
KOLBUSZOWA. W tym roku wyjątkowo żar leje się z nieba i aż prosi się o to, by móc produkować energię ze słońca.
Wielu kolbuszowian zastanawia się, dlaczego nie może skorzystać z dotacji na zakup i instalację solarów. – W tym roku wyjątkowo żar leje się z nieba i aż się prosi o to, by móc to wykorzystać – mówią ludzie. Podkreślają, że w innych gminach można ubiegać się o pieniądze na produkcję zielonej energii, a w grodzie nad Nilem już nie.
Burmistrz Jan Zuba zapewnia, że kolbuszowska gmina będzie ubiegać się o pieniądze na produkcję energii ze słońca. – Chodzi o to, żeby skala przedsięwzięcia była odpowiednio duża. W naszej gminie planujemy, żeby było to 500-600 gospodarstw domowych. Do tego jednak trzeba się przygotować – mówi Zuba. – Będziemy musieli więc znaleźć chętnych.
– Gmina będzie właścicielem urządzeń solarnych w okresie trwałości projektu, będzie miała prawo wejść do domu i skontrolować, jak dana instalacja fotowoltaiczna funkcjonuje. Średni koszt takiego urządzenia to 18 tys. zł, z czego wkład własny będzie finansowany przez mieszkańca. A więc przymierzamy się do tego; w najbliższych miesiącach prowadzone będą konsultacje. Chcemy to zrobić w dłuższym okresie czasowym, żeby mieć rozeznanie, ile osób faktycznie będzie zainteresowanych takimi instalacjami – zaznacza Jan Zuba.
Istnieje możliwość indywidualnego starania się o dofinansowanie zakupu solarów z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska, ale jak przekonuje burmistrz, jest to nie opłacalne. – Jeżeli poziom dotacji jest niższy niż 50 proc., to się to po prostu nie opłaca – twierdzi Zuba. – Wcześniej to urządzenie się zepsuje niż będziemy mieli z niego konkretny efekt. Natomiast w przypadku, kiedy dofinansowanie będzie wyższe, na poziomie 70 proc., to już ta opłacalność jest. Dlatego lepiej starać się dotację za pośrednictwem gminy.
Paweł Galek


