
DĘBICA. Mobbing w dębickim liceum? Dwie nauczycielki z I LO trafiły na SOR po rozmowie z dyrektorem. Co się dzieje w szkole?
Od momentu, kiedy w I Liceum Ogólnokształcącym w Dębicy zmienił się dyrektor, między nim a częścią nauczycieli miał narodzić się konflikt. Gdy jedna z nauczycielek straciła przytomność po rozmowie z dyrektorem, pedagodzy otwarcie zaczęli mówić o stosowaniu wobec nich mobbingu ze strony Leszka Klabachy. Władze powiatu jak dotąd nie poradziły sobie z sytuacją, która trwa od blisko 2 lat.
W 2016 r. dyrektorem I LO w Dębicy został Leszek Klabacha. W przeszłości uczył w tej szkole, ale ówczesny dyrektor go zwolnił. Mimo odwołania do sądu pracy, nie został przywrócony. Gdy poprzedni dyrektor odszedł na emeryturę, ogłoszono konkurs. Żaden z kandydatów nie uzyskał wymaganej liczby punktów. Dyrektorem z tzw. nadania został Leszek Klabacha. Jak twierdzą nauczyciele, zaraz po objęciu stanowiska zaczęło się szykanowanie, dręczenie i straszenie pracowników zwolnieniami. Dyrektor miał atakować grupę ludzi, których się bał. – Miał dużo niedociągnięć jako dyrektor, a my zgłaszaliśmy te niedociągnięcia do starostwa, kuratorium, nawet do ministerstwa. Nigdy nie poniósł żadnych konsekwencji – mówi nauczycielka LO.
Jedną z osób, uważanych za wrogą przez dyrektora, była Edyta Wilk, nauczycielka wychowania fizycznego. Jak mówi, bardzo często musiała odpowiadać na jego bezpodstawne zarzuty i pretensje. Nauczycielka zgłosiła do wicedyrektor, że coraz gorzej to znosi, jednak nic się nie zmieniło. Punktem kulminacyjnym było zasłabnięcie wuefistki.
– Miałam lekcję, w czasie której uczniowie odbywali obowiązkowy bilans. Pani pielęgniarka poprosiła, żeby chłopcy się nie przebierali i żebym przyprowadziła ich gabinetu – opowiada Edyta Wilk. – Odprowadziłam ich i wróciłam do sali. Stanęłam na środku sali, mając w zasięgu wzroku chłopców, którzy szli na badania oraz resztę grupy – relacjonuje. Zaraz po lekcji dostała wezwanie do dyrektora. Kadrowa protokołowała rozmowę. – Poinformował mnie, że zamierza mnie zwolnić dyscyplinarnie za nieprzeprowadzenie merytorycznie lekcji – mówi nauczycielka. – Prosiłam, żeby sprawdził dziennik, w którym widniał wpis o badaniu – dodaje. Dyrektor nie chciał słuchać wyjaśnień. Na tym zakończyła się rozmowa. – Bardzo się zdenerwowałam. Wychodząc z gabinetu zrobiło mi się słabo i straciłam przytomność. Od tamtej pory (14 lutego) przebywa na zwolnieniu lekarskim. Trzy dni później inna nauczycielka trafiła na SOR. Mimo takich sytuacji pracownicy nadal mają być zastraszani. Dwa tygodnie temu trzech otrzymało karę porządkową z wpisem do akt.
Starosta powiatu dębickiego przyznaje, że sytuacja jest trudna. – To wszystko wymaga dokładnej obiektywnej oceny. Niełatwo jest zwolnić dyrektora czy pracownika – zaznacza Andrzej Reguła. – Poprosiłem kuratorium o kontrolę. Było bardzo dużo zastrzeżeń do rady pedagogicznej. Zarząd ma przeanalizować sytuację i poprosić dyrektora o wyjaśnienia – mówi. – Myślę, że do końca roku szkolnego temat zostanie rozwiązany – zapewnia. – Pan Klabacha też dostał pewne warunki do spełnienia. Jeśli nie zrobił tego, co powinien, też wyciągniemy z tego konsekwencje – dodaje.
Wioletta Kruk



55 Responses to "Czy dyrektor dręczy nauczycieli?"