
RZESZÓW. Już kilka miesięcy ciągnie się wydanie decyzji o przepadku wpłaconej przez byłego posła kaucji.
W poniedziałek (13 bm.) podczas posiedzenia w Sądzie Rejonowym w Rzeszowie zaplanowano drugie podejście w sprawie przepadku 50 tys. zł kaucji wpłaconej przez Jana Burego oskarżonego o wzięcie łapówek. Sprawa przepadku kaucji trwa już dobrych kilka miesięcy, a zaczęła się od zwlekania prokuratury z wysłaniem akt do sądu. Pojawiły się nawet głosy, że komuś zależy, żeby sprawa szybko nie trafiła do sądu i postępowanie było przedłużane w nieskończoność. Gdy w końcu akta przyszły do sądu…, nie było komu podjąć decyzji o przepadku kaucji byłego posła. Czy po wielu perypetiach zapadnie dzisiaj decyzja o przepadku pieniędzy?
W 2015 r., 18 listopada, Jan Bury został zatrzymany przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Jest jednym z głównych podejrzanych w tzw. aferze podkarpackiej. Śledczy oskarżyli Burego o korupcję i wpływanie na urzędników państwowych. Prokuratura twierdzi, że jako poseł PSL i wiceminister skarbu państwa przyjmował korzyści majątkowe od podkarpackich biznesmenów. Postawiono mu 6 zarzutów. Grozi mu za to do 12 lat więzienia.
Katowicka prokuratura dwa lata temu wystąpiła o jego tymczasowe aresztowanie na trzy miesiące. Jednak Sąd Rejonowy Katowice-Wschód nie zastosował tego środka zapobiegawczego. Po zażaleniu prokuratury na decyzję sądową, ustalono, że były poseł PSL ma wpłacić kaucję jako poręczenie majątkowe w wysokości 100 tys. zł. Jan Bury taką kwotę przelał na konto. Jednak nie dostosował się do kolejnego zalecenia sądu – nie ustanowił hipoteki na swoje nieruchomości warte 900 tys. zł.
Prokuratura nie śpieszyła się z przesłaniem aktów sprawy
Z Katowic sprawę przeniesiono do Sądu Rejonowego w Rzeszowie. Na 10 października w ub. roku wyznaczono posiedzenie, podczas którego miała zapaść decyzja, czy Janowi Buremu przepadnie połowa z wpłaconej kaucji. Jednak Prokuratura Regionalna nie śpieszyła się z przesłaniem akt tej sprawy i dokumenty nie dotarły przed 10 października. Dlatego wyznaczono kolejny termin posiedzenia na 28 listopada ub. roku. Jeszcze 9 listopada, jak pisaliśmy, do rzeszowskiego sądu nie dotarły wszystkie dokumenty w sprawie Burego. Były obawy, że i ten drugi termin posiedzenia nie zostanie dotrzymany.
Okazało się, jak wtedy informowała Ewa Bialik, rzecznik prasowy Prokuratury Krajowej, że do rzeszowskiego Sądu Rejonowego wpłynęła tylko część akt tej sprawy. Nie przysłano natomiast tych z okresu od maja do października 2016 r. Pojawiły się nawet głosy, że komuś zależy, żeby sprawa szybko nie trafiła do sądu i postępowanie było przedłużane w nieskończoność. W końcu jednak akta dotarły i pod koniec listopada odbyło się posiedzenie w sprawie zabrania Buremu 50 tys. zł. Posiedzenie jednak trwało zaledwie osiem minut i nie zapadła decyzja o przepadku tej kwoty.
Sędziowie nie chcieli prowadzić sprawy Burego
28 listopada sędzia składu orzekającego Katarzyna Baryła poinformowała, że wyłącza się z prowadzenia sprawy Jana Burego. Powodem jej decyzji było to, że z katowickiej prokuratury dostała uzupełniające akta sprawy i na ich podstawie podjęła decyzję o wyłączeniu się z prowadzenia postępowania przygotowawczego.
Wcześniej prowadziła bowiem sądowe sprawy innych osób (Anny H., byłej szefowej Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie i Zbigniewa N., prokuratora w stanie spoczynku), które były powiązane z byłym posłem i były one częścią tzw. afery podkarpackiej. Podobne wnioski o wyłączenie złożyło więcej sędziów „rejonówki”. Jednak 5 stycznia br. Sąd Okręgowy orzekł, że żaden sędzia, w tym i Katarzyna Baryła, nie może się wyłączyć z prowadzenia postępowania związanego z Janem Burym. Dlatego też dzisiejsze posiedzenie (13 bm.) poprowadzi ta właśnie sędzia.
Posiedzenia bez udziału mediów
Zarówno posiedzenie z 28 listopada, jak i dzisiejsze, zostały wyłączone z jawności. Nie mogą w nich uczestniczyć dziennikarze. Próbowaliśmy ustalić, jakie są powody zakazu relacjonowania przez media tej rozprawy.
– Obrońcy nie występowali o wyłączenie jawności podczas sądowego posiedzenia – wyjaśnia Andrzej Mucha, obrońca Jana Burego. – Również prokurator z Katowic nie składał takiego wniosku. Nie wiem, dlaczego sąd tak zdecydował i nie znam powodów wyłączenia jawności.
Powody tej sądowej decyzji ustaliliśmy u źródła. O wyłączeniu jawności podczas posiedzenia, jak wyjaśnia Alicja Kuroń, rzecznik prasowy Sądu Rejonowego, zdecydowało to, że sprawa byłego posła PSL ma charakter postępowania przygotowawczego, a nie ogłoszenia wyroku. Dlatego, jak dodała, media nie powinny w nim uczestniczyć.
Mariusz Andres



4 Responses to "Czy dzisiaj Jan Bury straci 50 tys. zł?"