
RZESZÓW. II tura mediacji między dyrektorem a siedmioma związkami zawodowymi w Klinicznym Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w zakończyła się brakiem porozumienia.
Krzysztof Bałata, dyrektor placówki, twierdzi, że związkowcy nie przyjęli żadnej propozycji, jaką im złożono podczas mediacji, chociaż „powinny być satysfakcjonujące”, bo padały podwyżki rzędu 500 czy nawet 750 zł. Związkowcy twierdzą, że to nieprawda, a wszystkie propozycje dotyczyły dodatków, a nie włączenia poszczególnych kwot do podstawy wynagrodzenia, co daje im pewność podwyżek i odstąpić od tego nie chcą.
„Druga tura mediacji rozpoczęła się w środę, po godzinie 9 i zakończyła o godzinie 18.15. Podczas spotkania strony nie doszły do porozumienia w zakresie żądań finansowych strony związkowej. W związku z powyższym spór zbiorowy trwa. Kolejną turę mediacji ustalono na dzień 24 lipca” – czytamy w oświadczeniu przysłanym przez dyrektora KSW nr 2, Krzysztofa Bałatę. W tym czasie dyrekcja przedstawiła kilka propozycji rozwiązań postulatów finansowych, z których żadna nie została zaakceptowana przez stronę związkową. Ostatnia dotyczyła włączenia do wynagrodzenia zasadniczego postulowanej przez związki zawodowe kwoty 500 zł. Skoro i ona została odrzucona, w dalszej części spotkania podjęto więc rozmowy dotyczące pozostałych postulatów, m.in. zatrudnienia dodatkowych 50 pielęgniarek w KSW nr 2. – Tu też czekało nas rozczarowanie, bo poinformowano nas, że trzeba poczekać na rozporządzenie ministerstwa o minimalnych normach zatrudnienia pielęgniarek, które ma zacząć obowiązywać od stycznia 2019 roku – słyszymy od jednego ze związkowców.
Problem nie w wysokości kwoty, ale jej przekazaniu
Domagamy się podwyżki w wysokości 500 zł brutto – 300 zł od 1 sierpnia br. i kolejne 200 zł od 1 stycznia 2019 roku i nie w formie dodatków, jak proponuje dyrektor, tylko włączenia do wynagrodzenia zasadniczego – mówi Ewa Wronikowska, pełnomocnik związków zawodowych.
Dyrekcja szpitala i zarząd województwa zaproponowali natomiast kilka opcji podwyżek z których większość bazowała jako dodatki do pensji. – Gdy zaproponowano nam 750 zł brutto w formie dodatku do wynagrodzenia, z czego 250 zł od 1 września br., drugie 250 od 1 lipca 2019 r., kolejne jeszcze później, to zabrzmiało jak kpina i wiadomo było, że chodzi tylko o obiecanki. Później usłyszałybyśmy, tak jak koleżanki w Tarnobrzegu, że nie ma pieniędzy, szpital ma długi. Ktoś w sali rzucił nawet, że „z troski o finanse szpitala nie możemy przyjąć tak dużej podwyżki” – słyszymy od strony związkowej. – Nieprawdą jest propozycja 500 zł, która jakoby została przez nas odrzucona. 500 zł miało być też dodatkiem, z możliwością włączenia go do podstawy od lipca przyszłego roku, pod warunkiem, że sytuacja finansowa szpitala się nie pogorszy.
Anna Moraniec


