Czy „Galeria Sanok” to „Galeria Przekręt”? cz.1

- Prace przy budowie „Galerii Sanok” trwają i kontrowersje wokół inwestycji i udziału w niej miasta także... trwają. Fot. Hubert Lewkowicz
– Prace przy budowie „Galerii Sanok” trwają i kontrowersje wokół inwestycji i udziału w niej miasta także… trwają. Fot. Hubert Lewkowicz

Wiele wskazuje na to, że osławiona inwestycja pod nazwą „Galeria Sanok” powstaje z naruszeniem prawa.

Miało być bardziej „na bogato” i szybko, będzie skromniej i później. Ale prace przy budowie „Galerii Sanok” trwają. Niewykluczone jednak, że całe przedsięwzięcie podjęte zostało z naruszeniem prawa, a miasto, które jest udziałowcem inwestycji, być nim nie powinno i to zarówno od strony prawnej, jak i jego interesów.

Cztery lata temu władze Sanoka uznały, że miasto bardzo potrzebuje takiego obiektu jak galeria. Być może uznały tak przekonane przez rzeszowskiego przedsiębiorcę, z którym rychło weszły w spółkę. Teoretycznie ten „mariaż” jest dla miasta korzystny, bo jako udziały miasto wniosło swój grunt, który wyceniono na 3 mln 300 tys. złotych, co w spółce daje miastu 47 proc. udziałów. Tyle tylko, że taki pakiet udziałów nie daje miastu praktycznie żadnej możliwości „ruchu” w spółce. Pakiet większościowy ma przedsiębiorca z Rzeszowa, który może zrobić ze spółką praktycznie wszystko.

Jednak nie tylko to budzi uzasadnione wątpliwości co do wejścia miasta w spółkę. Zdaniem Jana Fuksa, przedsiębiorcy z Sanoka, działanie władz miasta w tym zakresie przynajmniej w kilku punktach naruszało prawo.

– Konstytucja gwarantuje wszystkim równe traktowanie także w zakresie prowadzenia działalności gospodarczej – podkreśla J. Fuks. – Tymczasem władze miasta potraktowały preferencyjnie rzeszowskiego przedsiębiorcę, robiąc mi niejako „prezent” – dodaje. Ów „prezent” to, według J. Fuksa, nie tylko wybór tego przedsiębiorcy do spółki „Galeria Sanok” w drodze konkursu, ale także utrata kontroli miasta nad wniesionym do spółki majątkiem.

– W protokole pokontrolnym Najwyższa Izba Kontroli wyraźnie na to wskazała – podkreśla Fuks. – „Gmina miejska Sanok będąca udziałowcem mniejszościowym ma ograniczony wpływ na działalność operacyjną, inwestycyjną i finansową spółki” – cytuje protokół NIK-u sanocki przedsiębiorca. – „Jednocześnie utraciła kontrolę nad majątkiem wniesionym do spółki” – kontynuuje niemiłosierny dla przedsięwzięcia raport Najwyższej Izby Kontroli.

Miasto się nie zabezpieczyło, a mogło?
Protokół NIK-u pokazuje, że władze miasta nie zadbały o zabezpieczenie interesów tegoż wchodząc w spółkę, a mogły. Przepisy dotyczące partnerstwa publiczno-prywatnego pozwalają na zapisy, w myśl których wymagana jest w strategicznych sprawach spółki jednogłośna zgoda na działania udziałowców. Słowem, można było zapisać to tak, że miasto, pomimo mniejszościowego udziału, miałoby głos decyzyjny w spółce. – Nie zrobiono tego i teraz większościowy udziałowiec, czyli rzeszowski przedsiębiorca, może zrobić wszystko z „Galerią Sanok” – zauważa J. Fuks. – Warto pamiętać, że tak właśnie ten przedsiębiorca postąpił z PSS Sanok, która nieroztropnie weszła z nim w spółkę wnosząc swój majątek, nad którym także w podobny sposób straciła kontrolę – przypomina.

Burmistrz telefonicznie nic nie powie
Usiłowaliśmy dowiedzieć się, jak sprawę widzi burmistrz Sanoka, Wojciech Blecharczyk. Ten jednak uznał, że telefonicznie nie będzie udzielał informacji na ten temat i zaprosił nas do sanockiego magistratu „w każdej chwili”. Na pewno go odwiedzimy, choć ostatnio, gdy mieliśmy ku temu okazję, nie zastaliśmy pana burmistrza. Tak czy owak, W. Blecharczyk przyznał, że o kontrowersjach w sprawie inwestycji wie. – Takie rzeczy piszą nieprzychylni nam oraz tej inwestycji dziennikarze – mówi wprost Blecharczyk. – Jestem burmistrzem trzecią kadencję i nie pozwoliłbym sobie na działanie wbrew prawu – dodaje.

„Skórka za wyprawkę”?
Jana Fuksa te deklaracje burmistrza Sanoka najwyraźniej nie przekonują, bo zdecydował się złożyć do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Ostatecznie trafiło ono do Prokuratury Rejonowej w Brzozowie. Zapytaliśmy prokuraturę o jego losy i wciąż czekamy na odpowiedź.

Sanocki przedsiębiorca J. Fuks podkreśla, że nie tylko brak kontroli miasta nad spółką i wniesionym do niej majątkiem jest w całym przedsięwzięciu działaniem na szkodę miasta i jego mieszkańców. – Miasto wynajmuje swoje lokale na działalność gospodarczą i ma z tego dochody, które po otwarciu galerii po prostu utraci – wyjaśnia Fuks. – Jeśli natomiast idzie o to, że galeria ma zapewnić miejsca pracy i zmniejszyć tym samym bezrobocie, to może się to okazać fikcją i tzw. skórką za wyprawkę – prorokuje przedsiębiorca. – Jeśli galeria „wykosi” konkurencję w postaci rodzimych firm, to ludzie w nich pracujący stracą przecież pracę – dodaje.

Będziemy bacznie obserwować
Choć pan burmistrz Blecharczyk zapewnia, że wszystko jest w najlepszym porządku, a inwestycją „Galeria Sanok” wręcz się chwali, nie sposób nie dostrzec argumentów Jana Fuksa i wskazań NIK-u. Będziemy bacznie przyglądać się sprawie i informować naszych Czytelników także o innych działaniach władz miasta Sanoka. Ostatnim takim budzącym także sporo wątpliwości jest zamiana stadionów w mieście, także z udziałem rzeszowskiego przedsiębiorcy, tyle że innego.

Monika Kamińska

8 Responses to "Czy „Galeria Sanok” to „Galeria Przekręt”? cz.1"

Leave a Reply

Your email address will not be published.