym czasie naprawdę solidnie, nie po łebkach, przeglądnęli te przewody. Nie chodzi tu o to, żeby tylko przyszedł pracownik i sprawdził, czy jest cug. Są odpowiednie technologie wziernikowe, które umożliwiają sprawdzenie przewodów i ewentualnie udrożnienie – zaapelował. Sezon grzewczy potrwa kilka miesięcy. Oby nie doszło do kolejnych tragedii.
– Trudno pogodzić się z taką tragedią. Do niej nie powinno dojść – zaznaczył burmistrz Jan Zuba. – Nie znamy przyczyn śmierci tej dziewczynki, nie możemy więc tu wyrokować. Odpowiednie organa prowadzą dochodzenie w tej sprawie. Co roku w wyniku zatrucia czadem umiera wiele osób, mimo kontroli i kampanii edukacyjnych.
– Dwa miesiące temu zorganizowaliśmy spotkanie w tej sprawie. Zaprosiliśmy wszystkich przedstawicieli wspólnot mieszkańców z terenu gminy. Pan komendant straży pożarnej przekazał im nieodpłatnie kilkanaście czujników czadu. Ja wiem, że to bardzo mało. Niemniej jednak, każdy mieszkaniec powinien zadbać o swoje bezpieczeństwo.
– Zakup takiego czujnika to nie są tak duże koszty. Jest to wydatek w granicach 100 zł, a może nam uratować życie. Pamiętajmy również, żeby nie zaklejać kratek wentylacyjnych w łazience, co pewnie się dzieje w okresie zimowym. Ja wiem, że wtedy jest cieplej i przyjemniej, tyle że może się to skończyć tragicznie – podkreślił burmistrz.
Śmiertelne zatrucie się czadem 11-letniej Zuzi to niejedyny taki przypadek w regionie w ostatnim czasie. Dwa tygodnie wcześniej w Lipnicy, w powiecie kolbuszowskim, 17-letnia dziewczyna zasłabła podczas kąpieli. Na szczęście jej wołanie usłyszał brat, który zaalarmował domowników, a ci wezwali policję i strażaków. To uratowało jej życie.

Tlenek węgla

– cichy zabójca
Mniej szczęścia miało małżeństwo z Wojkowa, w powiecie mieleckim, które zatruło się czadem z nieszczelnego pieca. Kobieta zmarła na miejscu, a jej mąż trafił do szpitala.
Tlenek węgla powstaje podczas procesu niepełnego spalania materiałów palnych, które występuje przy niedostatku tlenu w otaczającej atmosferze. Ma silne własności toksyczne. Gromadzi się głównie pod sufitem, bo ma mniejszą gęstość od powietrza.
Niebezpieczeństwo zaczadzenia wynika z faktu, że jest on gazem niewyczuwalnym zmysłami człowieka. Jest bezwonny, bezbarwny i pozbawiony smaku. Głównym źródłem zatruć jest niesprawność przewodów kominowych: wentylacyjnych i dymowych.
Wadliwe działanie przewodów może wynikać z: ich nieszczelności, braku konserwacji, w tym czyszczenia, wad konstrukcyjnych, niedostosowania istniejącego systemu wentylacji do standardów szczelności oraz z wymiany starych okien i drzwi na nowe.

Paweł Galek

2 Responses to "Czy do tej strasznej tragedii musiało dojść?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.