
Dziś tematem jest naturalnie Gowin. Czy to znaczy – udało mu się? Tak, skoncentrować uwagę z pewnością.
Wysłuchałem całej jego mowy bez obrzydzenia i chęci wyłączana telewizora, a to już coś jest. Inna sprawa – nie patrzę na niego z żadną sympatią, a raczej okiem ucznia, robiącego wiwisekcję żaby (przed laty na lekcjach biologii robiono takie sekcje; dziś to chyba barbarzyństwo…).
Wracając do Gowina. Jest to pan dosyć właśnie żabowato śliski, ale nie sposób mu odmówić inteligencji. Mówi składnie i dobrą polszczyzną, co już go pozytywnie wyróżnia z całej Zjednoczonej Prawicy. Na jego konwentyklu przemawiał przedstawiciel Kaczyńskiego – i to była ćwierćinteligencka zgroza: jak wszyscy oni, nawet czytać z sensem nie umie. Kogokolwiek więc Kaczyński by posłał na tę imprezę – to by uległ wizerunkowemu samozniszczeniu. Ale ten zarośnięty jest dodatkowo dość obleśny. Podobno teraz po prezesie najważniejszy.
Ale to są imponderabilia. Ważne jest to, że Gowin: a) wyraźnie odciął się od Czarnka i jego pomysłów; b) powiedział, że kompromisy mają granicę; c) dość precyzyjnie sformułował brak zgody na tzw. polski ład i reformy podatkowe; d) delikatnie, bo delikatnie, ale przyznał człowieczeństwo ludziom LGBT; e) z pogardą roztarł na proszek Bielana; f) ani razu nie wymienił nazwiska nadprezesa, w żadnym kontekście.
Czy to oznacza, że go pokochamy? Ja – z pewnością nie. Długo nie, a potem wcale nie. Ale uważam, że można i należy z nim rozmawiać. Reprezentuje taką prawicę, która nie wywołuje u mnie żadnych myśli o konieczności rozwiązań gwałtownych. Raczej zresztą niekoniecznie prawicę, a ludzi, którzy zawsze wiedzą, z której strony chleb jest posmarowany masełkiem; z takimi zawsze można coś załatwić, trzeba tylko mieć to masełko.
To wszystko na dziś. Myślę, że Kaczyńskiego wieczorem będzie jednak bolał brzuch.
Bogdan Miś, matematyk, informatyk oraz wybitny polski dziennikarz prasowy i telewizyjny. Obecnie na emeryturze.



4 Responses to "Czy Kaczyńskiego będzie bolał brzuch?"